Iwona Tomczyk ma pretensje do policjantów szczycieńskiej drogówki. Twierdzi, że potraktowali ją obcesowo i wlepili mandat, „bo nie okazała skruchy”. - Od kiedy takie przewinienie figuruje w Kodeksie ruchu drogowego? - ironizuje kobieta. Rzecznik Komendy Powiatowej Policji przedstawia inną wersję zdarzeń, według której to zatrzymana miała zachowywać się wobec stróżów prawa arogancko.

Poranne spięcie z policją
Pani Iwona przyznaje, że zaparkowała w niedozwolonym miejscu, ale zapewnia, że tylko na chwilę, aby zabrać na badania 90-letnią mamę

WERSJA UKARANEJ

W piątkowy ranek 8 marca Iwona Tomczyk zaparkowała samochód przed apteką na ul. Odrodzenia. Przyznaje, że stanęła dość niefortunnie, bo na pasie wyłączonym z ruchu, tuż obok miejsca dla niepełnosprawnych. Zapewnia, że zrobiła to tylko na chwilę i z ważnego powodu. - Miałam zabrać z domu na badania moją 90-letnią mamę – relacjonuje. Zanim jeszcze zdążyła wyjąć z auta torebkę, obok niej pojawił się patrol drogówki. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Pani Iwona postanowiła całe zdarzenie sfotografować. I to, jej zdaniem, rozjuszyło policjantów. - Kiedy jeden z nich podszedł, aby wręczyć mi mandat, usłyszałam od niego, że gdybym okazała skruchę, to nie zostałabym ukarana – opowiada przebieg zdarzenia poirytowana kobieta. W finale dostała 100 zł mandatu i 1 punkt karny. Odmówiła jednak przyjęcia kary. Sprawę rozstrzygnie więc sąd.

Panią Iwonę dziwi to, że akurat wobec niej policjanci wykazali się taką gorliwością. - W tym miejscu samochody stoją non stop i jakoś nie widziałam, aby kogoś za to ukarano. Dlaczego to ja mam płacić za innych? - zastanawia się. Najbardziej jednak bulwersują ją słowa, które miał do niej wypowiedzieć funkcjonariusz. - Od kiedy to brak skruchy figuruje w Kodeksie ruchu drogowego? - ironizuje.

WERSJA POLICJI

O ustosunkowanie się do opisanych przez Iwonę Tomczyk zdarzeń poprosiliśmy rzecznik szczycieńskiej komendy. Jej relacja różni się od tej przedstawionej przez ukaraną kobietę. W nadesłanej nam odpowiedzi asp. szt. Anna Walerzak przekonuje, że policjanci mieli podstawy do nałożenia na panią Iwonę mandatu, bo zatrzymała się na miejscu oznaczonym znakiem P-21 określającym powierzchnię drogi, na którą wjazd i wyjazd są zabronione. W związku z popełnionym wykroczeniem policjant podejmujący interwencję podszedł do kobiety, aby poinformować ją o tym, że zatrzymała samochód w miejscu niedozwolonym. Z jego relacji wynika, że kobieta zachowywała się arogancko, twierdząc, że ona niczego złego nie zrobiła i policjanci nie mają racji. Miała dodać, że policjant, który przeprowadzał interwencję jest nadgorliwy, gdyż ona jedynie przyjechała po brata - czytamy w odpowiedzi rzecznik. Dodaje, że to funkcjonariusz przeprowadzający interwencję, w oparciu o wszystkie okoliczności, decyduje o sposobie jej zakończenia, czyli o tym, czy w danej sytuacji wystawić mandat, czy też poprzestać jedynie na pouczeniu.

Z danych Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie wynika, że funkcjonariusze częściej sięgają po bardziej dolegliwą karę. W 2018 r. w związku z popełnionymi wykroczeniami drogowymi wystawili łącznie 5558 mandatów karnych i zastosowali 4209 pouczeń.

Rzecznik nie odniosła się do kwestii słów o wykazaniu skruchy, które miał, według pani Iwony, wypowiedzieć jeden z policjantów.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}