W czwartek 27 maja obchodzimy święto samorządu terytorialnego. W tych dniach znaleźliśmy się też na półmetku jego bieżącej kadencji. To dobra okazja do podsumowania dokonań naszych przedstawicieli na szczeblu gmin, miast, powiatu i województwa.
W tym i następnym wydaniu „Kurka” zaprezentujemy to, czym nasi samorządowcy chcieliby się pochwalić Dziś na stronach redakcyjnych przedstawiamy oceny przedstawicieli Rady Miejskiej w Szczytnie: przewodniczącego Tomasza Łachacza i radnej opozycyjnego klubu Prawa i Sprawiedliwości Teresy Moczydłowskiej. W tym numerze prezentujemy też podsumowania dokonane przez samorządy: gminy Wielbark i gminy Rozogi. Za tydzień zamieścimy kolejne.
MÓJ SUBIEKTYWNY BILANS
TOMASZ ŁACHACZ, przewodniczący Rady Miejskiej w Szczytnie:
PLUSY
- kontynuacja dobrych pomysłów z poprzedniej kadencji: termomodernizacja placówek oświatowych, rewitalizacja ruin zamku w Szczytnie,
- przystąpienie do rządowego programu rozwoju budownictwa mieszkaniowego,
- rozpoczęcie prac nad strategią rozwoju miasta,
- przystąpienie do sporządzenia studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego,
- członkostwo w Stowarzyszeniu „Cittaslow – Międzynarodowa Sieć Miast Dobrego Życia”, co stwarza szansę na pozyskanie dodatkowych środków na rozwój miasta,
- nawiązanie współpracy partnerskiej z Gminą Batočina w Republice Serbii,
- utworzenie Sportowej Szkoły Podstawowej,
- zachowanie równowagi finansów miasta,
- uruchomienie procedur związanych z projektowaniem obwodnicy miasta.
Co się nie udało:{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- rozwiązać problemu wieży ciśnień,
- uporządkować systemu zagospodarowania odpadów komunalnych,
- przystąpić do modernizacji miejskiej oczyszczalni,
- wprowadzić w miejsce InnoPolice projektu budowy kompleksu sportowego z basenem,
- wybudować salę sportową przy SP nr 2,
- rozwinąć współpracę z sąsiednimi samorządami,
- zbudować poprawnych relacji pomiędzy radnymi a burmistrzem.
STRACONY OKRES
TERESA MOCZYDŁOWSKA, radna PiS:
- Do największych sukcesów, także osobistych w tej kadencji, zaliczam nadanie rondu przy ulicy Wileńskiej nazwy Kresowiaków. To pokazuje, że dobra współpraca radnych i pójście na kompromis może doprowadzi do celu.
Jeśli chodzi o działania miasta pod rządami burmistrza Mańkowskiego, to nie dostrzegam w nich żadnych sukcesów. Nie ma mowy nawet o przymiarkach do powstania nowego zakładu pracy, który dałby ludziom zatrudnienie. Do dziś nie mogę pojąć jak nam mogło przejść koło nosa kilkadziesiąt milionów złotych, które Unia chciała nam dać na Innopolice. Zamiast tego można było za nie zbudować np. piękny kompleks sportowy. Wystarczyło tylko zjednoczyć wszystkie siły, zaprosić posłów i ważnych decydentów, aby podpowiedzieli w jaki sposób przekierować środki. Burmistrz jednak maksymalnie upolitycznił swój urząd, manifestował swoją niechęć do PiS, przyjmował i gościł polityków tylko z opozycji, którzy nie mają przecież większego wpływu na nasze losy: byłego prezydenta Komorowskiego, prezydentów Sopotu, Wrocławia. Co miasto z tego ma? Dobry strateg nie powinien obnosić się ze swoimi sympatiami politycznymi, tylko działać z myślą o interesie miasta. Naszemu burmistrzowi najlepiej wychodzi dbanie o własny wizerunek. Nie konsultuje z radnymi i mieszkańcami swoich projektów czy zamierzeń, a najświeższym przykładem tego są progi na ul. Władysława IV. Dopiero jak zobaczył gwałtowną reakcję mieszkańców szybko się z tego pomysłu wycofał. Nie zasięga nawet opinii ciała, które sam powołał – Rady Gospodarczej, o czym można się było przekonać przy ostatniej reformie śmieciowej, która najbardziej dotknęła przedsiębiorców.
Kolejnym absurdem jest wyznaczenie w ostatniej chwili miejsca na przedszkole w dawnej kręgielni w hali Wagnera. A przecież miał co najmniej rok, odkąd upominają się rodzice, na znalezienie bardziej odpowiedniej lokalizacji. Szokująca jest też kwota, która ma być przeznaczona na tę tymczasową lokalizację - 400 tys. zł. Rzuca się też w oczy brak nadzoru nad podległymi jednostkami, o czym świadczą nie skoszone do dziś tereny zielone, czy donice zamiast kwiatów porastające zielskiem. Odnoszę wrażenie, że burmistrz najchętniej nic by nie robił, a do podejmowania jakichkolwiek działań zmuszają go nasze interpelacje.{/akeebasubs}
