Szczytno nie ucierpiało w momencie wtargnięcia armii generała Samsonowa do Prus Wschodnich. Do zniszczenia miasta doszło kilka dni później, w momencie odwrotu oddziałów rosyjskich.

Ruiny Szczytna

Paski celuloidu

Rankiem 30 sierpnia, gdy generał Samsonow już nie żył, jego artyleria zaczynała właśnie demolować Szczytno. Trzy dni wcześniej, 27 sierpnia, wycofujące się w pośpiechu oddziały VI korpusu rosyjskiego generała Błagowieszczenskiego wywołały duży pożar na ulicy Rynkowej (obecnie ulica Odrodzenia), który spowodował znaczne straty. Zaczęło się od chaotycznej strzelaniny, do której doszło z niewyjaśnionych powodów. Nie wiadomo, czy to faktycznie mieszkańcy Szczytna otworzyli ogień karabinowy do Rosjan, czy też spanikowani Rosjanie sami zaczęli strzelać do wydumanego wroga. Efekt był taki, że rosyjska piechota z ulicy Cesarskiej (obecnie ulica Polska) otworzyła ogień z karabinów do budynków położonych przy ulicy Rynkowej. Jednocześnie Rosjanie przystąpili do podpalania budynków. Wykorzystali do tego paski celuloidu. Podpalono także dom browarnika Dauma i częściowo sam browar. Ogień pożarów na ulicy Rynkowej był tak duży, że kolejne oddziały rosyjskie omijały płomienie i kierowały się od ratusza, poprzez groblę pomiędzy Jeziorem Domowym Małym i Domowym Dużym, na Bartną Stronę. Nad ranem 28 sierpnia przez Szczytno przeszły główne siły i sztab VI korpusu. Oddziały Błagowieszczenskiego zatrzymały swą ucieczkę z pola bitwy dopiero na południe od Szczytna. Sztab Błagowieszczenskiego rozłożył swą kwaterę we wsi Wały. 4. dywizja piechoty rozlokowała się w rejonie Wawrochy – Wały, 16. dywizja piechoty w okolicach wsi Olszyny, z kolei 4. dywizja kawalerii przebywała w okolicach Wawroch. Takie rozmieszczenie sił VI korpusu oznaczało niewykonanie rozkazu Samsonowa, by za wszelką cenę utrzymać rejon Szczytna. Błagowieszczenski przemyślał jednak w międzyczasie swoje postępowanie i zaczął z powrotem kierować swoje oddziały bliżej Szczytna, w celu jego ponownego zajęcia.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Powrót Rosjan

W nocy z 28 na 29 sierpnia do Szczytna dotarły niemieckie oddziały pod dowództwem generała von Hahna, który miał rozkazy połączyć się z oddziałami Schmettaua w Wielbarku. Czym prędzej, rankiem 29 sierpnia, żołnierze Hahna ruszyli ze Szczytna do Wielbarka. Do Szczytna nadjechał wówczas dowódca 35. dywizji niemieckiej generał Hennig ze sztabem. Zastał tu tylko niewielki oddział niemieckiej kawalerii. Miasto było pełne rosyjskich maruderów. Wkrótce po przybyciu Hennig musiał się wycofać ze Szczytna na północ, w oczekiwaniu na kolejne oddziały swej piechoty. Szczytno w zasadzie dalej było rosyjskie. Dopiero przybycie całego pułku piechoty pozwoliło na oczyszczenie miasta z carskich żołnierzy, co trwało do samego wieczora. Generał Hennig mógł teraz założyć swą kwaterę w Szczytnie, nie miał jednak spokoju. W nocy z 29 na 30 sierpnia do miasta od wschodu zaczęły podchodzić z powrotem silne oddziały rosyjskie z VI korpusu Błagowieszczenskiego, który uznał, że czas zrehabilitować się za przedwczesną ucieczkę z pola bitwy. Rosjanie zajęli pozycje od Roman, poprzez Lemany do okolic koszar strzelców. Ze stanowisk na wzgórzach pod Lemanami i przy wylocie drogi na Ostrołękę zaczęła ostrzeliwać Szczytno rosyjska artyleria, przekształcając je w morze ruin, dom za domem, ulica za ulicą.

Nadchodzi pomoc

Generał Hennig nie miał zamiaru po raz kolejny opuszczać miasta, dysponował jednak zbyt słabymi siłami. Bez artylerii i karabinów maszynowych. Rozesłał do swych oddziałów gońców z rozkazem wsparcia obrony Szczytna przed kontratakującym wrogiem. Pomoc przyszła z najmniej oczekiwanej strony. Pod rosyjskim ostrzałem do Szczytna wjechały dwa szwadrony strzelców konnych z baterią artylerii polnej, które rano 30 sierpnia wysłał z Wielbarka generał Schmettau w celu wybadania pozycji wroga. Co prawda, oba szwadrony to było za mało, aby odeprzeć atakującego Szczytno wroga, jednak znacząco wzmocniły one obronę Henniga. W południe 30 sierpnia nadciągnęły z powrotem do Szczytna zawrócone przez gońca już zza Szymanek oddziały generała von Hahna. Wreszcie Hennig dysponował odpowiednią ilością dział i haubic, by dać odpór rosyjskiej artylerii. Jedna niemiecka bateria zajęła pozycję na Gizewie, druga na Korpelach. Niemcy w końcu rozpoczęli ostrzał pozycji rosyjskiej artylerii. Jednocześnie oddziały Hahna zaatakowały Rosjan na południe od miasta.

Rozkaz Żylińskiego

Rosjanie zaczęli opuszczać swe stanowiska i wycofywać się. Żołnierze niemieccy odebrali to jako swój sukces, jednak tak naprawdę było to spowodowane rozkazem dowódcy rosyjskiego Frontu Północno – Zachodniego generała Żylińskiego, który nakazał VI korpusowi generała Błagowieszczenskiego jak najszybsze udanie się do Wielbarka, celem wsparcia odwrotu generała Samsonowa z centralnymi korpusami armii „Narew”. W rzeczywistości wykonanie tego rozkazu było już niemożliwe a sam generał Samsonow nie żył. Nie wiedząc tego, Błagowieszczenski skierował swój korpus na Wielbark. W nocy z 30 na 31 sierpnia ten rozkaz w ogóle odwołano, nakazując Błagowieszczenskiemu wycofanie się. Już w momencie odwrotu spod Szczytna korpus Błagowieszczenskiego nie był w stanie pomóc centralnym korpusom armii „Narew”, był po prostu za daleko. Z bezsensownych ruchów Rosjan najbardziej zadowolony był generał Hennig w Szczytnie, choć nie znał prawdziwego powodu odwrotu wroga. Hennig miał wreszcie upragniony spokój, tak pożądany przez oddziały stanowiące flankę armii. Tyle że samo Szczytno leżało już w ruinach.

(cdn.)

Sławomir Ambroziak

Od Redakcji: Niniejszy artykuł stanowi fragment książki pod tytułem „Legenda Samsonowa. Dramat w lasach Nidzicy, Wielbarka i Szczytna”, która ukaże się jesienią 2014 roku. W niedzielę 24 sierpnia od godz. 11.00 w kościele ewangelickim w Wielbarku odbywać się będą uroczystości związane ze 100 – leciem bitwy pod Tannenbergiem, w trakcie których ze specjalną prelekcją wystąpi również Sławomir Ambroziak.

{/akeebasubs}