Radna Golon z Gawrzyjałek nie ustaje w zabiegach o zachowanie miejscowej szkoły jako niepublicznej. Zapewnia, że ma już skompletowaną kadrę do nauczania w przedszkolu i klasach I-III.

Przymiarki do przejęcia szkoły
Głównym celem radnej Golon jest podpisanie z gminą umowy na dzierżawę budynku szkoły

Zgodnie z zapowiedzią sołtys Karoliny Kowalczyk, w Gawrzyjałkach odbyło się zebranie Rady Sołeckiej i radnej Jadwigi Golon z mieszkańcami w sprawie dalszych losów miejscowej szkoły działającej od 2003 roku jako niepubliczna. Jej dyrektor Alicja Chmielińska zapowiedziała, że z dniem 31 sierpnia br. likwiduje placówkę. Jako główny powód podała malejącą liczbę dzieci i pesymistyczne prognozy demograficzne.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Mała liczba dzieci w klasach, jak również łączenie klas, ma negatywny wpływ na jakość i efektywność procesu nauczania. W małych klasach następuje zaniżanie poziomu rywalizacji, satysfakcji ze zdobywania wiedzy i prawidłowych relacji między uczniami (…) Mała liczebność klas niestety nie sprzyja również osiąganiu dobrych wyników nauczania - napisała w uzasadnieniu swojej decyzji dyrektor Chmielińska. Z tą opinią nie zgadzają się mieszkańcy Gawrzyjałek. W petycji do wójta Sławomira Wojciechowskiego zawierającej 105 podpisów podkreślają, że szkoła jest dla nich wielką wartością. Jesteśmy z tym miejscem bardzo mocno związani. Poza tym jest to ogromna wygoda dla rodziców i dzieci, które uczą się na miejscu - piszą mieszkańcy Gawrzyjałek. Na zebraniu w ubiegłym tygodniu wyrazili poparcie dla starań radnej Jadwigi Golon, zainteresowanej dalszym prowadzeniem szkoły jako niepublicznej. Warunkiem podstawowym jest podpisanie przez nią umowy na dzierżawę obiektu z władzami gminy. Tu jednak są problemy, bo wójt chce uzyskać najpierw opinie ze strony sanepidu, straży pożarnej i kuratora. Te organy z kolei nie mogą podjąć działań, jeśli wnioskodawca nie ma praw do dysponowania obiektem. Ten bowiem do końca sierpnia pozostaje zarządzany przez dyrektor Alicję Chmielińską. - To jest błędne koło. Nie posiadając prawa do budynku nie mogę podjąć żadnych kroków – żali się Jadwiga Golon.

Nie ukrywa, że do podjętego wyzwania podchodzi trochę mniej entuzjastycznie niż to było na początku. Zapewnia jednak, że ma już skompletowaną kadrę do nauczania przedszkolaków i uczniów z klas I-III. Obecnie rozmawia z nauczycielami, którzy mieliby się podjąć nauczania w klasach IV-VIII.

Wójt Wojciechowski deklaruje, że jeśli zapadnie pozytywna decyzja w sprawie wydzierżawienia budynku szkoły Jadwidze Golon, to dopiero z dniem 1 września, kiedy wygaśnie umowa z Alicją Chmielewską. - Ja tu nic nie chcę nikomu blokować, tylko wszystko musi być zgodnie z obowiązującymi wymogami – podkreśla wójt. Dodaje, że jest pełen podziwu dla radnej Golon za jej odwagę. Z drugiej strony targają nim bardzo duże wątpliwości, gdy porównuje obawy zgłaszane przez osobę z wieloletnim doświadczeniem w prowadzeniu placówek oświatowych z pewnością siebie osoby, która żadnego doświadczenia pod tym względem nie ma. - Tu przede wszystkim powinno chodzić o dobro dziecka – mówi wójt.

Radna Golon zapowiada, że w najbliższych dniach wyśle kolejne pismo do wójta, w którym zwróci się z prośbą o dzierżawę budynku szkoły w Gawrzyjałkach.

(o)

WÓJT MA DWA WYJŚCIA

Wicekurator Wojciech Cybulski: - Najczęściej po kilku, czy kilkunastu latach szkoły niepubliczne są wygaszane. Niestety taka jest rzeczywistość

Rozmowa z Warmińsko-Mazurskim Wicekuratorem Oświaty Wojciechem Cybulskim

- Jakie kroki powinna podjąć gmina w sytuacji, gdy organ prowadzący szkołę niepubliczną na jej terenie zapowiada likwidację placówki.

- Obowiązkiem gminy jest zapewnienie realizacji obowiązku szkolnego uczniom z jej terenu. To jest wymuszone zapisami prawa oświatowego.

- Jakie są możliwe warianty?

- Gmina może podjąć dwojakiego rodzaju kroki. Albo zapewni uczniom naukę w innej szkole, albo nawiąże współpracę z innym organem prowadzącym. Może to być np. stowarzyszenie, fundacja czy osoba fizyczna. Wójt nie musi natomiast tej szkoły przejmować i prowadzić jako publiczną, bo szkoły publicznej już tam nie ma.

- Przyjmując drugi wariant. Do czego będzie się wówczas sprowadzała rola kuratorium?

- Jeżeli wójt wydzierżawi obiekt nowemu organowi prowadzącemu, to naszą rolą będzie sprawdzenie czy szkoła spełnia wszystkie wymagania określone w 14. artykule prawa oświatowego.

- Które z nich są najważniejsze?

- Szkoła musi być wpisana do ewidencji gminnej, mieć pozytywną opinię sanepidu i straży pożarnej. My z kolei sprawdzamy, czy zatrudnieni nauczyciele posiadają kwalifikacje, czy szkoła ma statut i realizuje podstawę programową z właściwym wymiarem godzin.

- Czy osoba zainteresowana prowadzeniem szkoły niepublicznej musi mieć specjalne kwalifikacje?

- Nie. Taka osoba nie musi wcale pracować w szkole, czy być jej dyrektorem. Musi natomiast powołać na to stanowisko osobę z kwalifikacjami.

- Czy kuratorium może w jakikolwiek sposób naciskać na gminę, żeby w likwidowanej szkole niepublicznej dalej była prowadzona nauka?

- Nikt nikogo do prowadzenia działalności gospodarczej, a taką jest szkoła niepubliczna, zmusić nie może, ani kurator ani wójt.

- Jaka jest dziś kondycja szkół niepublicznych?

- Najczęściej po kilku czy kilkunastu latach są one wygaszane. Taka niestety jest rzeczywistość.

- Czy znany jest panu przypadek, że po likwidacji szkoły niepublicznej, znalazł się inny chętny organ do jej prowadzenia?

- Nie znam takiego przypadku. W sytuacji gdy jest niewielu uczniów trzeba brać uwagę to, czy placówka będzie w stanie funkcjonować pod względem ekonomicznym. To jest przecież działalność gospodarcza. Nie sadzę, żeby ktoś chciał być filantropem, no chyba, że ma pieniądze i może sobie pozwolić na dokładanie do interesu. Z drugiej strony w szkołach niepublicznych inaczej są regulowane płace, bo nie obowiązuje w nich Karta Nauczyciela, tylko umowa o pracę. Organ prowadzący może ustalić wyższe pensum, np. zamiast 18 godzin – 26. Płaca z kolei może być niższa.

Rozmawiał

Andrzej Olszewski{/akeebasubs}