Urząd Marszałkowski nosi się z zamiarem wyprowadzenia z ratusza Muzeum Mazurskiego. Na razie nie zapadła jeszcze decyzja o jego nowej lokalizacji. W grę wchodzi m.in. dawna siedziba Powiatowego Urzędu Pracy na ul. Ogrodowej. Pomysł nie podoba się byłej kierownik muzeum Monice Ostaszewskiej - Symonowicz.
NA KASPROWICZA CZY MOŻE NA OGRODOWĄ?
Wiele wskazuje na to, że jeszcze w tym roku Muzeum Mazurskie zmieni swoją siedzibę. Jak informuje członek zarządu województwa Sylwia Jaskulska, decyzja o tym, gdzie zostanie przeniesione, jeszcze nie zapadła. Wiadomo, że rozważano wykorzystanie budynku po dawnym kolegium nauczycielskim na ul. Kasprowicza. Jaskulska mówi, że to jednak mało prawdopodobne. - Ten obiekt jest niefunkcjonalny – argumentuje. Zdradza, że władze wojewódzkie prowadzą rozmowy ze starostą szczycieńskim na temat przejęcia na muzealne cele dawnej siedziby Powiatowego Urzędu Pracy na ul. Ogrodowej.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NIEPOTRZEBNE MAJSTROWANIE
Pomysł władz województwa krytykuje była kierownik Muzeum Mazurskiego Monika Ostaszewska – Symonowicz, obecna prezes Towarzystwa Przyjaciół Muzeum. Przypomina, że w ratuszu mieści się ono od 1948 r. - Adaptacja jakiegokolwiek budynku, który dotychczas pełnił zupełnie inne funkcje, będzie bardzo kosztowna i nie wiem, czy realna w przypadku Szczytna – mówi Ostaszewska – Symonowicz. Obecnie muzeum liczy ponad 6 tysięcy zbiorów. Do tego, oprócz sal wystawowych, potrzebne są w nim jeszcze pomieszczenia magazynowe, biblioteka oraz pracownie. - Można ulepszać to, co jest, ale nie należy tego przewracać do góry nogami – podkreśla prezes. Dziś muzeum zajmuje ok. 800 m2 powierzchni, podczas gdy budynek po urzędzie pracy ma zaledwie niespełna 472 m2. Była kierownik ma wątpliwości, czy dawna siedziba PUP jest właściwym miejscem do przeniesienia zbiorów. - Powierzchnie muzealne na ogół rozłożone są w poziomach. Wyjątek stanowią duże gmachy, takie jak np. Muzeum Narodowe – zauważa. Jej zdaniem cała operacja może zaszkodzić szczycieńskiej placówce, której początki sięgają lat 20. ubiegłego stulecia. - Zastanawiam się, czemu służy majstrowanie przy czymś, co w miarę dobrze tak długo funkcjonuje - mówi Monika Ostaszewska – Symonowicz.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
