Duże zmiany czekają Spółdzielnię Mieszkaniową „Odrodzenie” w Szczytnie. Podczas Walnego Zgromadzenia jej członkowie przyjęli wszystkie uchwały proponowane przez Komitet Obrony Praw Mieszkańców. Aż pięcioro jego przedstawicieli weszło w skład nowo wybranej Rady Nadzorczej, uzyskując największą liczbę głosów. Sztuka ta nie udała się natomiast byłemu burmistrzowi Szczytna, radnemu sejmiku, Henrykowi Żuchowskiemu.
KOMITET W NATARCIU
W ubiegłym tygodniu, przez dwa dni, w Miejskim Domu Kultury obradowało Walne Zgromadzenie Członków Spółdzielni Mieszkaniowej „Odrodzenie” w Szczytnie. Frekwencja, w porównaniu do lat ubiegłych, była imponująca – uczestnikom wydano 270 mandatów. Posiedzenia trwały do późnych godzin wieczornych i przyniosły duże zmiany. Stało się tak za sprawą powołanego do życia na początku kwietnia Komitetu Obrony Praw Mieszkańców SM. Wszystkie zgłaszane przez to gremium propozycje zostały zaakceptowane przez członków zgromadzenia. Główne postulaty dotyczyły zmniejszenia składu Rady Nadzorczej z 9 do 7 osób oraz likwidacji tzw. społecznych członków Zarządu. Te dwie ostatnie funkcje, przez wiele lat pełnili Aleksander Miłosz Horak oraz Jan Lis. Obaj nie otrzymali absolutorium i zostali odwołani.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
RADA ODCHUDZONA, ALE NIE OD RAZU
Znacząco zmienił się również skład nowo wybranej Rady Nadzorczej. Weszli do niej wszyscy zaproponowani przez komitet kandydaci, uzyskując największą liczbę głosów. Są to: Karol Argalski, Wiesław Szczygłowski, Adam Cudak, Dorota Poniatowska i Bartosz Roczeń. Oprócz nich do Rady wybrani zostali jeszcze: Adam Samsel, Paweł Grzegorczyk, Anna Böttcher i Stanisław Kurbat. Tylko dwóch z nich – Grzegorczyk i Samsel już wcześniej zasiadali w tym gremium. Mimo że Walne Zgromadzenie podjęło uchwałę o tym, że Rada Nadzorcza ma liczyć 7 członków, na razie będzie funkcjonować w składzie 9-osobowym. Aby ją „odchudzić” konieczne są jeszcze zmiany w statucie Spółdzielni, a te musi zatwierdzić KRS. Potem możliwe są dwa scenariusze. Jak tłumaczy jeden z nowo wybranych członków Rady Adam Cudak, z jej składu wypadną osoby, które uzyskały najmniej głosów podczas Walnego Zgromadzenia, bądź decyzję o tym, kto pozostanie w 7-osobowym gremium podejmą sami jego członkowie w drodze głosowania.
BYŁY BURMISTRZ NA AUCIE
Do Rady Nadzorczej kandydowali także m.in. były burmistrz Szczytna, a obecnie radny sejmiku województwa Henryk Żuchowski oraz były dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej w Szczytnie Andrzej Pleskot. Obaj nie uzyskali jednak wystarczającego poparcia, co, zwłaszcza w przypadku tego pierwszego, może być pewnym zaskoczeniem. Okazuje się, że Żuchowski, choć złożył dokumenty potrzebne do ubiegania się o kandydowanie do rady, nie pojawił się na Walnym Zgromadzeniu. - Być może jego nieobecność miała wpływ na to, że nie został wybrany, bo wszyscy inni kandydaci zaprezentowali się uczestnikom zebrania – przypuszcza prezes SM „Odrodzenie” Krzysztof Krakowski.
TERAZ MAJĄ MOC SPRAWCZĄ
Członkowie Komitetu Obrony Praw Mieszkańców mogą mówić o dużym sukcesie. - Wszystkie nasze uchwały zostały przegłosowane przez Walne Zgromadzenie, mimo że były do nich zgłaszane zastrzeżenia ze strony dotychczasowych członków Zarządu i Rady Nadzorczej – nie kryje zadowolenia Adam Cudak. Szczególnie cieszy go liczna obecność na obu zebraniach członków spółdzielni. - Były to pierwsze takie zgromadzenia, o których z ręką na sercu można powiedzieć, że były walne, szczególnie druga część, w której udział wzięło ok. 200 osób – podkreśla, zauważając, że to przecież członkowie spółdzielni są tak naprawdę jej właścicielami i pracodawcami dla pracowników. Apeluje przy okazji do mieszkańców, aby nadal interesowali się tym, co się dzieje w SM i chętniej kandydowali do Rady Nadzorczej. To, że w jej skład weszło aż pięcioro członków komitetu, traktuje jako przedłużenie jego działalności. - Z tym, że teraz mamy więcej mocy sprawczej w strukturach spółdzielni – mówi Adam Cudak.
CZŁOWIEK NIE MOŻE BYĆ TYLKO GŁASKANY
Jak zmiany komentuje prezes Krakowski? - Trzeba je wprowadzić w życie, bo zostały uchwalone zgodnie z kanonami. Taka jest kompetencja Walnego Zgromadzenia – odpowiada. Teraz przyjdzie mu pracować nie tylko z niemal całkiem nową Radą Nadzorczą, lecz również innymi członkami Zarządu. - Ocena mieszkańców wystawiona moim dwóm kolegom z Zarządu nie była pozytywna. Nie jest to przyjemna sprawa, ale tak to wszystko funkcjonuje - stwierdza prezes. Co, jego zdaniem, wpłynęło na tak radykalne decyzje? - Nie mnie na to pytanie odpowiadać. Vox populi, vox Dei – przytacza znaną łacińską maksymę Krakowski, dodając, że sam jest ciekawy, co przyniosą wprowadzone zmiany. Czy decyzji Walnego Zgromadzenia nie odbiera trochę jako wotum nieufności także w stosunku do swojej osoby? - Pewnie, że trochę odbieram to w ten sposób. Co prawda otrzymałem absolutorium, ale odczuwam pewien niedosyt. Z drugiej jednak strony może się to przekłuć w coś dobrego. Jak człowiek jest tylko głaskany, to może się wykrzywić – zauważa prezes Krakowski.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
