Wzajemne złośliwości, osobiste wycieczki i słowne utarczki to podczas sesji Rady Miejskiej już codzienność. Nie inaczej było w trakcie czwartkowych obrad, gdzie w jednych z głównych ról wystąpiły radne Agnieszka Kosakowska i Aleksandra Kobus – Drężek.

Radne sobie nawtykały
Radna Agnieszka Kosakowska (z prawej), sugerując, że inni radni pracują na rzecz gminy, spotkała się z ostrą reakcją Aleksandry Kobus – Drężek

Podczas październikowej sesji Rady Miejskiej emocje momentami sięgały zenitu. Punktem spornym, który wywołał prawdziwą burzę, okazał się temat współpracy miasta z gminą Szczytno (piszemy o tym w innym miejscu). Część radnych opozycji stawiała burmistrzowi Mańkowskiemu za wzór wójta Wojciechowskiego. W trakcie dyskusji Agnieszka Kosakowska zastanawiała się, w której radzie pracują jej koleżanki i koledzy – miejskiej czy gminnej. Na reakcję nie musiała długo czekać. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Do jej wypowiedzi odniosła się radna Aleksandra Kobus – Drężek, przewodnicząca komisji rewizyjnej. - Traktuje pani radnych i radę z góry. Mam do pani pytanie – w której radzie pani pracuje? Wczoraj miałyśmy razem dyżur i pani się na nim nie pojawiła. To pani pracuje w tej radzie, czy nie, bo pani obowiązkiem było na nim być – wytykała Kosakowskiej. Ta tłumaczyła, że o jej nieobecności na dyżurze zdecydowała sytuacja losowa. - Ufam, że sobie pani poradziła, bo ja wielokrotnie dyżurowałam samodzielnie i udało mi się poradzić – odpowiadała na zarzuty radnej Kobus – Drężek. - Mój telefon zawsze jest aktywny i jeśli mieszkańcy czegoś potrzebują, to do mnie dzwonią – zapewniała Kosakowska. Nie odmówiła sobie jednak uszczypliwości pod adresem młodszej koleżanki. - Proponuję jeszcze trochę się pouczyć, więcej skromności i więcej samokrytyki i myślę, że będzie pani doskonałą osobą pomagającą innym – radziła. - Głos każdego wyborcy jest równy, a skoro tak, to i pani, i ja powinnyśmy pracować w tej radzie i na dyżurze być – odbijała piłeczkę szefowa komisji rewizyjnej, wytykając Kosakowskiej jeszcze to, że nawet nie zadzwoniła, by usprawiedliwić swoją nieobecność. - Po raz kolejny proszę nie traktować mnie i innych radnych z góry, bo mamy tu równy mandat – apelowała do starszej stażem w radzie koleżanki.

(ew){/akeebasubs}