Takiego jubileuszu można tylko pozazdrościć. Róża i Antoni Granaccy z Jedwabna obchodzili w ubiegłym tygodniu 70-lecie pożycia małżeńskiego. Z tej okazji odwiedzili ich wójt Sławomir Ambroziak, przewodnicząca Rady Gminy Elżbieta Brzóska i zastępca wójta Elżbieta Koperska.

Powiedzieli sobie
Róża i Antoni Granaccy (na zdjęciu z synową) z okazji jubileuszu trzymali od władz gminy kwiaty oraz drobne upominki/fot.  UG w Jedwabnie

Przeżyć w małżeństwie 50 lat to już nie lada wyczyn, a wytrwanie wspólnie aż 70 lat to dziś prawdziwa rzadkość. Taki właśnie niezwykły jubileusz świętowali w ubiegłym tygodniu Róża i Antoni Granaccy z Jedwabna. Z tej okazji dostojnych jubilatów odwiedzili przedstawiciele władz gminy Jedwabno – wójt Sławomir Ambroziak, jego zastępczyni Elżbieta Koperska i przewodnicząca Rady Gminy Elżbieta Brzóska. Były życzenia, kwiaty oraz drobne upominki od samorządu.

Państwo Granaccy poznali się na początku lat 50. ubiegłego stulecia. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Pan Antoni pracował wówczas jako leśnik w Czarnym Piecu. Z tych okolic pochodziła jego późniejsza żona, Mazurka. Ich losy splotły się podczas sadzenia lasu. Pani Róża, jako młoda dziewczyna brała udział w tej akcji. Wtedy też wpadła w oko przystojnemu leśnikowi. Pobrali się w 1953 r. i od tamtej pory wspólnie kroczą przez życie. Państwo Granaccy mają dwóch synów, doczekali się czworga wnucząt i pięciorga prawnucząt.

Pan Antoni to w Jedwabnie postać bardzo dobrze znana. W tym roku w grudniu skończy 100 lat, a pani Róża w tym roku świętować będzie 88. urodziny. Pan Antoni pochodzi z okolic Augustowa. W czasie wojny trafił do Prus Wschodnich, gdzie wysłano go na roboty przymusowe. Po wkroczeniu na te tereny Armii Czerwonej w 1945 r. został ewakuowany do Gdańska, a stamtąd do Lubeki. Po zakończeniu wojny znalazł się w obozie utworzonym przez zachodnich aliantów. Następnie wrócił do Polski, w swoje rodzinne strony. Dostał tam pracę w lesie. Po ukończeniu kursu, będąc już pełnoprawnym leśnikiem, przeniósł się na Mazury, do ówczesnego nadleśnictwa Dłużek, a następnie do Jedwabna. Z lasami związał swoje całe życie zawodowe. W 2009 r. za szczególne zasługi dla leśnictwa został uhonorowany najwyższym branżowym odznaczeniem – Złotym Kordelasem Leśnika Polskiego. Jego wielką pasją przez lata było też myślistwo.

(ew){/akeebasubs}