Miniony weekend był wprawdzie dość chłodny, ale druga połowa maja wyróżniała się wysoką temperaturą i słoneczną pogodą.

Pomosty przed sezonemNie brakowało osób chętnych do wejścia do wody, a to już można uznać za nieformalne rozpoczęcie sezonu letniego. W naszym powiecie jezior nie brakuje, a jednym z elementów infrastruktury związanej z obecnością akwenów są pomosty. Niektóre z nich są co w miarę regularnie odnawiane. Odświeżenia nie doczekało się np. molo w Szczytnie, ale jego stan nie jest na razie najgorszy. U progu sezonu przy wejściu na szczycieński pomost zainstalowano defibrylator (fot. 1) , który może się przydać, ale lepiej, żeby nie było potrzeby korzystania z tego urządzenia ratującego życie. Na zimne warto jednać dmuchać.

Przed sezonem odnowiono za to molo w Warchałach (fot. 2) . Za wejście na pomost trzeba jednak zapłacić – prawie jak w Sopocie. Podobny obiekt (ale do darmowego korzystania), który powinien cieszyć plażowiczów już rok temu, oddano po terminie do użytku w Piasutnie. Zakończono już prace nad niewielkim pomostem w Kamionku. Na jego końcu znajduje się ławeczka – do opalania lub wędkowania. (fot. 3). Przy mikroskopijnej plaży w Kamionku dostawiono także toi-toi (fot. 4).

Pomostów i pomościków, mamy, jak wspominaliśmy, dużo, w niektórych miejscach pojawiają się nowe, ale solidnego remontu wymagają czasem te, które stanęły już jakiś czas temu. Drewnianych obiektów mających uprzyjemniać czas turystom nie brakuje nad największym z naszych jezior – Saskiem Wielkim. Podczas naszego niedawnego rekonesansu weszliśmy na całkiem spory pomost znajdujący się na obrzeżach Trelkówka. Kształt odpowiada pierwszej literze nazwy miejscowości (fot. 5). Tu potrzeba prac jest widoczna i słyszalna. Pod nogami coś skrzypi, konstrukcja jest powyginana, wypałęczona i odpoczynek np. na ławce może skończyć się nieoczekiwanie w wodzie. Jej stan, jeszcze w ostatnich dniach maja, jakoś nie zachęcał do jakichkolwiek kąpieli (fot. 6).

 

 

 

CHODNIKI CZEKAJĄ NA GOSPODARZY{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Druga część wiosny jest u nas zdecydowanie sucha. W ciągu ostatnich tygodni padało w zasadzie tylko raz – i to krótko. Brak wilgoci najwyraźniej nie przeszkadza co najmniej niektórym roślinom, rosnącym nawet tam, gdzie gleby praktycznie nie ma. Zastanawia nas niezmiennie zarastanie chodników i krawężników ulic. W poprzednim numerze pisaliśmy o nie do końca udanym usuwaniu chwastów ze ścieżki pieszo-rowerowej wokół Jeziora Domowego Dużego w Szczytnie. Mało estetycznie wygląda szereg innych miejsc w naszym powiecie. Na zapomniane wyglądają niektóre uliczki Lipowej Góry Wschodniej – chwasty na krawężnikach sięgają tam miejscami kolan. Chodnikami mogą pochwalić się dziś prawie wszystkie wioski z gminy Szczytno. Mieszkańcy nie muszą teraz chodzić krawędzią jezdni albo narażać się na zakurzenie lub zabłocenie. Mogą korzystać z chodników, ale jakoś nie ma komu się nimi zająć – co widać np. w Zielonce (fot. 7). Można by po pewnym czasie zadać pytanie, czy tego typu inwestycje w ogóle są potrzebne…

 

 GŁUPICH NIE SIEJĄ

O bezrozumnych zachowaniach części mieszkańców naszego powiatu piszemy, niestety, dość często. Krótka sobotnia przejażdżka po Szczytnie nie powiała optymizmem. W godzinach porannych w pobliżu ronda Kresowiaków, czyli skrzyżowania ulic Polskiej, Wileńskiej, Piłsudskiego i Leyka, w miejscu widocznym, nieznajdującym się na żadnym uboczu, zobaczyliśmy znak wyglądający jak na fot. 8 Wątpliwe, by zgiął się sam. Ktoś uważający się niewątpliwie za osobę dowcipną, postanowił zmienić jego wygląd. A że mogło to doprowadzić w konsekwencji do jakiegoś nieszczęścia, to sprawa drugorzędna. Niestety, nie brak osób, dla których słowo „konsekwencje” nie ma żadnego znaczenia. Na szczęście jeszcze przed południem na miejscu stawiły się odpowiednie służby i znak wyprostowały. Na jak długo?

 

MIKROKLIMAT SIĘ ULOTNIŁ

Jakiś czas temu na niektórych przystankach ZKM pojawiły się minifabryki mikroklimatu – dostawione do wiat prostopadłościenne donice, w których posadzono roślinność, także tę pnącą. Miało, to rzecz jasna, także walor estetyczny. Nasi Czytelnicy korzystający z usług szczycieńskiej komunikacji miejskiej zwrócili uwagę na fakt, że nie na wszystkich przystankach rośliny prezentują się należycie. Tam, gdzie nikt ich o to nie prosi (np. na chodnikach), mają się dobrze, ale w innych miejscach jest już z tym problem. Niektóre więdną, rosnąc – jak przy jednej z wiat na ul. Odrodzenia, inne są wyłysiałe – co widać na przystanku na ul. Kościuszki (fot. 9) . Swoje robi z pewnością sucha aura, ale wtedy inicjatywa musi być po stronie człowieka.

 

PASAŻEROWIE ZROBIENI NA ŁYSO

Od paru lat trwa firmowana przez rząd próba przywracania lokalnych połączeń autobusowych. Próba, nie tylko w naszym powiecie, niezbyt udana. Tu i ówdzie pojawi się jakieś nowe połączenie, ale frekwencja na ogół nie rzuca na kolana. Niekiedy o tym, że jakieś połączenie istniało, zapominają czasem same firmy przewozowe. Parę lat temu jeden z przewoźników stworzył połączenie do Łysych. Pozwalało ono na dojazd do pracy do tamtejszej firmy wędliniarskiej, a przy okazji poprawiało komunikację z gminą Rozogi, w której też w minionych latach ubyło sporo połączeń – także tych dalekobieżnych. Autobusów Szczytno-Łyse już nie ma (do tej miejscowości dojedziemy bezpośrednio – i to nie każdego dnia – tylko autobusem Olsztyn- Zambrów), ale tabliczka na przystanku przy ul. Piłsudskiego w Szczytnie podaje co innego (fot. 10) . Osoba niezorientowana w temacie, spojrzawszy na będący w dobrym stanie rozkład, stanie sobie na przystanku, poczeka, poczeka, ale się nie doczeka… O komunikacyjnej mizerii ostatnich lat świadczy fakt, że na przystanku zobaczymy jeszcze tylko rozkład odjazdów do Spychowa (aktualny, ale już innego przewoźnika) i kursy do pobliskiej pętli miejskiej linii nr 1.{/akeebasubs}