W Sądzie Rejonowym w Szczytnie zakończył się proces dotyczący wypłaty odszkodowań za działki włączone do obszaru chronionego. Oskarżony o niedopełnienie obowiązków główny specjalista wydziału geodezji szczycieńskiego starostwa został uniewinniony, podobnie jak rzeczoznawca, któremu prokuratura postawiła zarzut przedstawienia fałszywego operatu szacunkowego.
ZAKWESTIONOWANE DECYZJE
Przypomnijmy. W 2011 roku z upoważnienia starosty szczycieńskiego wydano pięć decyzji o wypłaceniu odszkodowań za zmniejszenie wartości działek po włączeniu ich do obszaru chronionego. W grę wchodziły kwoty: 639 tys. zł, 164 tys., 100 tys. i dwa razy po 44,5 tysiąca. Obowiązek wypłaty spoczywał na reprezentującym Skarb Państwa wojewodzie, ten jednak zakwestionował nie tylko znaczną wysokość odszkodowań, ale też uznał, że żaden z pięciu wniosków nie kwalifikuje się do realizacji. O sprawie zostało powiadomione CBA. Jego agenci przeprowadzili w starostwie kontrolę, a zgromadzone w jej trakcie materiały trafiły najpierw do Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku, a stamtąd do Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. Pod koniec ubiegłego roku postawiła ona zarzuty niedopełnienia obowiązków głównemu specjaliście w wydziale geodezji Jarosławowi M. oraz zarzut przedstawienia fałszywego operatu szacunkowego rzeczoznawcy z Olsztyna Łukaszowi Ż. Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Szczytnie 27 grudnia 2012 roku.
BRAK ZNAMION CZYNU ZABRONIONEGO
Pod koniec czerwca zapadł w tej sprawie wyrok
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
uniewinniający. Jak informuje wiceprezes sądu Anna Podubińska, główną przesłanką takiego właśnie rozstrzygnięcia był brak spełnienia znamion czynu zabronionego. Wyrok jest nieprawomocny. Niewykluczone, że prokuratura złoży apelację, bo wpłynął już wniosek o pisemne uzasadnienie. Ma być ono gotowe do połowy lipca. Uniewinniony pracownik starostwa nie chce komentować wyroku, ale przyznaje, że do końca nie był pewny rozstrzygnięcia. - Z sądami nigdy nie wiadomo, ale teraz ulga na pewno jest – mówi. Z kolei starosta Jarosław Matłach przypomina, że od samego początku był przekonany o niewinności swojego podwładnego. - Cały czas byłem dobrej myśli, bo wszystkie procedury z naszej strony zostały przeprowadzone zgodnie z prawem – mówi.
(ew)
{/akeebasubs}
