Nasz ubiegłotygodniowy artykuł na temat zimowego utrzymania dróg powiatowych wywołał falę komentarzy mieszkańców. Nie pozostawiają oni suchej nitki na władzach powiatu oraz kierownictwie Zarządu Dróg Powiatowych. – Tłumaczenia, że drogi są zaliczone do V standardu to pójście na łatwiznę – ocenia sołtys Łatanej Wielkiej Aneta Krzyszkowska, która od lat bezskutecznie monituje u decydentów o podjęcie działań w celu poprawy bezpieczeństwa.
CAŁY CZAS TA SAMA ŚPIEWKA
Przed tygodniem opublikowaliśmy artykuł o zimowym utrzymaniu dróg w powiecie szczycieńskim. Z wielu miejscowości napływają sygnały od mieszkańców, że ich stan woła o pomstę do nieba. Sporo odcinków zamieniło się w lodowiska, a przejazd nimi to nie lada wyzwanie, wymagające ponadprzeciętnych umiejętności. Chwila nieuwagi wystarczy, by w najlepszym razie wpaść do rowu. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Zamieszczone przez nas tłumaczenia dyrektora Nowaka tylko irytują mieszkańców. Swojemu niezadowoleniu dali wyraz na naszym profilu facebookowym, nie pozostawiając na powiatowych decydentach suchej nitki. Cały czas ta sama śpiewka. Pieniądze, pieniądze, a gdzie bezpieczeństwo ludzi na drogach powiatu szczycieńskiego!!! Czas, aby za szkody zapłaciło starostwo, a nie ubezpieczyciel – pisze była burmistrz Pasymia i była radna powiatowa Lucyna Kobylińska, domagając się przy okazji zmiany na stanowisku dyrektora ZDP. Z kolei pani Anna opisuje fatalny stan drogi od Nowych Kiejkut do Kałęczyna. Pieniądze wiedzą jak brać (...) radni wiedzą, jak podnosić sobie diety, ale na posypanie drogi kasy im brakuje? To do telewizji się nadaje. Jakby zrobiło się głośno, to pewnie i pieniądze by się znalazły – sugeruje mieszkanka. Inna internautka, Martyna, pisze: Ciekawe, gdzie oni sypią solą te skrzyżowania. Człowiek pomału musi jeździć, a i tak zarzuci, jak są koleiny. Szkoda, że wtedy nie odpowiadają za naprawy samochodów. Nie mają pieniędzy, śmieszne ... Kolejna komentatorka, Kamila, zastanawia się, czy nie można było zaoszczędzić środków w minionych latach, kiedy zimy były lżejsze. Pozew zbiorowy trzeba napisać, to może się ogarną – podpowiada z kolei pani Katarzyna.
OKIEM KIEROWCY
Na stan dróg powiatowych narzekają też zawodowi kierowcy. Grzegorz Zdunek, taksówkarz i właściciel firmy „Tele – Taxi” ma swoją listę najgorszych odcinków. – Akurat jechałem przez Rudkę, Prusowy Borek i Wawrochy. Jest tam jedna wielka ślizgawka. Można tamtędy jechać maksymalnie 40 km/h - dzieli się swoimi obserwacjami. Nie lepiej wygląda też droga na Zabiele oraz na Jerutki. Czy tłumaczenia dyrektora ZDP go przekonują? – Mnie interesuje tylko to, żeby droga była przejezdna. Coś z tym trzeba zrobić, bo w tej chwili jest bardzo niebezpiecznie – odpowiada pan Grzegorz.
TO PÓJŚCIE NA ŁATWIZNĘ
Sołtys Łatanej Wielkiej Aneta Krzyszkowska od lat śle pisma w sprawie zimowego utrzymania dróg do władz powiatu, bo jak mówi, chce mieć dowód dla ubezpieczyciela w razie, gdy dojdzie do wypadku. Kilka razy w tygodniu jeździ do Szczytna drogą przez Zabiele. – Tam jest przynajmniej mniejszy ruch, więc w najgorszym razie, kiedy stracę panowanie nad samochodem, to nie uderzę w tira, tylko wpadnę d o rowu – mówi z przekąsem. Na innych odcinkach bywa jeszcze gorzej. – Zdarza się, że przez 20 km jedzie się po gołym lodzie i nie ma nawet kawałka asfaltu – opisuje sołtys. Według niej zaliczenie powiatowych dróg do V standardu utrzymania jest wygodne zarówno dla dyrektora ZDP, jak i władz powiatu. – To pójście na łatwiznę. Dzięki temu mogą mówić, że nic więcej nie można zrobić i nie wykazują inicjatywy, aby poprawić sytuację – ocenia. W minionej kadencji spotkała się z ówczesnym wicestarostą Marcinem Nowocińskim i przedstawiła mu swój pomysł na choćby częściowe rozwiązanie problemu. – Zaproponowałam , żeby wybrać kilka najważniejszych dróg dojazdowych do Szczytna i podnieść ich standard – wspomina Aneta Krzyszkowska. Jej propozycja została oceniona jako „ciekawa”, ale od tamtej pory nie zrobiono nic, aby pomysł wcielić w życie. – To już nawet nie jest Polska „B”, tylko „Z” – nie kryje swojej irytacji sołtys, obwiniając za obecną sytuację Radę Powiatu. – To, co się dzieje, naraża nas na utratę zdrowia i życia – mówi, zauważając, że ZDP, wbrew słowom dyrektora, nie wywiązuje się nawet z minimum swoich obowiązków, bo, zdaniem sołtys, ani skrzyżowania, ani ostre łuki nie są posypane piaskiem.
(ew){/akeebasubs}
