Zapowiadane przez nowy rząd podniesienie wieku rozpoczęcia obowiązku szkolnego i likwidacja gimnazjów wywołują w środowisku oświatowym duże emocje. Zmianom w systemie edukacji ostro sprzeciwia się Związek Nauczycielstwa Polskiego. Zdaniem prezesa Okręgu Warmińsko – Mazurskiego Janusza Kozińskiego, nieuchronne będą zwolnienia nauczycieli oraz pracowników administracji i obsługi. Jego zdaniem skutki reform boleśnie odczują też samorządy.

O JEDNĄ SZKOŁĘ MNIEJ
Nowy rząd Prawa i Sprawiedliwości zapowiada duże zmiany w systemie oświaty. Zakładają one reorganizację dotychczasowego ustroju szkolnego polegającą na likwidacji gimnazjów oraz powrót do 8-klasowej szkoły podstawowej i 4-letniego liceum ogólnokształcącego. Cofnięta zostanie także reforma obniżająca wiek rozpoczęcia realizacji obowiązku szkolnego. Teraz o tym, czy 6-latek pójdzie do szkoły, decydować mają rodzice po uzyskaniu opinii poradni psychologiczno – pedagogicznej.
Planom rządu sprzeciwia się Związek Nauczycielstwa Polskiego. W ubiegłym tygodniu prezes Okręgu Warmińsko – Mazurskiego Janusz Koziński spotkał się z nauczycielami i dyrektorami szkół ze Szczytna, aby przekazać im informacje na temat zamierzeń władz oraz stanowiska ZNP.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
BRAK ARGUMENTÓW
Obawy związkowców budzi zwłaszcza tempo i sposób wprowadzania zmian. Wygaszanie gimnazjów ma zacząć się już w 2016 r. ZNP stoi na stanowisku, że obowiązujący od 1999 r. ustrój szkolny powinno się utrzymać, a jeśli istnieje potrzeba jego zmian, to należy wprowadzać je stopniowo i poprzedzić merytoryczną dyskusją. - Nie powinniśmy niszczyć tego, co przez ostatnie lata zostało zbudowane m.in. wysiłkiem nauczycieli gimnazjów – uważa Janusz Koziński. Zarzuca stronie rządowej, że nie podaje ona żadnych merytorycznych argumentów przemawiających za likwidacją tego typu szkół oraz podwyższeniem wieku rozpoczęcia obowiązku szkolnego. - Podczas niedawnego spotkania w Warszawie reprezentujący panią minister edukacji dyrektor jej gabinetu na nasze pytania nie był w stanie odpowiedzieć. Jedynym jego argumentem było to, że państwo Elbanowscy zebrali milion podpisów i trzeba się wsłuchać w głos społeczeństwa – relacjonuje prezes. Opierając się na wynikach badań Polskiej Akademii Nauk, przekonuje, że posłanie do szkół sześciolatków spowodowało wyrównania szans edukacyjnych dzieci z obszarów wiejskich. Według szefa ZNP, nieprawdziwe są także obiegowe opinie na temat tego, że w gimnazjach panuje największa agresja, przemoc i demoralizacja. Przeprowadzone przez Instytut Badań Edukacyjnych badania wykazały bowiem, że problem ten w większym stopniu dotyczy podstawówek. - To nie będzie tak, że kiedy zlikwidujemy gimnazja, to zniknie ze szkół agresja – mówi Koziński.
PODZIELONE ŚRODOWISKO
ZNP liczy, że uda mu się znaleźć sojusznika w samorządach. To one będą musiały wziąć na siebie główny ciężar związany z wprowadzeniem reform i finansowo odczują ich skutki. Prezes przyznaje jednak, że środowisko jest w sprawie planowanych zmian w systemie oświaty podzielone. Do tej pory stanowiska w tej sprawie nie zajęła oświatowa „Solidarność”. - Z ich strony panuje kompletna cisza, nie ma oficjalnych komunikatów sekcji krajowej – zauważa prezes, licząc jednak na to, że w obliczu groźby zwolnień nauczycieli związek ten będzie musiał w końcu zająć stanowisko. Apeluje przy tym do pedagogów, aby włączali się w inicjatywy sprzeciwiające się likwidacji gimnazjów poprzez m.in. podpisywanie petycji, które mają trafić do ministerstwa. - Rozmawiajcie z rodzicami, informujcie ich o zagrożeniach, bo to na pewno odbije się na dzieciach – apeluje do nauczycieli Koziński.
GŁOS SAMORZĄDÓW
Czy szczycieńskie samorządy przygotowują się już do planowanych zmian w oświacie? Zapytani przez nas włodarze odpowiadają, że trudno o jakiekolwiek działania, jeśli nie ma nawet projektów ustaw określających szczegóły reform. - Moje doświadczenie mówi, że często finalne rozwiązania znacznie różnią się od wstępnych zapowiedzi – tonuje emocje wójt gminy Rozogi Zbigniew Kudrzycki. Potwierdza jednak, że wycofanie się z obowiązkowego posłania do szkoły 6-latków spowoduje pewne komplikacje. - Może zdarzyć się tak, że jeśli dzieci sześcioletnie wrócą do przedszkola, to nie będzie I klas – zauważa wójt. Nie martwią go natomiast zapowiedzi likwidacji gimnazjów. - Decyzja o ich utworzeniu była polityczna i miała na cel u zmniejszenie liczby szkół, co się zresztą stało. Zdaniem Kudrzyckiego, poprzedni system 8-klasowej szkoły podstawowej i 4-letniego liceum sprawdzał się, a ponadto wynikał z polskiej tradycji i miał swoje uzasadnienie w pedagogice oraz psychologii rozwojowej dziecka.
Innego zdania jest wójt gminy Wielbark Grzegorz Zapadka. W jego opinii kilkanaście lat funkcjonowania gimnazjów to zbyt krótki czas, aby je oceniać. - Zawsze na początku są jakieś turbulencje. Dziś gimnazja się dotarły i pomimo różnych kłopotów jest lepiej – przekonuje wójt. Dodaje, że trudno mu sobie wyobrazić, aby dzieci 7-letnie znów chodziły do jednej szkoły z 15-latkami. Przypomina też, ile wysiłku włożyły samorządy w przygotowanie placówek oświatowych na przyjęcie sześciolatków. - Jeszcze na dobre to nie weszło w życie, a już trzeba się cofać – mówi Zapadka. Nie ma złudzeń, że skutki reform odczują samorządy. Po pierwsze stracą one finansowo, po drugie będą musiały wziąć na siebie ciężar zmian organizacyjnych, na które trzeba znaleźć pieniądze. Do tego dojdzie jeszcze niewdzięczna rola przy redukcji etatów. - To nie rząd będzie zwalniał nauczycieli, tylko dyrektorzy szkół, których organami prowadzącymi są samorządy – mówi wójt.
Burmistrz Szczytna Danuta Górska nie ma wątpliwości, że zapowiadane reformy wprowadziłyby duże zamieszanie zarówno wśród nauczycieli, uczniów, jak i rodziców. Już wiadomo, że wycofanie się z posłania do szkół sześciolatków spowoduje konsekwencje finansowe dla samorządów. Dzieci te znajdą się bowiem w przedszkolach, na które nie otrzymują one subwencji. - Na pewno będziemy to wszystko liczyć i analizować koszty – zapowiada burmistrz Górska, zastrzegając, że o konkretach obecnie nie ma mowy, bo brak nawet projektów ustaw wprowadzających reformy.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
