Jechałem z żoną samochodem. I oto czarny kot przebiegł w poprzek ulicy. Przed nami. Mnie to nie poruszyło, bowiem ani trochę nie jestem przesądny, natomiast małżonka moja najwyraźniej popadła w stan nerwowy. Wówczas uświadomiłem sobie, jak wiele osób spontanicznie reaguje na zjawiska nazywane przesądami. A co to jest ów przesąd?
Otóż według słownikowej definicji jest to bezpodstawna, uparcie żywiona i niewrażliwa na argumentację wiara w istnienie związku przyczynowo-skutkowego między danymi zdarzeniami. Głęboko zamyśliłem się, jakie to ja znam popularne u nas przesądy, inaczej zabobony. Naliczyłem ich około dziesięciu. Przypomniałem sobie także kilka przykładów zagranicznych, nieznanych Polakom. Na przykład hiszpański obyczaj noworoczny. W noc sylwestrową należy koniecznie zaopatrzyć się w winogrona i podczas bicia dzwonów, przy kolejnym uderzeniu, połknąć jeden owoc. Czyli razem dwanaście. Żaden rodowity Hiszpan nie zaniedba tej procedury, bo bez niej przyszły rok z pewnością okaże się rokiem złym. Przyjrzyjmy się dzisiaj naszym polskim, najpopularniejszym zabobonom.
Zacząłem felieton od czarnego kota. Ale chyba jeszcze bardziej rozpowszechniona jest głęboka wiara w szkodliwość liczby 13, zwłaszcza użytej jako data, w zestawieniu z piątkiem. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Innym, światowym przesądem jest zbicie lustra, które ponoć przynosi siedem lat nieszczęść. To bardzo stary zabobon. W starożytności wierzono, że odbicie wizerunku człowieka zawiera w sobie fragment jego duszy, zatem stłuczenie współczesnego lustra, niszcząc odbicie, być może wciąż jakoś tam nadwyręża nasze wnętrze. Jest to niezwykle popularny w całym świecie przesąd. Jako ciekawostkę przypomnę, że jeden z pierwszych filmów słynnych braci Marx, zrealizowany w Ameryce, w roku 1921, nosił tytuł „Siedem lat nieszczęść” i był zabawną burleską związaną z rozbiciem lustra.
Popularnym polskim przesądem jest przekonanie, że rozsypana sól zwiastuje nieporozumienia i kłótnie. Aby im zapobiec należy szczyptę owej soli przerzucić przez lewe ramię. Ta sól to zabobon skutkujący negatywnie, ale już takie wdepnięcie w psią kupę, ponoć przynosi szczęście. Choć Francuzi uważają, że to zależy od tego, którą nogą się wdepnie. Lewą szczęście, prawą pech. Z kolei Rosjanie cieszą się, kiedy narobi na nich ptaszek. To dobrze rokuje.
Podobnie abstrakcyjne, niczym nieuzasadnione jest mniemanie, że szczęście przynosi czterolistna koniczynka, a także podkowa wieszana przy wejściu do domu. Natomiast znacznie poważniejszym wydaje się przesąd o odpukiwaniu w niemalowane drzewo. Tę mistyczną czynność wykonuje się nie tylko w Polsce. Prawdopodobnie zwyczaj ów pochodzi jeszcze z czasów celtyckich. Drzewa traktowano tam wówczas ze szczególnym szacunkiem, a drewnu nadawano magiczną moc odpędzania zła.
Niektóre z przesądów funkcjonują równolegle w różnych krajach. Ale tylko niektóre. Zdecydowana większość, to zabobony regionalne, stworzone przez konkretną nację. Na przykład niemiecki przesąd, wywodzący się z mitologii greckiej, zakłada, że jeżeli ktoś wznosi toast, popijając go wodą, to znaczy, że po prostu źle, a nawet bardzo źle życzy osobie honorowanej. Egipcjanie uważają, że jeśli zobaczysz lub usłyszysz sowę, oczywiście nocą, spodziewaj się złych wieści. Włosi z kolei twierdzą, że jeśli sowa trafi do czyjegoś domu, to wkrótce ktoś z jego mieszkańców umrze. Co do Włochów, to nie tylko mają coś tam przeciwko sowom, ale także zakonnicom. Uważają oni, że spotkanie, poza klasztorem, siostry zakonnej przynosi pecha. Jeśli chodzi o uliczne spotkania, to my, Polacy jesteśmy nieco optymistyczniej nastawieni. Jakże cieszy nas widok kominiarza. Zaraz łapiemy za guzik i czekamy, co też dobrego wyniknie z tego spotkania.
Oprócz narodowych przesądów istnieje także cała masa zabobonów środowiskowych. Na przykład pośród sportowców, albo aktorów. Czyjeś zagwizdanie na zapleczu teatru jest dla zespołu zwiastunem artystycznej klęski. Jeśli aktor upuści tekst na podłogę, to natychmiast musi przydepnąć nogą ów egzemplarz, bo inaczej zapomni roli. Takich przykładów znam jeszcze kilka, ale czas już pożegnać się. Przy okazji przypominam, że nie należy witać się i żegnać przez próg. Istnieje ryzyko wpuszczenia przez otwarte drzwi złych mocy, czego nikomu nie życzę.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
