W tym tygodniu przybliżamy tragiczne losy rodziny Glitzów z Roman, przedwojennych właścicieli jeziora Romanek.
GOSPODARZE Z ROMAN
Przed wojną żyła w Romanach rodzina Glitzów, która gospodarowała na ponad 20 hektarach w miarę dobrej ziemi. Nie wiadomo dokładnie, w którym roku Jakub Glitza kupił od właściciela majątku we Frąckach jezioro Romanek. Von Halle sam mu zaproponował kupno jeziora, ponieważ nie był w stanie go pilnować, a kłusownicy systematycznie podbierali z niego ryby. Gospodarstwo po Jakubie Glitzy przejął Karl, który ożenił się z Emilią z domu Frasa. Mieli czterech synów: Helmuta (poległ w Rumunii), Ernsta (poległ w Leningradzie), Fritza (dostał się do niewoli amerykańskiej i po wojnie był w Niemczech leśniczym) oraz Waltera (w latach 50. wrócił do Niemiec z sowieckiej niewoli). Doczekali się również trzech córek.
TRAGICZNY STYCZEŃ 1945 R.
W styczniu 1945 roku rodzina Glitzów załadowała na wóz dobytek i rozpoczęła ucieczkę przed Sowietami. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
„KRYJAK”
W gospodarstwie Glitzów pracowało przymusowo dwóch Polaków. Darek po wojnie był milicjantem i systematycznie odwiedzał Emilię Glitzę. Przyjeżdżał do Roman z żoną i dziećmi. Drugi Polak pochodził z Warszawy i pewnego dnia w trakcie wizyty swojej matki, utopił się w jeziorze Romanek. Po wojnie w gospodarstwie zostały same kobiety i do cięższych prac trzeba było wynajmować ludzi. W pracy pomagał też ukrywający się od 1945 do 1952 roku u Emilii Glitzy Litwin o nazwisku Stankiewicz, który, po tym jak w trakcie wojny przebywał na Zachodzie, bał się do zajętego przez Sowietów kraju wrócić. Gdy pracował na polu, to przebierano go za kobietę. Nazywano go „Kryjakiem”. O jego obecności wiedziało sporo osób i pewnego razu UB zrobiło nalot. Skończyło się jednak na tym, że tylko im coś podpisał i został puszczony, po czym przeniósł się do Dębówka, gdzie zamieszkał z wcześniej już poznaną kobietą. Nawet go tam wybrano na sołtysa.
POŻEGNANIE Z GOSPODARSTWEM
Do wyjazdu do Niemiec w 1962 roku jezioro Romanek było własnością Emilii Glitzy, która często dzieliła się pozyskanymi z niego rybami z potrzebującymi. Jednak gdy podjęła decyzję o wyjeździe, to ziemię i jezioro chciało przejąć państwo. By tego uniknąć Emilia sprzedała zwierzęta oraz większość ruchomego dobytku. Pieniądze przeznaczyła na łapówki, między innymi dla bardzo znanego i szanowanego w naszym powiecie późniejszego nieżyjącego już działacza samorządowego. Chciała, by ziemię przejął sąsiad - Jerzy Ruszczyk. Urzędnicy zgodzili się na to pod warunkiem, że się ożeni. Wówczas pojechał on do przyszłej teściowej i oświadczył, że się chce z jej córką żenić, bo mu się gospodarstwo szykuje. E. Glitza odwiedziła swoje gospodarstwo w 1977 roku. Miesiąc później zmarła. Jedna z jej córek wyszła po wojnie za mąż za Polaka, który w trakcie wojny pracował w Szczytnie jako robotnik przymusowy. Jego historię przybliżę za tydzień.
Witold Olbryś{/akeebasubs}
