Ostatnio w kraju zapanowała moda na quady. Chcą nimi jeździć wszyscy i młodzi, i starsi, a nawet dzieci. Ponieważ ceny tych urządzeń są stosunkowo wysokie, rzędu kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych, w sukurs entuzjastom pospieszyły wypożyczalnie. Te nowe usługi spotykają się jednak z krytyką, bo jak alarmują nasi Czytelnicy, niszczone są leśne i polne drogi. Tymczasem jazda na quadach może odbywać się w zgodzie z prawem i poszanowaniem przyrody.

DEWASTOWANIE TERENU
Quadowe szaleństwo zatacza coraz szersze kręgi. Jeszcze kilka lat temu na ulicach, czy w terenie widywało się jedynie pojedyncze egzemplarze tych pojazdów, ale od pewnego czasu mamy już ich natłok. Bogatsi rodzice kupują quady swoim dzieciom, nawet jako komunijne prezenty. Ci z mniej zasobnymi portfelami też nie są bez szans. Mogą skorzystać z wypożyczalni tych pojazdów, które stają się coraz powszechniejsze. Istnieją już w kilku miastach naszego województwa, m. in. w Mrągowie, Giżycku czy Ostródzie. Niedawno, w środku lata, pisaliśmy o wypożyczalni quadów, która ulokowała się nad jednym z jezior w gm. Jedwabno. Niestety, jej działalność spotkała się przede wszystkim z krytyką. Nie dość, że wyjeżdżający z niej quadowcy smrodzili i hałasowali tuż pod nosem plażowiczów, to jeździli po okolicznych lasach i uprawach rolnych dewastując je. Mieli ich dość nie tylko turyści, ale leśnicy i rolnicy, a o wybrykach jeźdźców została powiadomiona nawet policja.
Z POSZANOWANIEM PRZYRODY
Tymczasem jeżdżenie na quadach może odbywać się w bezpieczny sposób, zgodny z prawem i poszanowaniem przyrody.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Wystarczy wybrać się w odwiedziny do naszego parku rozrywki aktywnej i wyszaleć się na quadach – przekonuje Przemysław Pichalski, prezes eventowej firmy z Butryn pod Olsztynem. Dysponuje ona najlepiej wyposażoną w województwie wypożyczalnią quadów, posiadającą flotę aż 35 rejestrowanych pojazdów marki Yamaha Grizzly 350 z napędem na wszystkie koła. Mogą z nich korzystać nie tylko pojedyncze osoby, ale całe grupy wycieczkowe, choć trzeba mieć prawo jazdy, co najmniej kategorii „B”.
- Nie wypożyczamy quadów na samowolkę – podkreśla prezes. Wyjaśnia, że nowicjusze najpierw próbują swoich sił, ucząc się podstaw i obycia ze sprzętem na specjalnym zamkniętym torze, a wszystko to dzieje się pod okiem instruktora. Gdy ten stwierdzi, że podstawy zostały przyswojone, dopiero wówczas przychodzi czas na wypad w wyznaczonym terenie. Tam na entuzjastów czekają prawdziwe emocje - jazda po wertepach, przez strumień i błoto, co kończy się nieraz ugrzęźnięciem, więc koledzy i koleżanki spieszą w takich przypadkach z pomocą.
- Wtedy tworzy się więź, która wpływa pozytywnie na późniejsze relacje np. w firmie, a przygoda jest o wiele cenniejsza niż wieczór spędzony w pubie – konkluduje Przemysław Pichalski.
Marek J.Plitt/fot. Jakub Dobrzyński{/akeebasubs}
