PUSTKI NA SŁUPACH

Pustki na słupach

Choć do wyborów już niedługo, na ulicach miasta nie widać jakiejś oszałamiającej liczby plakatów, czy banerów wyborczych. Betonowy słup ogłoszeniowy stojący pod budynkiem sądu pozostaje w połowie pusty, ale i tak nie widać na nim wyborczych materiałów. Bardziej obwieszony jest drugi, stojący pod domem handlowym „Rolnik”. Na nim są nawet plakaty pewnego kandydata, ale tak na dobrą sprawę to nie wiadomo do jakiego organu samorządowego pragnie on wejść i z jakiej listy startuje. Informacje te są nieczytelne, bo plakaty otulono grubą warstwą pofałdowanej folii, która czyni drobniejsze napisy zupełnie nieczytelnymi.

BAŁAGAN NA TABLICACH

Do celów wyborczych kompletnie nie wykorzystywane są też tablice informacyjne, których w mieście stoi dość dużo. Trudno jednak się dziwić, że kandydaci nie korzystają z nich, bo są one całkowicie pozaklejane innymi ogłoszeniami i informacjami. Jedne ulotki czy ogłoszenia wiszą na drugich, a na nich jeszcze kolejna warstwa. Po prostu służby porządkowe nie interesują się tablicami, wskutek czego wyglądają one tak żałośnie.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

NA WYSOKOŚCIACH

W niektórych miastach, jak podają media, zabroniono wieszania plakatów wyborczych na słupach czy latarniach, aby nie wpłynęły one źle na estetykę i wygląd danego grodu oraz nie rozpraszały uwagi kierowców. U nas nieduże plakaty zawieszone na latarniach można zobaczyć na ul. Solidarności oraz Drzymały. Trudno powiedzieć, aby psuły one estetykę miejsca lub rozpraszały kierowców, bo są prawie niezauważalne – są małe i wiszą bardzo wysoko. Niby to trochę bez sensu, ale jak zdołaliśmy się dowiedzieć, plakaty umieszczono specjalnie tak wysoko, aby nie stały się one pastwą wandali czy przeciwników politycznych. Tak jak niedawno miało to miejsce na osiedlu Kochanowskiego. Tam nieznani (jak dotąd) sprawcy poniszczyli wyborcze banery, które przymocowano do przydomowych ogrodzeń. Niestety, opisane plakaty, choć zainstalowane zostały na wysokościach, nie były bezpieczne nawet tam. Na ul. Drzymały zostały strącone z latarni i to z pułapu około 3 metrów.

HITY DNIA, CZYLI STAROSTA POLECA ŻEBERKA I GOLONKĘ

Gdy plakaty wiszące bezpośrednio na powietrzu są zrywane, bądź niszczone, trzeba zawieszać je za jakąś osłoną – najlepiej za szybą sklepowej witryny. No i właśnie w takich miejscach widać najwięcej wyborczych materiałów. Tam są bezpieczne. Nikt nie zerwie przecież plakatu wiszącego za szybą, trudniej też domalować wąsy czy opatrzeć jakimiś brzydkimi napisami zdjęcie danego kandydata. Ale czy na pewno witryna sklepowa to najlepsze miejsce, zwłaszcza gdy chodzi o masarnię? Cóż, w takim przypadku robi się komicznie, gdyż wtedy wygląda to tak, jakby żeberka, minigolonkę, filet z kurczaka, czy schab bez kości polecał sam starosta. Przecież to jego portret wisi tuż nad hitami dnia, czyli promocyjnymi ofertami tych mięsnych asortymentów.

{/akeebasubs}