W toalecie jednego z pubów w Szczytnie zatrzasnęła się 3-letnia dziewczynka. Uwolnili ją strażacy, którzy w tym celu wyłamali drzwi. Mąż właścicielki lokalu wezwał policję, by ta wyegzekwowała od rodziców dziecka pokrycie kosztów ich zniszczenia.
Do nietypowego zdarzenia doszło w niedzielę 18 sierpnia wieczorem. W toalecie jednego z pubów przy ul. Kościuszki w Szczytnie zatrzasnęła się 3-letnia dziewczynka z Wielbarka. Początkowe próby dodzwonienia się do ślusarza, który mógłby uwolnić dziecko, nic nie dały. Obecne na miejscu osoby nie miały też klucza. W tej sytuacji 27-letni ojciec dziewczynki wezwał strażaków. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W wyniku akcji strażaków całkowitemu zniszczeniu uległy drzwi wraz z futryną. To zirytowało męża właścicielki lokalu. Wezwał na miejsce policję, by ta ... wyegzekwowała od rodziców dziecka zwrot kosztów za zniszczone drzwi. Funkcjonariusze nie spełnili jednak jego żądania. - Przybyli na miejsce policjanci poinformowali obie strony, aby dochodziły swoich roszczeń na drodze cywilnej – informuje sierż. szt. Tomasz Compa, pełniący obowiązki oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie.
Mąż właścicielki lokalu o incydencie wypowiada się niechętnie. Jego zdaniem ojciec dziecka niepotrzebnie spanikował i zbyt pochopnie wezwał straż. - Mnie w tym czasie nie było na miejscu, ale kiedy tylko dowiedziałem się, co się dzieje, pojechałem po zapasowy klucz. Niestety, wróciłem dwie minuty po tym, jak strażacy wyłamali drzwi – przedstawia swoją wersję zdarzeń. Zapewnia, że dziewczynce nic nie groziło i przez cały czas był z nią kontakt, a jedynie popłakiwała.
(ew){/akeebasubs}
