Międzyzakładowa Organizacja NSZZ „Solidarność” Pracowników Pomocy Społecznej w DPS w Szczytnie wystąpiła do dyrekcji placówki z żądaniem podwyższenia wynagrodzenia każdego z zatrudnionych w placówce o 1000 zł netto miesięcznie. - Od sześciu lat nie mieliśmy konkretnej podwyżki, a przecież koszty życia przy galopującej inflacji z dnia na dzień rosną – mówi szefowa „S” w szczycieńskim DPS-ie Dorota Kępa.

Pracownicy DPS-u żądają podwyżek
Zdaniem dyrektor DPS w Szczytnie Doroty Sędzińskiej – Bruździak, tegoroczny budżet placówki jest bardzo napięty. - Powiat już musiał dołożyć do niego 800 tys. zł na opłaty i rosnące koszty wyżywienia mieszkańców – mówi

SZEŚĆ LAT BEZ PODWYŻKI

Związkowcy z „Solidarności” działający w szczycieńskim Domu Pomocy Społecznej domagają się od dyrekcji placówki podwyżek płac. Pod koniec minionego tygodnia przedstawili swoje żądania na piśmie. Chcą podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych wszystkim pracownikom o 1000 zł netto miesięcznie. Oczekują spełnienia swoich postulatów w ciągu pięciu dni od doręczenia pisma, a w razie ich niespełnienia zapowiadają wejście w spór zbiorowy z pracodawcą, nie wykluczając nawet strajku. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Od sześciu lat nie mieliśmy konkretnej podwyżki, a przecież koszty życia przy galopującej inflacji z dnia na dzień rosną – mówi szefowa „S” w szczycieńskim DPS-ie Dorota Kępa. Dodaje, że płace pracowników nie przekraczają 3 tys. zł „na rękę”. Na dowód tego pokazuje swój odcinek lipcowej wypłaty, na którym widnieje kwota do przelewu w wysokości 2,7 tys. zł, po 35 latach pracy zawodowej. - Coraz mniej osób chce za takie pieniądze pracować. Niektórzy albo już się zwolnili, albo zamierzają to zrobić – mówi pani Dorota. Z jej rozeznania dokonanego w innych placówkach w regionie, w tym m.in. w Olsztynku i Jezioranach wynika, że wszędzie tam pensje są wyższe niż w Szczytnie. - A przecież koszt utrzymania mieszkańca wzrósł niedawno z 3,8 tys. zł na osobę do blisko 4,5 tys. złotych. Niestety, w ślad za tym nie poszły żadne podwyżki dla nas – zauważa szefowa „S”.

NIE MAMY FABRYKI PIENIĘDZY

Czy postulaty związkowców zostaną spełnione? - Trudno mi się do nich ustosunkować, bo nie było w tej sprawie żadnych rozmów – odpowiada dyrektor DPS w Szczytnie Dorota Sędzińska – Bruździak. Przyznaje jednak, że budżet placówki jest bardzo napięty. - Powiat już musiał dołożyć do niego 800 tys. zł na opłaty oraz rosnące koszty wyżywienia mieszkańców – mówi dyrektor. Okazuje się, że z postulatami płacowymi w sierpniu wystąpił do niej też drugi działający w domu pomocy związek zawodowy. - Rozumiem, że pracownicy chcą więcej zarabiać. Odpowiedziałam im, że jeśli tylko będzie taka możliwość, to otrzymają podwyżki. Na razie musimy to na spokojnie przeanalizować.

Z kolei starosta Jarosław Matłach podkreśla, że w obecnej sytuacji priorytetem jest zabezpieczenie funkcjonowania jednostki poprzez zapewnienie mediów, ogrzewania oraz wyżywienia mieszkańców. - Dopiero kiedy to spełnimy, będziemy mogli rozmawiać o płacach – zaznacza. Zaraz jednak dodaje, że dziś środków na podwyżki nie ma. - Nie mamy fabryki pieniędzy. Jesteśmy uzależnieni od państwa, które mocno ograniczyło nasze wpływy z podatku PiT i CiT – mówi starosta, dając do zrozumienia, że spełnienie postulatów związkowców jeszcze w tym roku jest mało realne.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}