Do Wielkanocy pozostał nieco ponad tydzień. W Kościele to okres Wielkiego Postu, wystrój świątyń jest oszczędny i utrzymany w pokutnych barwach.

Przedświąteczne ozdobyCo innego w strefach świeckich. Jakiś czas temu w Szczytnie stanęły w kilku miejscach kolorowe świąteczne ozdoby. To, co znajduje się w okolicach ratusza i na głównym skrzyżowaniu, to ekspozycja wykorzystywana od paru lat. Może i trochę się opatrzyła, ale doborem barw wprowadza w już świąteczny klimat (fot. 1). Dekoracje znajdują się także w innych miejscowościach powiatu. W miniony weekend widzieliśmy je także w centrum Rozóg  (fot. 2) . Które są ładniejsze i bardziej pomysłowe? To oczywiście kwestia gustu.

 

 

ZIMOWY PRZERYWNIK

Niespełna miesiąc temu mieliśmy u nas temperatury dochodzące do 20 stopni. Nie oznacza to wcale, że kwiecień plecień został z naszego ocieplającego się klimatu wyrugowany. Co to to nie! Tym razem prognozy synoptyków się sprawdziły i w minioną sobotę niemal w całym kraju Polaków zaatakowała zima. W niektórych miejscach opady śniegu były intensywne, a temperatura spadła wyraźnie poniżej zera. Nad Olsztynem przeszła istna burza śnieżna, ale białego puchu na dłużej nie było. Szczytno kilkakrotnie w tym dniu nawiedzały zadymki, które przez krótkie chwile utrudniały ruch zwłaszcza pieszym i rowerzystom. Silny wiatr napsocił – szczególnie w godzinach południowych raczej niewskazane było np. korzystanie ze stojącego w pobliżu ratusza przybytku (fot. 3). Nieprzyjemnie zrobiło się na drogach poza terenem zabudowanym. Słoneczne niebo po chwili przykrywało się chmurami i na szosie robiła się kurzawa  (fot. 4). Widoczność stawała się momentalnie bardzo ograniczona.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

 

 

PLANY, PLANY, PLANY...

Dzień 1 kwietnia 2033 roku zapisze się złotymi zgłoskami w historii Olsztyna, Szczytna i leżących pomiędzy nimi miejscowości. Właśnie dziś otwarto z półtorarocznym poślizgiem przebudowany odcinek drogi krajowej nr 53. Prace kosztowały 2 miliardy złotych, przeszło miliard więcej, niż planowano, ale warto było. Dodatkowe pasy do wyprzedzania, estakady, dużo prostych odcinków, ścieżka rowerowa – to jest to, na co mieszkańcy i turyści czekali od kilku dekad.

Czy podobny tekst znajdzie się w „Kurku” za osiem lat? Może trochę więcej? A może mniej? Nie potrafimy przewidywać przyszłości, jesteśmy od przekazywania informacji, które niekiedy otrzymujemy od innych. Przed tygodniem pisaliśmy o wybranym wariancie przebudowy drogi między Szczytnem i Olsztynem. Bardzo byśmy chcieli, by zapowiedzi się ziściły, ale jak nasi Czytelnicy zapewne pamiętają, takich optymistycznie brzmiących deklaracji ze strony drogowych dyrekcji było w przeszłości już ileś, ale wychodziło, jak wychodziło. Wystarczy poszukać w Kurkowym archiwum. Żeby nie było na nas – my tylko przekazywaliśmy pewne otrzymane treści. Oto przykład tekstu z roku 2007:

„Obwodnica Gromu” to nazwa umowna. Zadanie, do którego realizacji przygotowuje się olsztyński oddział GDDKiA, nosi oficjalny tytuł „Przebudowa drogi krajowej nr 53 na odcinku Leleszki-Jęcznik”. Jest to jeden z najbardziej newralgicznych etapów szosy ze Szczytna do Olsztyna, pełen ciasnych zakrętów i pagórków. Trasa to prawdziwa zmora nie tylko kierowców. Narzekają na nią również mieszkańcy położonych przy niej wsi - Jęcznika i Gromu.

Owszem, fragment między Jęcznikiem i Leleszkami jest szczególnie kręty i niewdzięczny dla kierujących. Odcinek ten miał biec tak, jak pokazuje mapka z fot. 5 . Jak wiemy, nie biegnie. W ostatnich latach przebudowano w kilku turach opisywaną drogę na granicy powiatów szczycieńskiego i olsztyńskiego w rejonie Kośna oraz za przejazdem kolejowym w Klewkach.

Karol Głębocki, rzecznik oddziału GDDKiA w Olsztynie zapewnia, że chodniki w Gromie zostaną dokończone, gdy rozpocznie się „prostowanie” drogi 53 na odcinku Leleszki – Jęcznik. W ramach tej inwestycji przebiegający dziś przez Grom odcinek stanie się co prawda lokalnym, ale przed oddaniem jego w zarząd gminie ma być należycie wyremontowany. Problem w tym, że oczekiwana przebudowa „53” została wykreślona z wykazu zadań obejmujących lata 2011-2015 – to już fragment artykułu z roku 2011. Takiego wykreślania drogi z planów było chyba więcej. Poprawa warunków jazdy ograniczała się do wymiany nawierzchni. Ta najgorsza, jak na warunki naszego województwa nie jest. Owszem, mieszkańcom niektórych miast można zazdrościć – pojawiły się tam obwodnice i przebudowane fragmenty dróg – ale wystarczy przejechać się np. trasą Mrągowo-Giżycko, by się przekonać, że na terenach morenowych z prostowaniem nawet ważniejszych asfaltowych szlaków łatwo nie jest.

Na razie wylot ze Szczytna (a raczej Korpel) do Olsztyna wygląda jak na  fot. 6. Tu akurat jest względnie szeroko, choć krótki i prosty odcinek Korpele – Szczytno do zbyt równych nie należy. Co dobrego w nieodległej przyszłości stanie się z drogą do stolicy województwa?

Pożyjemy, zobaczymy.

 

PIŁKA NA AUCIE

W miniony weekend kibice piłki nożnej na stadion przy ul. Śląskiej w Szczytnie przychodzić nie musieli – Gwardia rozgrywała mecz wyjazdowy. Jednym z obrazków zapamiętanych z poprzedniego spotkania w Szczytnie (wcześniejszego także, w rundzie jesiennej też) była piłka wylatująca nad dość niską siatką okalającą obiekt na ulicę i chodnik. Każdy, kto na stadionie był, wie, że ulica Kętrzyńskiego biegnie bardzo blisko ogrodzenia stadionu – jezdnia znajduje się tuż za nasypem (fot. 7). Obok drogi dla pojazdów znajduje się chodnik. Swoistą warstwę ochronną tworzą na znacznej długości boiska dość gęsto rosnące tuje, ale tu i ówdzie nie brak sporych luk. Zawodnik na boisku niekoniecznie musi zwracać uwagę na takie szczegóły. Co się stanie, jeśli wybije z impetem piłkę  (fot. 8) , a akurat nadjedzie samochód i sytuacja zaskoczy kierowcę? Albo będzie przechodziła matką z dzieckiem w wózeczku? Przejeżdżał rowerzysta? Albo starsza osoba postanowi w czasie meczu wybrać się do pobliskiego kościoła? Trochę trudno nam uwierzyć, że na obiekt wydano kilkanaście milionów, a nikt (naprawdę?) nie pomyślał o pewnych zabezpieczeniach – choćby dla świętego spokoju. Czy naprawdę musi dojść do jakiegoś nieszczęścia?

 

MUREK DO REMONTU

Bywa tak, że gdy ukazuje się w kolejnym wydaniu „Kroniki” tekst dotyczący takich czy innych niedociągnięć, usterka jest właśnie usuwana. Jesteśmy ciekawi, czy będzie tak z żółtym murkiem dobrze widocznym dla osób korzystających ze ścieżki wokół Jeziora Domowego Dużego. Odpadł od niego (a może ktoś w tym pomógł) całkiem pokaźny pakiet płytek  (fot. 9) . I tak sobie leży i niszczeje...

Tekst i foto (w większości):G.P.J.P.{/akeebasubs}