Parafianie w Jedwabnie i Klonie pożegnali w minioną niedzielę odchodzących na emeryturę swoich długoletnich proboszczów.
W mszy świętej, podczas której żegnano proboszcza parafii św. Józefa w Jedwabnie ks. Józefa Misiaka uczestniczyły władze gminy na czele z wójtem Krzysztofem Otulakowskim i przewodniczącą Rady Gminy Marią Sienkiewicz.
Głoszący kazanie ks. Józef Kanicki mówił, że ks. Misiak jako człowiek odejdzie z Jedwabna, ale duch jego i pamięć o nim tu zostaną. Określając go jako osobę łagodną i delikatną zauważał, że czasami, jak ksiądz Skarga, grzmiał z ambony.
- Zawsze martwiła go wzrastająca liczba ślubów cywilnych i związków nieformalnych, zwłaszcza wśród ludzi młodych – mówił żegnający proboszcza w imieniu parafian Jerzy Pałasz, dodając, że ksiądz ubolewał też z powodu szerzącego się pijaństwa i rozluźnienia obyczajów. – Na sercu zawsze leżało mu dobro ojczyzny i tej dużej, i tej małej – tłumaczył ks. Kanicki.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
BĘDZIE DZIAŁAŁ DALEJ
Odchodzący proboszcz dziękował Panu Bogu za dar kapłaństwa i za to, że przez 18 lat mógł pełnić posługę w Jedwabnie.
– Zawsze was kochałem i szanowałem – zwracał się do wiernych, dziękując im za liczną obecność i uroczyste pożegnanie. Na koniec zapraszał ich do Konwiktu Kapłanów Warmińskich w Olsztynie, gdzie teraz zamieszka.
- Będę tam dalej działać, służąc Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie – zapowiadał ksiądz, dodając, że nauczyli go tego rodzice, duchowni, w tym ks. arcybiskup Ignacy Tokarczuk, jego profesor i wykładowca. Będącego już ponad 70 lat w kapłaństwie arcybiskupa ks. Misiak ma zamiar wkrótce odwiedzić i podziękować za przekazany wzór patriotyzmu.
Rok temu przed kościołem w Jedwabnie jako pierwsza w powiecie stanęła kaplica katyńska upamiętniająca dwie tragedie narodowe z lat 1940 i 2010.
Dziękując odchodzącemu proboszczowi za lata posługi kapłańskiej, przedstawiciele władz gminy życzyli mu jeszcze wielu lat zdrowia. Otrzymał od nich także wiązanki kwiatów. Przynieśli je tego dnia do kościoła również liczni wierni, w tym przedstawiciele OSP Jedwabno, którą reprezentował poczet sztandarowy. Z kolei Jerzy Pałasz przekazał album ze zdjęciami, na których zostały utrwalone sceny z życia parafii z okresu, kiedy kierował nią ks. Misiak. Dodatkowe wyrazy wdzięczności, już prywatnie, skierował wójt Otulakowski, dziękując za udzielony sakrament małżeński i chrzest dziecka. Nowym proboszczem parafii w Jedwabnie będzie ks. Roman Lompa, dotychczasowy dyrektor olsztyńskiego Caritasu.
(o)
Ksiądz Józef Misiak urodził się 18 lipca 1937 r. w Płocku. Po maturze wstąpił do seminarium Hosjanum w Olsztynie. Po jego ukończeniu 14 stycznia 1962 r. otrzymał z rąk ks. arcybiskupa Józefa Drzazgi święcenia kapłańskie. Posługę rozpoczął jako wikariusz w jednej z parafii w Olsztynie, a następnie w Elblągu i Kętrzynie. Kolejne lata spędził pełniąc funkcję proboszcza w Sarnowie a później w Sząbruku. Stamtąd w lipcu 1994 roku został skierowany do parafii św. Józefa w Jedwabnie.
- Może kogoś obraziłem, czy skrzywdziłem. Jeśli tak, to bardzo przepraszam - takimi słowami żegnał się z wiernymi ks. Zbigniew Ostrowski. W niedzielę po raz ostatni odprawił mszę świętą jako proboszcz Parafii Znalazienia Krzyża Świętego w Klonie, w której pełnił posługę kapłańską przez 30 lat.
Uroczyście żegnali odchodzącego na emeryturę proboszcza mieszkańcy Klonu. Słowa podziękowania kierowali do niego m.in. dzieci, młodzież oraz strażacy z ochotniczej straży pożarnej, wręczając bukiety kwiatów i upominki. Wzruszony ksiądz dziękował wszystkim, mówiąc, że jego największym sukcesem jest to, że wśród jego parafian nigdy nie zabrakło Chrystusa.
NA PRZEKÓR RODZINIE
Ks. Zbigniew Ostrowski urodził się 6 sierpnia 1937r. we Lwowie.
- Mój ojciec zginął na wojnie mając 36 lat, a matkę z piątką małych dzieci wypędzono, nie pozwalając niczego ze sobą zabrać – opowiada. Trafili najpierw do województwa kieleckiego, a wkrótce potem lubelskiego, osiedlając się tam na stałe. Szkołę średnią przyszły ksiądz ukończył w Urzędowie, codziennie przemierzając do niej pieszo ... 18 km.
Od najmłodszych lat pracował, by zarobić na chleb. Będąc uczniem drugiej klasy szkoły podstawowej rwał chmiel, później został robotnikiem w melioracji.
Chociaż już od wczesnych lat był ministrantem, nie myślał o kapłaństwie, raczej chciał być prawnikiem.
- Byłem człowiekiem bardzo wesołym, pogodnym, skończyłem nawet kurs taneczny. Zdobyłem uprawnienia instruktora, dzięki czemu np. mogłem przygotowywać młodzież do studniówek – wspomina. Po maturze, trochę na przekór rodzinie, postanowił wstąpić do seminarium w Olsztynie.
- Gdy mama dowiedziała się o moich planach była im bardzo przeciwna, ale ja mimo to nie ustąpiłem.
W 1962 roku przyjął święcenia. Najpierw jako wikariusz pracował w Dobrym Mieście, potem kolejno w Węgorzewie, Dźwierzutach, Pasłęku, Nidzicy i Kolnie, koło Reszla, gdzie przez 12 lat był proboszczem. W roku 1982 dostał nominację do parafii w Klonie, przejmując obowiązki od ówczesnego proboszcza ks. Pętlickiego.
Tu spędził 30 lat. Jak zauważa, dużo się w tym czasie zmieniło.
- W pierwszych latach mojego pobytu parafianie byli biedniejsi niż teraz, ale za to bardziej otwarci i szczodrzy. Mimo to ludzie tu są wspaniali. Czułem się przez te 30 lat jak w rodzinie - mówi ksiądz. Zdradza nam, że irytują go ci, którzy nie dotrzymują słowa oraz spóźniają się na spotkania.
Jego ulubione hobby to wędkarstwo, czytanie książek oraz stolarstwo. Na plebanii samodzielnie położył boazerię i podłogi. Ksiądz Ostrowski należy do coraz rzadszego grona duchownych, którzy nie czytają kazań, tylko głoszą je z pamięci. Teraz zamieszka w Korpelach, gdzie ma pobudowany dom.
AK
{/akeebasubs}
