Miasto nie jest przygotowane na stany nadzwyczajne – alarmuje radny Zbigniew Chrapkiewicz, jako przykład podając choćby brak zabezpieczeń ujęć wody pitnej. Apeluje do miejskich służb, aby jak najszybciej podjęły w tej sprawie działania.
Już od ponad tysiąca dni toczy się pełnoskalowa wojna w Ukrainie, ale eksperci wskazują, że na hybrydowe zagrożenia ze strony Rosji narażone są także inne kraje, w tym także Polska. Czy jesteśmy na nie gotowi? Wątpliwości ma radny Zbigniew Chrapkiewicz, który dzielił się swoimi obawami z uczestnikami listopadowego posiedzenia komisji gospodarki komunalnej, prawa i bezpieczeństwa. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Okazuje się, że obawy radnego nie są wcale na wyrost. To, że zabezpieczenie na wypadek zagrożenia nie jest wystarczające, potwierdził zastępca komendanta powiatowego PSP w Szczytnie, mł. kpt. Paweł Koziatek. - Na terenie powiatu ani też powiatów ościennych nie ma cystern do zabezpieczenia wody pitnej w razie zagrożenia – informował. Z kolei szef komisji Paweł Malec przekonywał, że problemem powinno zająć się zarządzanie kryzysowe, a nie służby miejskie. Natomiast komendant straży miejskiej Janusz Gutowski, do którego m.in. swoje uwagi kierował radny Chrapkiewicz tłumaczył, że ujęcia wody są w gestii spółki „Aqua” i ona odpowiada za ich zabezpieczenie. Te argumenty nie do końca przekonały Chrapkiewicza, który postuluje, aby przeprowadzić analizę zagrożeń. - To nasz obywatelski obowiązek. Nie możemy tego lekceważyć z uwagi na nasze bezpieczeństwo. To, my, obywatele powinniśmy te sprawy monitorować – przekonywał.
(ew){/akeebasubs}
