Przejazd rowerem przez Szczytno to istna gehenna. Co prawda w ciągu minionych kilku lat powstało kilka odcinków ścieżek rowerowych, ale nie są one ze sobą skomunikowane tak, aby możliwy był przejazd z jednego końca miasta na drugi. Szczycieńscy miłośnicy dwóch kółek narzekają na jakość ich wykonania i postulują wymalowanie na szerszych chodnikach w centrum pasów oddzielających rowerzystów od pieszych.
ROWEROWA MODA
Nastała już co prawda zima i wielu miłośników rowerowej jazdy schowało swoje pojazdy do piwnic, ale mimo to na ulicach Szczytna daje się zauważyć wiele osób na jednośladach. Jedni dojeżdżają nimi do pracy, inni na zakupy. W ostatnich latach, zwłaszcza w dużych miastach, rower staje się najpopularniejszym środkiem lokomocji. Lokalne władze, starając się nadążyć za tym trendem, nie tylko budują ścieżki rowerowe, ale też uruchamiają wypożyczalnie jednośladów. W rozwój infrastruktury sprzyjającej cyklistom angażują się także stowarzyszenia oraz różnego rodzaju ruchy miejskie. Przykładem może być Kraków, gdzie wiosną w zorganizowanym wraz z eurowyborami referendum, zdecydowana większość (ponad 85% uczestników) opowiedziała się za budową ścieżek rowerowych. Jak pod tym względem wygląda Szczytno? Co prawda w ciągu minionych kilku lat wybudowano tu kilka odcinków szlaków pieszo-rowerowych, to jednak wciąż daleko nam do miana miasta przyjaznego rowerzystom. Przejazd jednośladem przez centrum to przedsięwzięcie bardzo ryzykowne. Ci, którzy w obawie o własne bezpieczeństwo unikają przeciskania się między samochodami, wybierają chodniki, ryzykując otrzymanie mandatu.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
POTRZEBNE PASY NA CHODNIKU
Zdaniem Ryszarda Dąbrowskiego, członka działającej od 14 lat grupy rowerowej „Kręcioły”, rozwiązaniem tej sytuacji byłoby namalowanie na szerszych chodnikach, np. na ul. Polskiej, specjalnych pasów oddzielających pieszych od rowerzystów. – Przejazd jezdnią, między ciężarówkami przez miasto, jest bardzo niebezpieczny. Takie pasy w znacznym stopniu ułatwiłyby nam przemieszczanie się, bez ryzyka wypadku czy otrzymania mandatu – przekonuje. Postuluje także, aby władze samorządowe, przy realizacji inwestycji drogowych, pamiętały o budowie ścieżek rowerowych. – Niedawno powstał nowy chodnik przy cmentarzu na ul. Śląskiej, ale ścieżki tam nie ma – ubolewa. Dziwi go, że często inwestorzy zostawiają miejsce na trawniki, ale nie znajdują choćby pasa z myślą o budowie infrastruktury rowerowej.
Członek „Kręciołów” zwraca też uwagę na nie najlepszą jakość wykonania ścieżek. Jako przykład podaje szlak biegnący do Rudki wybudowany przez gminę Szczytno i powiat. Wykonawca zapomniał złagodzić wysokie uskoki, co narażało rowerzystów na uszkodzenie pojazdu lub ryzyko upadku. Dopiero po interwencji członków drużyny rowerowej i „Kurka” błąd naprawiono– Ktoś, kto buduje taką ścieżkę powinien pamiętać, że nawet najmniejsza nierówność jest dla nas dużym utrudnieniem – zauważa Ryszard Dąbrowski. Do absurdów zalicza też końcowy odcinek ścieżki obok „Kauflandu”, zastawiony koszami na śmieci i znakami drogowymi. – Nie ma mowy, aby przejechać tamtędy z sakwami – mówi członek „Kręciołów”.
POŁĄCZYĆ TO, CO JUŻ JEST
Z kolei inny miłośnik rowerów, Mariusz Gęsicki zauważa, że nie trzeba wiele, aby Szczytno stało się bardziej przyjazne dla miłośników jednośladów. – Wystarczyłoby połączyć istniejące już odcinki ścieżek, np. tę z Rudki ze ścieżką na Małej Bieli, a ją z kolei z odcinkiem biegnącym wokół jeziora. Dzięki temu można by było bezpiecznie dotrzeć aż do Szczycionka – podaje przykład. Zauważa, że rzadko wykorzystywany jest fragment ścieżki na ul. Przemysłowej, który też nie ma połączenia z innymi, a wystarczyłoby tylko skomunikować go z odcinkiem biegnącym do Rudki, by można wyprawić się nad Strugę bez konieczności przebijania się przez miasto. Jego zdaniem sieć szlaków rowerowych w Szczytnie najbardziej ułatwiłaby życie nie tym, którzy jeżdżą rowerami wyczynowo, ale np. osobom starszym czy dojeżdżającym do pracy. – Nikt tak naprawdę nie pragnie jeździć po mieście dla przyjemności. Chodzi tylko o możliwość swobodnego i bezpiecznego przemieszczania się np. na zakupy – mówi Mariusz Gęsicki.
Wskazuje też na inny problem, związany z mentalnością kierowców. – Wielu z nich postrzega rowerzystów jako intruzów. Należałoby rozpropagować, że mają oni takie same prawa jak wszyscy inni użytkownicy dróg - postuluje, dodając, że w miastach, gdzie jest rozbudowana sieć ścieżek rowerowych, kierowcy z większym szacunkiem traktują cyklistów. Zwraca również uwagę, że samorządowcy przy planowaniu inwestycji związanych z rozwojem infrastruktury rowerowej, powinni bardziej wsłuchiwać się w głosy miłośników dwóch kółek i konsultować z nimi swoje pomysły.
TRUDNE ROZMOWY Z GDDKiA
Wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk zapewnia, że miasto, realizując każdą inwestycję drogową, stara się pamiętać o rowerzystach. Jako przykład podaje dobiegającą końca, realizowaną wraz z powiatem, budowę chodnika ze ścieżką rowerową na ul. Władysława IV. – Nie zawsze i wszędzie jednak można budować ścieżki – mówi. Na przeszkodzie stoi m.in. istniejąca już, a zaplanowana jeszcze w poprzednim systemie, zabudowa. – Kiedyś, jak powstawało osiedle, to zostawiano tylko 5 metrów na drogę, nie pozostawiając miejsca nawet na chodnik, nie mówiąc już o ścieżce dla rowerów – zauważa Kaczmarczyk. Zgadza się z potrzebą połączenia istniejących już szlaków tak, aby można było przejechać rowerem z jednego końca Szczytna na drugi. – Prowadzimy w tej sprawie rozmowy z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, bo brakujące odcinki biegną m.in. przez jej teren – informuje wiceburmistrz, dodając, że w przyszłym roku ma się zakończyć opracowywanie koncepcji połączenia miejskich ścieżek rowerowych. Przyznaje jednak, że rozmowy z GDDKiA są trudne, bo na niektóre rozwiązania nie chce się ona zgodzić ze względu na kolizję z przepisami. Tak jest choćby w przypadku postulowanych przez cyklistów pasów na ul. Polskiej. – Już dwa lata temu chcieliśmy wydać książeczkę z opisem, jak dostać się rowerem z jednego końca miasta na drugi, ale żaden z uprawnionych drogowców nie chciał się pod tym podpisać z powodu przepisów – ubolewa. Wiceburmistrz zapowiada dokończenie ścieżki na ul. Chrobrego. – Jeśli nie podejmie się tego prywatny inwestor, my to zrobimy – deklaruje, dodając, że wtedy będzie można uporządkować sprawę utrudniających przejazd koszy i znaków drogowych.
Ewa Kułakowska
{/akeebasubs}
