Marcin Domian, przedstawiciel wojewody warmińsko-mazurskiego, przyjechał na powiatowe dożynki do Wielbarka, by odczytać jego list adresowany do uczestników święta plonów. Do odczytania listu od premiera RP miał z kolei upoważnienie Henryk Żuchowski, szef PiS-u w powiecie szczycieńskim. Organizatorzy nie dopuścili ich jednak do głosu. Czy to efekt rozpoczynającej się kampanii wyborczej?

Dożynkowo-polityczny zgrzyt
Doradca wojewody Marcin Domian (z prawej) i szef powiatowych struktur PiS Henryk Żuchowski próżno czekali na pozwolenie odczytania im listów premiera i wojewody

W czasie niedzielnych obchodów dożynek powiatowych nie obyło się bez zgrzytu. I to z kontekstem politycznym. Wśród przybyłych na uroczystości gości, których witano oficjalnie ze sceny, znalazł się Marcin Domian, doradca wojewody warmińsko-mazurskiego. W zastępstwie nieobecnego wojewody zamierzał odczytać jego list adresowany do uczestników dożynek. Niestety nie było mu to dane. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Organizatorzy uniemożliwili mu zabranie głosu. - Dożynki powiatowe są wielkim wydarzeniem łączącym wszystkich obywateli. Jako przedstawiciel rządu w terenie chciałem oddać hołd pracy rolnika. Zostało mi to uniemożliwione – nie kryje irytacji doradca wojewody, zaznaczjąc, że z takim przypadkiem spotkał się po raz pierwszy. W ostatnich tygodniach brał także udział w dożynkach w Jedwabnie, Pasymiu i Dźwierzutach i tam organizatorzy nie stwarzali problemów. Dodaje przy tym, że jego obecność, jak i wola zabrania głosu, za każdym razem jest zgłaszana do organizatorów przez sekretariat Biura Wojewody.

Organizatorzy dożynek, starosta Jarosław Matłach i wójt Grzegorz Zapadka zapewniają, że nie wpłynęło do nich zgłoszenie chęci zabrania głosu przez doradcę wojewody. Wójt przypomina, że dwa tygodnie temu podczas oficjalnego otwarcia parku, gdy formalności były spełnione, przedstawiciel wojewody odczytał adresowany przez niego list.

Czy nie odczuwa jednak dyskomfortu z powodu zaistniałej sytuacji?

- Nie odczuwam, to jest święto rolników, nie polityków – rzuca krótko Zapadka.

Doradcy wojewody towarzyszył w Wielbarku Henryk Żuchowski, lider powiatowych struktur PiS-u i prezes regionalnej Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. On z kolei miał zamiar odczytać ze sceny list premiera Morawieckiego. - Zostałem do tego upoważniony i zgłosiłem taką wolę staroście Matłachowi – usłyszeliśmy od Żuchowskiego. Liczył, że jego prośba zostanie spełniona, jednak się nie doczekał. - Zgłosił się w ostatniej chwili, kiedy program oficjalnego otwarcia dożynek był już zatwierdzony – tłumaczy starosta.

Szefa PiS-u w Szczytnie to nie przekonuje. Według niego kryją się za tym zbliżające wybory samorządowe i niechęć większości liderów samorządowych do rządzącej partii. - Inaczej tego nie można odebrać – podkreśla. Dziwi się przy tym postawie wójta gminy Wielbark, której stolica na mocy decyzji obecnego premiera RP, od nowego roku ze wsi stanie się miastem. - Takie „podziękowanie” świadczy tylko o braku kultury – podsumowuje.

- To nie pan premier podarował nam infrastrukturę, która pozwoliła odzyskać prawa miejskie – odpowiada wójt Zapadka.

Żuchowski zapowiada, że informacja o zachowaniu starosty Matłacha i wójta Zapadki trafi do wiadomości premiera i wojewody.

- Czekamy w takim razie na klapsy – taką zapowiedź wójt Zapadka kwituje śmiechem.

Rzecznik wojewody warmińsko-mazurskiego Bożenna Ulewicz poproszona przez „Kurka” o ustosunkowanie się do zaistniałej sytuacji, zapewnia, że wystąpienie przedstawiciela wojewody było uzgodnione z organizatorami dożynek. - Z ubolewaniem należy ocenić fakt zamieniania uroczystości tradycyjnie dedykowanej rolnikom w partyjną imprezę, bo

tylko w takich kategoriach można ocenić decyzję organizatorów – mówi rzecznik wojewody.

(o){/akeebasubs}