Przymiotnik „hybrydowy” ostatnio wywołuje nie najlepsze konotacje, jednak uczniowie Szkoły Podstawowej w Wielbarku będą mieli z nim raczej przyjemne skojarzenia. To za sprawą wycieczki do Krakowa, którą odbywali pociągiem i samolotem. Dla wielu z nich była to pierwsza w życiu okazja do skorzystania z tych środków transportu.

Pojechali pociągiem, wrócili samolotem
Po pełnym wrażeń pobycie w Krakowie, uczniowie wrócili na Mazury samolotem

W miniony poniedziałek uczniowie klas V i VI Szkoły Podstawowej w Wielbarku wybrali się na wycieczkę do Krakowa. Nie była to jednak zwykła szkolna wycieczka, lecz wyprawa hybrydowa. Dlaczego? - Odbywaliśmy ją dwoma różnymi środkami transportu, pociągiem i samolotem – tłumaczy nauczycielka języka angielskiego w wielbarskiej podstawówce i pomysłodawczyni wyjazdu, Joanna Szczepanek. Do stolicy Małopolski dzieci wraz ze swoimi wychowawczyniami udały się z Nidzicy pociągiem Inter City.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Po dotarciu do celu uczniowie zwiedzali Kraków, w tym oczywiście katedrę na Wawelu i groby królewskie, a także starówkę. Wieczorem, po pełnym wrażeń dniu, z krakowskiego lotniska samolotem przylecieli do Szyman, skąd mieli już blisko do domów. Joanna Szczepanek tłumaczy, że idea wyprawy była taka, aby dzieci poznały różne środki transportu. - Wielu uczniów nigdy nie jechało pociągiem, nie mówiąc już o locie samolotem – wyjaśnia. Początkowo chciała skorzystać z ministerialnego dofinansowania na wycieczki do miejsc pamięci narodowej, ale okazało się, że w przypadku jednodniowych wypadów, koszt na jedno dziecko nie może przekraczać 100 złotych. - W takim układzie moglibyśmy pozwolić sobie na wycieczkę najwyżej do Szczytna – mówi pani Joanna.

Przyznaje, że koszt wycieczki do Krakowa nie był mały, bo wyniósł około 340 zł od dziecka. Najdroższe okazały się bilety lotnicze. Mimo to w wyjeździe wzięło udział 28 dzieci. - Uczniowie byli pod wrażeniem podróży. Ja z kolei jestem zafascynowana tym, jak świetnie dawali sobie radę w nowej sytuacji. Myślę, że w takich wycieczkach chodzi także o budowanie w dzieciach poczucia własnej wartości – przekonuje pani Joanna. Wcześniej jej wychowankowie mieli już możliwość odbyć podróż do Londynu, w planach był także wyjazd do Paryża, ale nie doszedł do skutku z powodu pandemii. - Zależy mi, aby nasi uczniowie czuli się Polakami, ale i Europejczykami – podkreśla nauczycielka.

(ew){/akeebasubs}