- Proszę o to, aby oceny dla wszystkich uczniów w Polsce były plus jeden, żeby wszyscy mieli promocję do następnej klasy – z takim apelem zwrócił się do nauczycieli Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak. Ciekawi byliśmy, jak do tej propozycji podchodzą nauczyciele, uczniowie i samorządowcy.
Zdaniem Rzecznika Praw Dziecka to uczniowie ponieśli największe konsekwencje zdalnej nauki. - Wszyscy musieli się do tego przygotować, ale dzieci nasze miały największe z tym trudności – argumentował kilka dni temu na antenie „Radia Zet” rzecznik, proponując, aby nieco złagodzić tego skutki. - Na radach pedagogicznych do tych arytmetycznych wyników, które wychodzą z ocen jednostkowych, sprawdzianów, klasówek, odpytań, po prostu zróbmy plus jeden.
Według rzecznika wszyscy powinni otrzymać promocję do następnej klasy. - Żeby we wrześniu, gdy rozpoczniemy nowy rok, wszyscy mogli go zacząć z czystą kartą i z dobrymi humorami, żeby ten trudny okres trzech ostatnich miesięcy nie był podstawą do tego, żeby któryś uczeń miał problemy z promocją – przekonywał, wyrażając nadzieję, że wszyscy nadrobią stracony czas.
TO NIE PRIMA APRILIS
Co o inicjatywie RPD sądzą adresaci jego apelu, czyli nauczyciele?{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Zaskoczyła mnie ta propozycja, złożona chyba z okazji Dnia Dziecka, bo prima aprilis mamy już za sobą – nie kryje ironii Joanna Badysiak, dyrektor Szkoły Podstawowej w Zabielach.
Jej zdaniem do systemu ocen nie powinno wprowadzać się żadnych ulg z powodu koronowirusa. - Są uczniowie, którzy świetnie się angażują do nauki, ale są i tacy, którym jest to zupełnie obojętne, bo traktują okres pandemii jako „koronaferie”. Dlaczego mielibyśmy podnosić im stopnie za to, że nic nie robią? – pyta dyrektor i podkreśla: - To nie byłoby w porządku wobec tych, którzy rzeczywiście pracują.
ANI WYCHOWAWCZE, ANI SPRAWIEDLIWE
Podobne stanowisko w tej sprawie zajmuje Monika Chorążewicz, dyrektor Zespołu Szkół nr 3 w Szczytnie. - Podniesienie automatycznie o jeden stopień ocen, tylko dlatego, że mamy okres pandemii, nie byłoby wychowawcze – przekonuje. - Jeżeli uczeń nie wykazuje chęci, żeby zmienić nastawienie do danego przedmiotu i poprawić swoje oceny, to niesprawiedliwym byłoby promować go do następnej klasy. ZA DALEKO IDĄCE USTĘPSTWO
Sceptycznie do pomysłu podchodzą też sami uczniowie. - To byłoby za daleko idące ustępstwo. Jak w tej sytuacji należałoby ocenić uczniów, którzy mieli „szóstki”. Przyznać im „siódemki”? - zastanawia się Wojciech Grądzik – tegoroczny laureat nagrody przyznawanej najlepszemu absolwentowi Zespołu Szkół nr 3.
Jak przekonuje, oceny powinny odzwierciedlać rzeczywistą pracę w ciągu całego roku szkolnego. - Jest to szacunek dla ucznia, wskazujący kto pracował w tym okresie rzetelnie, a kto nie.
BUDŻET NIE Z GUMY
Automatyczne podniesie ocen sprawiłoby, że tegoroczna lista prymusów znacznie by się wydłużyła. Najbardziej na tym skorzystaliby uczniowie w gminie Szczytno. Tamtejszy samorząd przeznacza na stypendia rocznie już blisko 150 tys. zł. Warunkiem jest uzyskanie ocen powyżej 5,4, co nie jest problemem dla ponad 100 uczniów. Według szacunków kierownika referatu oświaty w UG Szczytno Mariusza Drężka, liczba nagrodzonych w tej sytuacji zwiększyłaby się o 20%. Czy wójt przymierza się już do zwiększenia puli nagród?
- Budżet nie jest z gumy. Zmniejszymy wysokość stypendiów, żeby dla wszystkich starczyło – zapowiada swoje działanie w przypadku, gdy inicjatywa rzecznika praw dziecka otrzyma poparcie rządu. Jakie on ma w tej sprawie zdanie? - Takich głupot nie chcę komentować – kwituje krótko.
LEPSZA OCENA, WIĘKSZY ZAPAŁ
Inaczej do sprawy podchodzi wójt gminy Rozogi Zbigniew Kudrzycki. Z jednej strony zgadza się, że oceny powinny być takie, na jakie sobie uczniowie zasłużyli. Z drugiej zauważa, że lepsze oceny motywują ich do większej pracy. - Chętniej się wtedy uczą. Ich kolegom z gorszymi wynikami brakuje natomiast zapału do nauki – tłumaczy.
(o){/akeebasubs}
