W niedzielę w nocy w Elganowie wybuchł pożar stodoły z chlewem i szopą. Z zagrożonej ogniem sąsiedniej obory udało się wyprowadzić cielęta i krowy, ale nie ma ich teraz czym karmić, bo pasza uległa spaleniu.

Pożar gospodarstwa w Elganowie

Pożar zauważył syn gospodarza około godziny 2.00. W chwili przybycia na miejsce straży pożarnej, stodoła, chlew i szopa były już całkowicie objęte ogniem. Bezpośrednio zagrożona była też sąsiadująca z nimi obora ze zwierzętami.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Wyprowadzono z niej 12 cieląt i 42 krowy. Oborę uratowano, ale stodoła z chlewem i szopą spłonęły. Po ugaszeniu pożaru strażacy brali udział w pracach rozbiórkowych spalonej konstrukcji drewnianej i z pomocą właściciela gospodarstwa dogasili wywiezioną stamtąd słomę. Choć uratowano zwierzęta, to żywioł strawił zapasy paszy. - To dla mnie teraz największy kłopot, będę musiał ją kupić – mówi właściciel gospodarstwa Jacek Młodziński. Spaleniu uległo 200 balotów siana, 15 balotów słomy, 13 ton pszenicy oraz sprzęty rolnicze, skuter, rowery i 10 m3 drewna opałowego. Do poniedziałkowego popołudnia nie udało się odnaleźć czterech krów, które rozbiegły się po wypuszczeniu ich z obory. W akcji gaśniczej trwającej 8,5 godziny uczestniczyło 7 zastępów straży liczących łącznie 28 strażaków. Przyczyny pożaru bada policja. Burmistrz Pasymia Cezary Łachmański deklaruje, że gmina nie zostawi rolnika bez pomocy. - W miarę naszych możliwości będziemy go wspierać – zapowiada, dodając, że w grę wchodzi m.in. umorzenie podatku oraz pomoc pasymskiej spółki ZGKiM w uprzątnięciu zgliszcz.

(ew){/akeebasubs}