Rada Powiatu Szczycieńskiego nie wyraziła zgody na zwolnienie z pracy radnej Lucyny Kobylińskiej. Wnioskujący o to burmistrz Pasymia Bernard Mius nie zamierza jednak składać broni i zapowiada, że jego poprzedniczka, obecnie zatrudniona na stanowisku kierownika USC i tak pożegna się z urzędem.
RADA MÓWI "NIE"
Niełatwo będzie burmistrzowi Miusowi zwolnić z pracy swoją podwładną, kierownik USC Lucynę Kobylińską. Zobligowany przepisami wystąpił do Rady Powiatu, której Kobylińska jest członkiem, o wyrażenie na to zgody.
Swój zamiar Mius uzasadnił krótko - przygotowywaną reorganizacją Urzędu Miasta i Gminy Pasym. Reorganizacja to jedyny wchodzący w grę argument, na który mógł powołać się Mius, by zwolnić z pracy Kobylińską. Dodatkowo chroni ją bowiem status pracownika mianowanego.
Radnych to nie przekonało. W głosowaniu większość z nich opowiedziała się przeciwko zwolnieniu swojej koleżanki.
- Wniosek burmistrza Miusa jest uzasadniony bardzo lakonicznie - tłumaczy przewodniczący Rady Powiatu Mirosław Medźwiedzki. - Nie bardzo wyobrażam sobie, jak będzie funkcjonował pasymski urząd po likwidacji USC.
- Ani jednym słowem nie zasugerowałem, że zamierzam likwidować USC- wypowiedź przewodniczącego burmistrz Mius przyjmuje z oburzeniem. - Ktoś próbuje ze mnie zrobić idiotę, przecież ta jednostka musi funkcjonować.
Podkreśla, że planowana reorganizacja ma objąć Urząd Miasta i Gminy, którym kieruje, ale szczegółów nie chce zdradzić.
- Mam kilkanaście pomysłów, nad którymi obecnie intensywnie pracuję - wyjaśnia.
NIECHCIANY FACHOWIEC
Lucyna Kobylińska z satysfakcją przyjmuje wynik głosowania radnych. Według niej za wnioskiem Miusa kryją się wyłącznie podteksty polityczne.
- Odkąd został burmistrzem, jego celem nadrzędnym jest zwolnienie mnie z pracy - mówi Kobylińska.
Dziwi się takiemu postępowaniu, bo, jak zapewnia, jako radna powiatowa i członkini Zarządu Powiatu usilnie zabiega o jak najkorzystniejsze decyzje dla Pasymia. Miusowi więc powinno zależeć na dobrych relacjach z nią.
Obecny burmistrz nie ukrywa jednak niechęci do swej poprzedniczki.
- Do reprezentowania interesów naszego samorządu na forum powiatu mamy lepszych fachowców niż pani radna - odpowiada, zaprzeczając jednocześnie, że próbuje załatwić z Kobylińską stare porachunki.
NIE POPARLI KOLEŻANKI
Podczas głosowania nad wnioskiem burmistrza Miusa troje radnych wstrzymało się od głosu, dystansując się w ten sposób od poparcia Kobylińskiej.
- Los tej pani jest mi zupełnie obojętny - zwierza się Krzysztof Mańkowski, szef Razem dla Mieszkańców.
Trudno się dziwić. Kobylińska zdobyła mandat radnej, startując w barwach jego ugrupowania. Tuż po wyborach zmieniła swoje sympatie i przepisała się do Platformy Obywatelskiej. Miała to być cena za miejsce w Zarządzie Powiatu. Dezercja Kobylińskiej uniemożliwiła Mańkowskiemu utworzenie klubu radnych RdM, bo to ugrupowanie zamiast trzech ma teraz w radzie tylko dwóch przedstawicieli.
Inaczej swój brak poparcia dla Kobylińskiej tłumaczy radna Jolanta Cielecka, skarbnik gminy Szczytno: - Szef urzędu ma prawo dobierać sobie współpracowników i nikt nie powinien mu w tym przeszkadzać.
Burmistrz Mius zapowiada, że brak zgody radnych powiatowych na zwolnienie Kobylińskiej nie powstrzyma go przed realizacją zamiaru.
- Ich decyzja nie jest dla mnie zobowiązująca - powtarza swoją wypowiedź sprzed tygodnia. - Zwolnienie pani Kobylińskiej nie jest bowiem związane z wykonywaną przez nią funkcją radnej.
(o)