Rodzice dzieci uczęszczających do miejskiego żłobka przy ul. Lanca złożyli do Prokuratury Rejonowej w Szczytnie zawiadomienie o podejrzeniu nieprawidłowych zachowań, których miały się dopuścić opiekunki wobec ich pociech. Zostało ono dołączone do będącego już w toku postępowania. Do tej pory zarzuty usłyszały dwie pracownice placówki.

Rodzice złożyli zawiadomienie
Czy nieprawidłowości w żłobku były jedynie incydentem, czy też dochodziło do nich częściej – to wyjaśni prokuratorskie postępowanie

Tak jak zapowiadali, rodzice dzieci uczęszczających do miejskiego żłobka złożyli zawiadomienie do prokuratury dotyczące nieprawidłowych zachowań opiekunek wobec ich pociech. - Grupa rodziców wystosowała pismo z zawiadomieniem. Zostanie ono dołączone do postępowania, które jest już w toku – informuje prokurator rejonowy Artur Bekulard. Przypomnijmy, że chodzi o sprawę dwóch opiekunek nagranych przez inną pracownicę placówki. Na nagraniach widać, jak dzieci są szarpane za ręce i uderzane w dłonie. Opiekunki usłyszały zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej małoletnich, przyznały się do winy i wyraziły skruchę. Śledczy równolegle badają też sprawę dokonywania nagrań przez trzecią pracownicę.

Jak wyjaśnia prokurator Bekulard, niebawem ruszą przesłuchania rodziców, którzy złożyli zawiadomienie.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Na ten moment ich stanowisko oparte jest na obserwacji zachowań dzieci, pewnych ich reakcjach, które przejawiają w domach. Pozostaje kwestia weryfikacji dowodowej tych obserwacji – mówi szef szczycieńskiej prokuratury.

Rodzice domagają się także od burmistrza wyciągnięcia konsekwencji wobec winnych sytuacji, do których dochodziło w placówce, wskazując konkretnie na dyrektor Jolantę Kojro oraz naczelnika wydziału edukacji Jacka Walaszczyka. Argumentują, że już wcześniej sygnalizowali im nieprawidłowości, jednak sprawa była zamiatana pod dywan. Włodarz apeluje jednak o rozwagę i uwzględnienie racji obu stron, a na to, jak podkreśla, potrzeba czasu. - Mamy tu do czynienia z dwoma stanowiskami. Z jednej strony pani dyrektor i pan naczelnik zapewniali mnie, że nie mieli wcześniej żadnych sygnałów, a jeśli mieli, to reagowali. Był jakiś donos, w wyniku którego miasto przeprowadziło w placówce kontrolę, która jednak nic niepokojącego nie wykazała – mówi burmistrz. Z drugiej strony rozumie rodziców niepokojących się o swoje dzieci. Ci jednak uważają, że to nie on powinien ich przepraszać, tylko osoby bezpośrednio odpowiedzialne za zaistniałą sytuację. - Przeprosiłem ich, bo czego by nie mówić, to ja jestem odpowiedzialny za nadzór nad żłobkiem, a dyrektor i naczelnik są osobami działającymi w moim imieniu – tłumaczy Ochman. Dodaje, że spotkał się nie tylko z rodzicami, ale i opiekunkami zatrudnionymi w placówce. - One też są w trudnej sytuacji i ciężko im się pracuje pod taką presją – zauważa burmistrz, zapowiadając, że zamierza zorganizować kolejne spotkanie, tym razem z rodzicami i opiekunkami.

(ew){/akeebasubs}