Podczas czwartkowej nawałnicy na starej części cmentarza komunalnego w Szczytnie runęło drzewo, niszcząc kilka nagrobków. Straty mogą sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Poszkodowani są załamani i liczą teraz na pomoc miasta.

Roztrzaskane nagrobki
Powalone przez nawałnicę drzewo całkowicie zniszczyło nagrobek teściów Stanisława Tomaszczyka i uszkodziło pomnik, który był przygotowany dla niego i żony

W czwartkowy wieczór 21 czerwca, po upalnym dniu, przyszło gwałtowne załamanie pogody. Nad Szczytnem przetoczyła się potężna nawałnica, której towarzyszył bardzo silny wiatr i opady deszczu. Około godziny 19.00 na starej części cmentarza komunalnego złamało się sporych rozmiarów drzewo. Runęło wprost na kilka nagrobków, poważnie je uszkadzając.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  W gronie poszkodowanych znalazł się Stanisław Tomaszczyk. Konary uszkodziły pomnik, który miał przygotowany dla siebie i żony. Na tym jednak nie koniec szkód, bo znajdujący się w pobliżu nagrobek jego teściów nadaje się już tylko do wymiany. - Tego wieczoru akurat pracownik układał tam nowy polbruk. Niewiele brakowało, by drzewo runęło na niego – mówi pan Stanisław. Dodaje, że mężczyzna cudem ocalał, bo na chwilę oddalił się kilka metrów dalej. Poważnym uszkodzeniom uległo też kilka sąsiednich nagrobków. - Teraz będziemy musieli z żoną wykonać nowy nagrobek dla teściów. Kamieniarz poinformował, że to koszt 14 tys. zł – załamuje ręce pan Stanisław. Jego zdaniem miasto, w ramach ubezpieczenia, powinno pokryć straty. Czy tak się jednak stanie, nie wiadomo.

Dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej administrującego cmentarzem, Andrzej Pleskot informuje, że już skontaktował się z brokerem, który ubezpiecza nekropolię, ale konkretów jeszcze nie ustalono. Miasto ma co prawda wykupioną polisę OC, ale problem tkwi w tym, że nagrobki stanowią własność prywatną. Jak się dowiedzieliśmy, kilka lat temu na cmentarzu doszło do podobnej sytuacji. Wówczas ubezpieczyciel nie wyraził zgody na wypłatę odszkodowania właścicielowi uszkodzonego pomnika.

Dyrektor Pleskot przyznaje, że drzewo, które zniszczyła nawałnica było już stare, ale nic nie wskazywało na to, że złamie się niczym zapałka. - Wobec żywiołów jesteśmy bezradni, a całkowite wycięcie drzew na cmentarzu pozbawiłoby go uroku – uważa dyrektor ZGK.

Państwo Tomaszczykowie są rozczarowani postawą administratora cmentarza. - Od 1964 r. to już trzeci pomnik, który w tym miejscu stawiamy i nikt od tamtej pory nie poinformował nas, że powinniśmy je ubezpieczyć – mówi żona pana Stanisława. Dodaje, że nie przyszło im to głowy, bo sądzili, że skoro groby znajdują się na terenie miasta, to ono odpowiada za ewentualne zniszczenia. Twierdzą też, że administracja nekropolii ignoruje monity w sprawie zagrażających bezpieczeństwu drzew. - W tej części cmentarza są jeszcze trzy, cztery drzewa, które w każdej chwili mogą się przewrócić. Ludzie to zgłaszają, ale reakcji brak – mówi małżonka pana Stanisława.

(ew){/akeebasubs}