Przy wejściu na pomost nad Jeziorem Małszewskim w Małszewie jakiś czas temu pojawiła się tablica informująca o tym, że wstęp na ten obiekt może nastąpić jedynie za zgodą właściciela. Zdaniem mieszkańca Warszawy posiadającego w tej miejscowości domek letniskowy, jest to niezgodne z przepisami. Jednak przedstawiciele Urzędu Gminy w Jedwabnie uważają, że w tym przypadku nie ma jednoznacznej wykładni prawnej.

Pomost z zakazem
Według właściciela domku letniskowego w Małszewie, umieszczenie przed wejściem na pomost takiej tablicy, narusza przepisy. Zdania na ten temat są jednak podzielone

NA MAZURACH BEZ JEZIORA

Problem z dostępem do akwenów wodnych powraca w sezonie letnim jak bumerang. Zdarza się bowiem, że właściciele nieruchomości położonych nad jeziorami zagradzają do nich dostęp, umieszczając na pomostach płoty, furtki i kłódki. Kilka lat temu opisaliśmy taką sytuację w Dłużku. Okazuje się, że podobnych przypadków na terenie gminy Jedwabno jest więcej. Ostatnio do redakcji zgłosił się Jerzy Sakowski, właściciel domku letniskowego w Małszewie. W tej miejscowości, obok pomostu, jakiś czas temu pojawiła się tablica zakazująca wstępu, chyba że uzyska się na niego zgodę właściciela. Zdaniem naszego czytelnika, takie działanie narusza obowiązujące przepisy dotyczące dostępu do wód będących w gestii skarbu państwa. – To jakiś absurd. Mając domy letniskowe na Mazurach, nie mamy dostępu do jeziora – irytuje się pan Jerzy. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Jego zdaniem właściciel pomostu nie wywiązuje się z warunków umowy użytkowania gruntu zawartej z Urzędem Marszałkowskim w Olsztynie. Z jej zapisów wynika, że obiekt miał być ogólnodostępny.

NIEJEDNOZNACZNE PRZEPISY

Przedstawiciele Urzędu Gminy w Jedwabnie przyznają, że w tej sprawie nic nie mogą zrobić. – Jako gmina nie mamy podstaw do rozstrzygania o prawie własności pomostu. Brakuje również jednoznacznej wykładni prawnej na temat tego, czy należy traktować taki obiekt jako urządzenie wodne – wyjaśnia Mariusz Kulas z UG w Jedwabnie, odsyłając nas do publikacji w piśmie samorządowym „Wspólnota”. Jej autor dowodzi, że dostępu do prywatnych pomostów nie można wiązać z prawem powszechnego dostępu do wód. Zgodnie z przepisami, każdemu przysługuje prawo do korzystania z akwenów publicznych, w szczególności w ramach zaspokajania potrzeb osobistych, gospodarstwa domowego lub rolnego oraz celów turystyczno – rekreacyjnych. Przepisy stanowią, że właściciel nie może grodzić nieruchomości przyległych do wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 metra od linii brzegowej, a także zakazywać przechodzenia przez ten obszar. Zakaz ten jednak dotyczy nieruchomości, a nie prywatnych pomostów, które, według autora publikacji, stanowią urządzenia wodne.

Takie wyjaśnienia nie satysfakcjonują pana Jerzego. Zapowiada podjęcie kroków prawnych, aby wykazać, że właściciel nie ma prawa zakazywać wstępu na pomost. – W tym celu zwróciliśmy się już do kancelarii adwokackiej, bo to, co się tu dzieje, przechodzi wszelkie granice – mówi letnik.

(ew){/akeebasubs}