W minionym tygodniu na naszych ulicach zrobiło się podwójnie szaro.

Powód pierwszy stanowiło pogorszenie pogody i nadejście pory zdecydowanie deszczowej, powód drugi to niezwykle szybkie uprzątnięcie słupów, witryn sklepowych, płotów i tablic po wyborach. W najbliższą niedzielę w Szczytnie mamy drugą rundę, w związku z czym wyborczą aktywność zachowali jeszcze dwaj kandydaci na burmistrza i to ich wizerunki dominują „na mieście”. Większość pozostałych banerów i plakatów bardzo szybko znikła. Część już w powyborczy poniedziałek.
„Kurkowi” udało się złowić obiektywem kilka plakatów przykuwających szczególną uwagę. Oto np. trio kandydatów, którzy przypuszczalnie nieźle odnaleźliby się w jednym z najdowcipniejszych ugrupowań III RP – Polskiej Partii Przyjaciół Piwa (fot. 1).

W „Kurku” staramy się omijać tła reklamujące trunki, ale tu, nie z przyczyn, broń Boże, reklamowych, postanowiliśmy tło umieścić. Intrygujące jest również swoiste tło wyborczego plakatu znajdującego się w Dąbrowach. Nad podobizną kandydata na wójta gminy Rozogi znajduje się napis, który może kazać spojrzeć na wyborczy afisz w określony sposób (fot. 2). Tak czy owak nie zaszkodziło to wójtowi w pewnym wygraniu wyborów, a jakiekolwiek skojarzenia sugerujące opuszczenie przez niego politycznej sceny z powodów metrykalnych okazały się zupełnie przypadkowe.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Ciekawy pomysł na promocję kandydatki widać na kolejnym afiszu, znajdującym się w innym miejscu w Szczytnie. Mamy tu aż dwa zdjęcia jednej osoby – po prostu kandydatka, kobieta z charakterem, reklamuje siebie, trzymając swoje zdjęcie (fot. 4).
TAJEMNICZY KANDYDACI
W poprzednim numerze „Kurka” opublikowaliśmy wyniki wyborów do lokalnych rad. Czytelników interesowali z pewnością przede wszystkim zwycięzcy i startujący w wyborach bliscy czy znajomi. Nas zastanowiły wyniki jednego z komitetów. Wydawać by się mogło, że każdy, kto chciał wystartować (lub go do tego namówiono) musiał mieć jakieś grono zwolenników. W zestawieniach odnoszących się do wyborów do Rady Miejskiej w Szczytnie, przy niektórych nazwiskach znajdziemy jednak liczbę 0. To już prawdziwa zagadka. Nieco mniejszą tajemnicą jest figurująca tu i ówdzie jedynka.
ARCHIPELAG NA PIŁSUDSKIEGO

Koniec października powinien oznaczać finał prac przy przebudowie fragmentu szczycieńskiego odcinka DK 53. Już w ubiegłym tygodniu kładziono pierwsze warstwy asfaltu na ul. Piłsudskiego od strony ronda. W niedzielę z samego rana na placu budowy pojawiła się brygada wykonująca prace na rondzie. Przed oddaniem tego tekstu do druku można zatem było oczekiwać, że droga będzie jako tako przejezdna w terminie, choć na pełne dokończenie robót przyjdzie jeszcze poczekać. Popatrzmy choćby, jak wyglądają obecnie w wielu miejscach chodniki (fot. 5). Zmotoryzowani czekali zapewne przede wszystkim na rondo – i ono jest przejezdne już od dłuższego czasu, ale tylko w dwóch kierunkach. Na ul. Piłsudskiego pojawiły się krawężniki powstających tu wysepek. Wysepek, a wręcz wysp, których na odcinku około kilometra mamy… kilkanaście. Najdłuższa z nich, znajdująca się bezpośrednio za rondem, liczy coś koło 200 m (fot. 6)! Dalej, w stronę wyjazdu z miasta, wysepka goni wysepkę. Za skrzyżowaniem z ul. Moniuszki wygląda to naprawdę ciekawie. W oczach się nie tylko dwoi czy troi. Kierowca, który wjeżdża do miasta lub z niego wyjeżdża, ujrzy na krótkim odcinku aż pięć kolejnych znaków nakazu jazdy z prawej strony (fot. 7).

I tylko niektóre wysepki z tego całego archipelagu są azylami, czyli miejscami stanowiącymi środek przejścia dla pieszych. Dodajmy, że w każdą stronę mamy oczywiście po jednym pasie ruchu. Od pewnego czasu wysepki powstają na różnych drogach w celu spowolnienia jazdy i zwiększenia bezpieczeństwa. Mamy jednak wrażenie, że już niedługo szczycieńscy policjanci, strażacy i załogi karetek będą złorzeczyć. Gdzie tu znajdzie się miejsce na jakiś korytarz życia czy po prostu zwyczajne wyprzedzenie pojazdów? A co w przypadku awarii jakiegoś samochodu lub stłuczki? Niby tu i ówdzie są obniżenia krawężnika, ale podejrzewamy, że w podobnej sytuacji ruch na takiej ulicy zostanie po prostu sparaliżowany.
„Kurka” niepokoi jeszcze jedna sprawa. Kilka lat temu po stronie WSPol wykonano ścieżkę rowerową biegnącą tuż przy chodniku. Teraz po obu stronach jezdni w pobliżu bazy PKS mamy dość szeroko się rozlewający jasny polbruk (fot. 8). Tylko jasny, a więc czerwonego polbruku brakuje (znajduje się on jedynie wokół ronda). Czyżby oznaczało to brak ścieżki rowerowej i konieczność jazdy cyklistów asfaltem, co jeszcze bardziej spowolni ruch? Już parę ładnych tygodni temu jeden z naszych Czytelników nadesłał nam maila z fragmentem:

Ja jadąc (…) tamtędy - w stronę sklepu „Stokrotka” - natknąłem się na ekipę układającą te chodniki. Zauważyłem, że kładą tylko jasny polbruk na całej szerokości tego chodnika, więc jasnym stało się, że nie będzie ścieżki rowerowej. Widząc między tymi pracownikami ich brygadzistę, zapytałem go: „Nie ma czerwonego pasa dla rowerów, czy to oznacza, że.......?” Nie dokończyłem zdania, bo ten brygadzista mnie uprzedził: „Nie będzie, bo w planach tego nie ma, więc nie przewidzieli i drogi dla rowerów nie będzie”. Oczywiście można poprowadzić przez środek chodnika linię oddzielającą szlak pieszy od rowerowego i wymalować piktogramy lub postawić znak widoczny na fot. 9. Czy jednak nie prostsze i oczywistsze byłoby wytyczenie ścieżki rowerowej na remontowanej gruntownie ulicy od razu?
Podczas krótkiej inspekcji zauważyliśmy też, że być może już wkrótce ruszą prace przy niedoszłym kasynie. Wjazd na jego teren został o prawie metr przesunięty i nie jest kompatybilny ze starą bramą (fot 10.).
NIETYPOWA SYMBIOZA

Towarzystwo niektórych drzew lubią, o czym grzybiarze niewątpliwie wiedzą, wybrane gatunki grzybów. I to lubią tak bardzo, że nawet na nich rosną, stając się pasożytami. Nieco inne towarzystwo ma klon rosnący przy ścieżce pieszo-rowerowej łączącej szczycieńskie ulice Żeromskiego i Leyka (fot. 11). Gdy przed laty trasa była przebudowywana, usunięto starą siatkę ogrodzeniową. Jak się jednak okazuje – nie wszędzie. Robotnicy zostawili fragment przy wspomnianym klonie. Dziś kawałek siatki i drzewo tworzą spójną całość (fot. 12). Klon, jak to klon, na jesień gubi liście, ale mimo wrośniętego w niego metalu ma się całkiem dobrze.
Tekst i foto (w większości)
G. P. J. P.{/akeebasubs}
