Osoby spacerujące lub jeżdżące trochę więcej po Szczytnie niewątpliwie zauważyły, że w ostatnich tygodniach nastała u nas swoista moda na rozkopywanie.

Wjeżdżamy od strony Ostrołęki – widzimy gruntowną przebudowę drogi. Spróbujemy skręcić w ulicę Broniewskiego – trwa tam oczekiwana od lat modernizacja (fot. 1). Przemieścimy się parę kilometrów w okolice miejskiej plaży i parku na ul. Pasymskiej – zobaczymy świeże ślady po rozkopach (fot. 2) i ciąg dalszy prac. Ostatnio układano gazociąg przy browarze – oczywiście trzeba było rozkopać. Co może być skutkiem niedawnych awarii wodociągu? Rzecz jasna konieczność wykonania wykopów, a potem dłuższe oczekiwanie na naprawienie zniszczonej nawierzchni, co obrazuje scenka z ul. Bohaterów Westerplatte (fot. 3). W ubiegłym tygodniu moda na rozkopywanie dotarła na ul. Kościuszki – tu dla odmiany układano światłowód (fot. 4).

Nie da się nie zauważyć, że sporo tego prawie w tym samym czasie. Z drugiej strony prace wykonywane są – tam, gdzie jest to możliwe - w szybkim tempie, które nie zakłóca na dłuższy czas ruchu pieszego i kołowego.
DZIEŃ NIE TYLKO NAUCZYCIELA

Październik jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku był miesiącem kilku ważnych branżowych świąt. 7 października świętowali milicjanci i funkcjonariusze służby bezpieczeństwa, kilka dni później swoje święto miało wojsko. Święta związane z uhonorowaniem służb mundurowych zostały, zmieniono jednak ich nazwy i daty. Kolejnym branżowym świętem ustanowionym jeszcze za komuny pozostaje Dzień Nauczyciela, nazywany oficjalnie Dniem Edukacji Narodowej. I bardzo słusznie – nazwa potoczna pomija całe zastępy osób, bez których szkoły by nie funkcjonowały. Trudno wyobrazić sobie placówki oświatowe, co najmniej te trochę większe, bez pani sekretarki, pań woźnych, księgowych, kucharek czy pana konserwatora. Data owego święta pozostała niezmieniona. Odwołuje się ona bowiem nie do wydarzeń związanych z budowaniem socjalistycznej ojczyzny, tylko odnosi się do odleglejszej przeszłości, a konkretnie powołania Komisji Edukacji Narodowej 14 października 1773 r. Wspomniane święto nie jest dla nauczycieli i innych pracowników szkoły dniem wolnym od pracy. W tym dniu nie odbywają się jednak lekcje – zwyczajowo przygotowywane są apele (fot. 5) , podczas których dzieci występują z programem artystycznym i składają dorosłym życzenia.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Odpowiedniki edukacyjnego święta znajdziemy w innych krajach Europy i świata. 5 października obchodzony jest Światowy Dzień Nauczyciela – u nas od ćwierćwiecza owo święto obejmuje nauczycieli akademickich. W bardzo podobnym terminie (pierwsza niedziela października) Dzień Nauczyciela celebrują Ukraińcy. Młodych mieszkańców tego nękanego wojną kraju nie brakuje także i w naszym powiecie. Uczą się oni w oddziałach przygotowawczych bądź – w przypadku dobrego opanowania języka polskiego – w tradycyjnych klasach z rówieśnikami z Polski. Goście z Ukrainy zdobyli się na bardzo sympatyczny gest – w minionym tygodniu do Szkoły Podstawowej nr 2 w Szczytnie przybyli rodzice, którzy w dowód podziękowania przynieśli oryginalny tort (fot. 6).
ARBUZY W NOWYCH KIEJKUTACH

Kilka tygodni temu po raz kolejny pisaliśmy o brzoskwiniach uprawianych przez znanego animatora sportu Zbigniewa Dobkowskiego. Choć to owoce typowe dla ciepłych stref klimatycznych, w Szczytnie też potrafią wyrosnąć i to w pokaźnych ilościach. Ocieplający się klimat sprawia, że i u nas możliwa jest uprawa owoców kojarzonych z Ameryką Południową, Afryką, Azją ewentualnie z południową częścią Europy. W tym roku mały eksperyment postanowiła przeprowadzić nasza Czytelniczka, pani Dorota. W jej ogrodzie w Nowych Kiejkutach spotkamy kilka gatunków polskich owoców, do których dołączyły ostatnio arbuzy, a więc owoce, które do sklepów trafiają głównie z importu z Włoch, Hiszpanii czy bliższych nam Węgier. Pani Dorota pamięta, że nasiona (w liczbie dziewięciu) zasadziła 7 kwietnia. Najpierw był etap domowy, potem trzymanie małej roślinki pod folią, by na koniec umieścić wszystko w gruncie bez żadnych osłon. Niedawno wyrosło z tego siedem dorodnych arbuzów (na fot. 7 jeden z nich trzymany przez panią Dorotę). Choć czerwień miąższu jest może mniej intensywna (fot. 8) od tej sklepowej, to arbuzy naszej Czytelniczki są słodsze i smaczniejsze od tych przywożonych z innych krajów. Potwierdzamy to, ponieważ oczywiście nie omieszkaliśmy spróbować jednego z owoców. W dużych sieciowych sklepach spotykane są już arbuzy hodowane na Mazowszu. Być może na półki trafią kiedyś także arbuzy z Mazur…
RÓŻNE OBLICZA JESIENI

Jesień kojarzy się wielu osobom, zwłaszcza w jej końcowej fazie, z najsmutniejszą i najbardziej przygnębiającą porą roku. Niejednemu trudno pokochać choćby listopad, z bębniącym o szyby deszczem i krótkimi dniami. Nie da się jednak ukryć, że chyba właśnie w tej chwili, czyli w połowie października, jesień ma swoje najefektowniejsze oblicze. Kiedy w ciągu roku otacza nas tyle barw, od gasnącej powoli zieleni, po żółć, brąz i czerwień? Kiedy pogoda potrafi tak szybko się zmieniać? W poniedziałkowy ranek na szczycieńskiej plaży miejskiej, z tonącym we mgle jeziorem, barw mieliśmy raczej niewiele, mogliśmy za to obserwować toaletę łabędziej rodziny (fot. 9). To samo miejsce parę godzin później, przy słonecznej pogodzie i temperaturze w okolicach 20 stopni, prezentowało się zupełnie inaczej (fot. 10) . Kilka dni wcześniej odwiedziliśmy opustoszałe pola kempingowe w Brajnikach. Choć to już środek jesieni, wyglądało na to, że przyroda, zamiast powoli układać się do snu, ożywa – trawa nie mogła się pochwalić taką soczystością w sezonie letnim (fot. 11).

Tekst i foto (w większości):G.P.J.P.{/akeebasubs}
