W poniedziałek w gminie Wielbark wznowione zostało funkcjonowanie przedszkola, oddziałów przedszkolnych przy szkołach oraz zajęć opiekuńczo – wychowawczych w klasach I – III. Nie będą one jednak wyglądały tak, jak przed wybuchem epidemii. Dzieci muszą być przygotowane na wiele nowości.

Przedszkole bez pluszaków
Nie wszyscy rodzice zdecydowali się posłać dzieci do wielbarskiego przedszkola

Choć otwarcie przedszkoli było możliwe od 6 maja, to większość samorządów powiatu szczycieńskiego, o czym już informowaliśmy, nie zdecydowała się na takie rozwiązanie. W gminie Wielbark wznowienie działalności tych placówek nastąpiło w poniedziałek 25 maja. Tego dnia rozpoczęły się także zajęcia opiekuńczo – wychowawcze w klasach I – II.

Nie wszyscy rodzice zdecydowali się posłać swoje pociechy do otwartych placówek. Jak informowała nas w miniony piątek dyrektor Samorządowego Przedszkola im. Jana Brzechwy w Wielbarku Małgorzata Redynk, niemal do ostatniej chwili nieznana była liczba dzieci, które w poniedziałek miały rozpocząć zajęcia. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Spośród 116 naszych przedszkolaków zapisanych było 33, ale to już nieaktualna liczba, bo mam sygnały od nauczycieli, że niektórzy rodzice je wypisali – usłyszeliśmy od dyrektor. Zapewnia, że placówka jest w pełni przygotowana do wznowienia pracy. - Mamy termometry do mierzenia temperatury, środki do dezynfekcji oraz środki ochrony – wylicza Małgorzata Redynk. Tłumaczy, że według zaleceń sanepidu, liczba dzieci w grupie nie może być większa niż 12. Pracę w przedszkolu zorganizowano tak, aby poszczególni nauczyciele, a także pracownicy administracji i obsługi mieli ze sobą ograniczony kontakt. - Część naszej kadry będzie nadal pracować zdalnie, prowadząc zajęcia dla dzieci pozostających w domach – mówi dyrektor. Milusińscy, którzy wrócą do przedszkola, zetkną się z całkiem nową rzeczywistością. - Schowaliśmy wszystkie pluszowe zabawki, bo ich nie da się dezynfekować, oprócz tego zdjęliśmy też wykładziny w salach. Trochę przykro teraz patrzeć na przedszkole – przyznaje Małgorzata Redynk.

(ew){/akeebasubs}