PRZEDSMAK ZIMY
W telewizji, czy też innych mediach pojawiają się tzw. zajawki. Są to krótkie scenki lub opisy tego, co ma się pojawić w nieodległej przyszłości. No i taką zajawkę pokazała nam ostatnio także natura, demonstując początek zimy. Spadł pierwszy śnieg, na szczęście na tyle mało obfity, że nie wywołało to większych kłopotów, wyjąwszy fatygę z odśnieżaniem samochodów. Najwięcej uciechy jak zwykle miały dzieci.
Zaraz zabrały się do lepienia bałwanków, jak m. in. mały Olaf i jego rówieśniczki z Kamionka.Nieco starsze dzieci preferowały bardziej ekstremalne zbawy, czyli obrzucanie się śnieżkami. Tę scenkę zaobserowaliśmy pod SP nr 6, pod którą sprowadził nas jednak inny problem.
POTRZEBNY CHODNIK
Dokładnie rok temu, bo nim jeszcze zaczęła się zima 2013, jeden z naszych Czytelników alarmował redakcję, że pod Szkołą Podstawową nr 6, gdy kończą się zajęcia, dochodzi do dantejskich scen. Rodzice, którzy przyjeżdżają samochodami po swoje pociechy, parkują auta na wąskim odcinku ulicy, gdzie już stoją inne pojazdy okolicznych mieszkańców. Robi się od tego taki tłok, że po chwili nie można ruszyć ani do przodu, ani do tyłu. „Kurek” przy okazji wskazał wówczas na jeszcze inny problem. Przy szkole, gdzie akurat zakończono przebudowę ul. Boh. Września, zamiast zbudowania chodnika, ograniczono się jedynie do postawienia barierki. Naszym zdaniem było to złe rozwiązanie, bo dzieci i tak wydeptały skrót na trawniku, a potem przechodząc na drugą stronę ulicy w miejscu niedozwolonym, narażały się na niebezpieczeństwo. Miasto wówczas zbagatelizowało te nasze uwagi, uważając, że pod szkołą wszystko jest w porządku. I co? Chodnik w 2014 r. jednak powstał.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
CUD PONIEWCZASIE
Już w 2007 r. w Szczytnie w pobliżu wieży ratuszowej działał darmowy internet. Z czasem w ramach projektu e-Szczytno hot-spoty powstały także w innych punktach miasta, a także pojawiły się tzw. infokioski. Między innymi urządzenie takie, wówczas duma miasta, stanęło na placu Juranda. Cóż, minęły lata, teraz internet ma prawie każdy w swojej komórce, to i hot-spoty już nie szokują i niespecjalnie przyciągają turystów. W zapomnienie poszły też infokioski. Późnym latem zainteresowaliśmy się urządzeniem stojącym na placu Juranda. Zaintrygowała nas spoczywająca na ławeczce obok pusta butelka po trunku o oryginalnej nazwie – lwówecka wiśniowa. Kiosk nie działał, więc pomyśleliśmy, że to z tego powodu ktoś owładnięty frustracją raczył się zawartością butelki. Nieczynne urządzenie, jak sądziliśmy, zostało zapomniane przez władze miasta i raczej pozostanie z czarnym ekranem na zawsze, bo kto tam zaprzątałby sobie głowę jego naprawą. Zwłaszcza, gdy tyle innych rzeczy jest do zrobienia. Tymczasem tuż przed wyborami urządzenie niespodziewanie ożyło – stał się istny cud wyborczy. No tak, ale kto teraz, kiedy pada śnieg albo deszcz będzie korzystał z infokiosku?
{/akeebasubs}
