Roman Drężek prowadzący w Rozogach firmę transportową ma duży kłopot. W związku z trwającą w tej miejscowości budową ronda zlikwidowany został jeden z wjazdów do jego posesji, a drugi zwężony tak, że wyjeżdżające z działki przedsiębiorcy tiry nie mieszczą się w nim i niszczą nowo położone krawężniki.
KOMU MA TO SŁUŻYĆ?
Roman Drężek firmę transportową w Rozogach prowadzi od 30 lat. Należące do niego tiry przewożą towary zarówno na zachód Europy, jak i do Rosji. Ostatnio jednak nad prowadzoną przez przedsiębiorcę działalnością zawisły czarne chmury. Wszystko przez trwającą właśnie w Rozogach budowę ronda. Inwestycja, która obejmuje także m.in. przebudowę zjazdów i budowę nowych chodników, spędza panu Romanowi sen z powiek i zamiast cieszyć, przysparza zmartwień. Powodem są dwa zjazdy prowadzące do jego posesji. Jeden z nich, w ramach realizowanej przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad inwestycji, jest już w zasadzie zlikwidowany. Drugi początkowo zwężono do szerokości zaledwie … 3,5 metra. Dla ważącego 40 ton i długiego na 17 metrów tira pokonanie go było niemożliwe i zagrażało bezpieczeństwu. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Już w maju, kiedy zapoznał się z planami projektowymi przebudowy drogi, wystąpił do GDDKiA z wnioskiem o uwzględnienie swoich postulatów. Niewiele jednak udało mu się do tej pory wskórać.
GDDKiA: ZJAZD BYŁ NIELEGALNY
Jak tłumaczy Karol Głębocki, główny specjalista ds. komunikacji społecznej olsztyńskiego oddziału GDDKiA, jeden ze zjazdów na posesję Romana Drężka został zlikwidowany, ponieważ był nielegalny. - Powstał bez zgody zarządcy drogi oraz nie figurował w prowadzonej przez niego ewidencji – informuje Karol Głębocki. Dodaje, że przedsiębiorca był o tym powiadomiony i w związku z tym wystąpił z wnioskiem o jego legalizację. Wydano jednak decyzję odmowną, ponieważ nieruchomość Romana Drężka, w opinii GDDKiA, ma już zapewniony inny zjazd. - Naczelną zasadą, jaką kieruje się zarządca drogi w wydawaniu tego typu decyzji jest zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Funkcjonowanie dwóch zjazdów obok siebie, w tym przypadku jest to ok. 40 metrów, zmniejsza płynność ruchu i wpływa negatywnie na bezpieczeństwo – argumentuje przedstawiciel generalnej dyrekcji. Z kolei istniejący zjazd w ewidencji figuruje jako indywidualny, czyli służący do obsługi obiektu, na którym nie jest prowadzona działalność gospodarcza. Dlatego został zaprojektowany na szerokość 3,5 metra, a dopiero po sygnałach przedsiębiorcy poszerzony.
DZIWNE TŁUMACZENIA
Te tłumaczenia dziwią pana Romana. - Dlaczego w takim razie przy jednej z pobliskich posesji, na której nie jest prowadzona działalność, wybudowano dwa zjazdy? - zastanawia się. Nie rozumie również jak to możliwe, że zdaniem GDDKiA jego wjazd jest nielegalny, skoro widnieje na posiadanych przez niego mapach geodezyjnych.
Wójt gminy Rozogi Zbigniew Kudrzycki, który interweniował w generalnej dyrekcji m.in. w sprawie zjazdów wyjaśnia, że realizując inwestycję, inwestor opierał się na wykonanej w 2009 r. dokumentacji. Z uzyskanych przez niego tłumaczeń wynika, że właściciele nieruchomości dokonujący zmian w zagospodarowaniu działek oraz podziałów geodezyjnych, powinni występować do zarządcy drogi o stosowne uzgodnienia dotyczące wjazdów. - Wówczas figurowałyby one w ewidencji – mówi wójt. Z kolei jeden z wysokich gminnych urzędników sugeruje, że sprawa rozbija się o pieniądze. - Projekt wjazdu plus jego wykonanie to koszt rzędu ponad 20 tys. złotych. Generalna dyrekcja nie chce ich ponosić i próbuje przerzucić je na właś cicieli posesji – przypuszcza.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
