Już za kilka dni Boże Narodzenie – i świątecznej atmosfery trudno nie wyczuć na ulicach i w sklepach.

Bożonarodzeniowy klimat tworzy niewątpliwie odpowiednia iluminacja. Przed tygodniem pisaliśmy o ceremonii włączenia miejskich światełek. Jako żywo przypominają one iluminację z poprzednich lat: ozdobione są w ten sposób ulice Polska i Odrodzenia, a początek (lub koniec) całości stanowi plac Juranda, na którym znajduje się parę elementów upiększających. W ubiegłym roku dodatkowo ozdobiono ratuszową wieżę – rzucano na nią snop światła z tańczącymi wielkimi śnieżynkami. Obecnie reflektory rozjaśniają w ten sposób urzędową część magistratu widoczną od strony ronda (fot. 1) . W ostatnich latach święta mamy niekoniecznie białe i śnieżne, dlatego też za jakiś czas podobne oświetlenie być może będzie budziło nostalgię za normalnymi niegdyś widokami pod koniec grudnia…

Światełek upiększających miasto nie brakuje również w innych częściach Szczytna. Tam możemy podziwiać jednak efekty prywatnych inicjatyw. Tu i ówdzie przyozdobione są blokowe balkony. Większe pole do popisu mają mieszkańcy zabudowy jednorodzinnej. Tam iluminowane są schody, ganki, dachy, drzewka – przejeżdżając bocznymi ulicami naszego grodu, możemy docenić fakt, że niektórzy są w stanie poświęcić sporo czasu (i wyłożyć przy tym nie tak małe pieniądze), by upiększyć nie tylko swoją sadybę, ale również miasto. Uwagę „Kurka” zwróciło np. oświetlenie jednego z domów na ul. Chopina (fot. 2). Jarzy się tu różnymi kolorami praktycznie wszystko, ale wrażenia przesytu nie odnieśliśmy. Sąsiad z naprzeciwka nie chciał być gorszy (fot. 3) – i dzięki temu ten króciutki odcinek ulicy wyróżnia się w całym kwartale. Kilkaset metrów dalej, na ul. Armii Krajowej, uwagę przykuwa inny budynek, strzeżony przez świecące figury kojarzące się ze świąteczną atmosferą (fot. 4) . Przy okazji uprzyjemniają one czas osobom czekającym wcześnie rano lub po południu na pobliskim przystanku ZKM-u.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
WYKORZYSTAĆ BALKON

Częścią ratusza, która wygląda strojniej niż w ubiegłym roku, jest balkon. Zmieniła się nieco iluminacja na balustradach, ustawiono także dwie choinki (fot. 5). Czy to znak, że balkon w najbliższej przyszłości będzie do jakiegoś celu wykorzystany. Może do sylwestrowego złożenia życzeń przez burmistrza? Miejski sylwester wraca przecież po kilkunastu latach przerwy. A z historii wiemy przecież, że balkony wykorzystywane były jako mównice dla przywódców.
Ratuszowy balkon kojarzy się nam swoim wyglądem bardziej z literaturą, a konkretnie ze znaną chyba wszystkim opowieścią. Nie, nie z „Krzyżakami”. Spójrzmy na fot. 6. Co na niej widzimy? To Werona i balkon Julii ze słynnej sceny z tragedii miłosnej Williama Szekspira. Oczywiście ów balkon tak się ma do tekstu angielskiego dramaturga, jak wieża, w której Krzyżacy przetrzymywali Danuśkę Jurandównę, do szczycieńskiej wieży ratuszowej. Do dzieła klasyka dopisano legendę i faktem pozostaje, że tzw. balkon Julii (tuż obok znajduje się pomnik ukochanej Romea) to największa atrakcja Werony, nieustannie przyciągająca rzesze turystów. Mamy nieodparte wrażenie, że na zdjęciach lepiej wyglądają: nasz balkon i wymagające już remontu ratuszowe ściany. Może by więc postarać się o częstsze wykorzystywanie tego elementu architektonicznego…
PADA(Ł) ŚNIEG

Ubiegłej zimy niektórzy dramatyzowali, gdy temperatura w naszym powiecie spadła do ok. -20 stopni. To nic w porównaniu do zim sprzed lat, gdy słupek rtęci całkiem często utrzymywał się na podobnym czy sporo niższym poziomie. Podobnie ze śniegiem. Stał się on w wielu rejonach Polski towarem deficytowym, a z prawdziwie zimowych opadów potrafią się nawet cieszyć na swój specyficzny sposób siostry E.M. Godlewskie, wykonując jedną z piosenek Edyty Górniak. Rok temu na nadmiar białego puchu nie narzekaliśmy, ale przypomnieliśmy sobie, że całkiem solidnie popadało już w okolicach andrzejek.
Teraz na początku przedzimia kolor biały zobaczyć było trudno – co najwyżej biel była wytwarzana przez szron. Pierwszy bardziej widoczny opad śniegu mieliśmy w minioną sobotę. Co prawda na miejskich ulicach momentalnie się on topił, ale rejon zamkowej fosy zabarwił się na biało. Kiedyś, jeszcze pod koniec ubiegłego wieku, było to jedno z ulubionych miejsc miłośników zabaw na sankach. Zjeżdżano do fosy, chodnikiem i samą ulicą. Dziś takie widoki powoli stają się tylko wspomnieniem.
W nocy z soboty na niedzielę śniegu jednak dopadało, a prószyło potem niemal przez cały dzień. Wspominane okolice zamkowych ruin wyglądały niemal jak za dawnych czasów (fot. 7). Na ulice wyjechały ochoczo pługi: duże, średnie i małe (fot. 8). Według prognoz delikatny mróz ma na razie trzymać. Może więc Boże Narodzenie będzie u nas białe?
WIDOCZNOŚĆ OGRANICZONA

Nasz rekonesans po mieście w poszukiwaniu ciekawych przykładów świątecznej iluminacji sprowokował nas również do przedłużenia śledztwa w sprawie tej części oświetlenia, która ma służyć nie tyle tworzeniu uroku, co zapewnianiu bezpieczeństwa i komfortu podczas przejażdżek i przechadzek po zmroku. Zauważyliśmy, że zaczęła działać jedna z opisywanych przez nas niedawno latarń na ul. Kolejowej i sytuacja, choć ze względu na drzewa idealna nie jest, to się znacząco poprawiła.
Niedawno oddano do użytku zamkniętą część ul. Osuchowskiego (fot. 9). Położono tam m.in. nowy asfalt, a na odnowionej części (od ul. Bohaterów Westerplatte do ul. Nowowiejskiego), choć nie zainstalowano nowocześniejszego oświetlenia ledowego, jest po zmroku całkiem jasno. Niestety, poruszając się po niezbyt długim „starym” odcinku do skrzyżowania z ul. Chopina, moglibyśmy powtórzyć za Jerzym Stuhrem „Ciemność, ciemność widzę.” Latarnie są, ale nie wszystkie działają, a sytuację pogarszają rosnące tu rozłożyste drzewa.
Jeden z naszych Czytelników zwrócił uwagę na przejście dla pieszych w pobliżu banku przy ul. Chrobrego. W ogóle nie widać pieszych stojących przy pasach, zwłaszcza wieczorną porą, gdy jeszcze pada deszcz.- to wpis dotyczący problemów kierowców jadących od strony przejazdu kolejowego. Po wyjechaniu zza zakrętu są oni dodatkowo oślepiani przez samochody sunące z naprzeciwka. Pasy na przejściu (zwłaszcza po świeżych opadach śniegu) nie zawsze są dobrze widoczne, a swoje robi też sposób ustawienia znaku D-6 (fot. 10). Jak widać, jest on przysłonięty przez znajdujący się tuż przed nim słup.
Tekst i foto (w większości):
G.P.J.P.{/akeebasubs}
