Drugi Szczycieński Super Sprint za nami. Jest szansa, że budząca bardzo duże zainteresowanie impreza zostanie rozbudowana i zamieni się w cykliczną, organizowaną dwa razy w roku.
Po półrocznej przerwie kierowcy amatorzy znów ścigali się na części technicznej lotniska w Szymanach. W drugim Szczycieńskim Super Sprincie udział wzięły 22 załogi, startując w trzech klasach. Każda z nich miała do pokonania pięć prób sprawnościowych polegających na jak najszybszym pokonaniu około 2-kilometrowego dystansu. W klasyfikacji generalnej zwyciężył jadący subaru impreza z napędem 300 KM Rafał Bańka z pilotem Markiem Remiszewskim z Warszawy, reprezentujący AMK Rzemieślinik Przasnysz. Drugi był zwycięzca pierwszego Szczycieńskiego Super Sprintu Rafał Lidzki z Przasnysza (AK Polski – honda civivc), a na trzecim miejscu uplasowała się najlepsza spośród pięciu załóg z powiatu szczycieńskiego Marcin Sobczuk i Rafał Kiersikowski, jadący hondą civic.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Marek Sobczuk i Rafał Kiersikowski, zajmując trzecie miejsce w „generalce”, powtórzyli swój sukces sprzed pół roku. Marek Sobczuk na co dzień prowadzi warsztat samochodowy, a do zawodu i wyścigów samochodowych wprowadzał go najbardziej utytułowany rajdowiec ze Szczytna Wojciech Zaborowski, w którego firmie swego czasu pracował. Z kolei Rafał Kiersikowski, radny miejski, wyścigami samochodowymi pasjonuje się od 15. roku życia. - Wtedy szwagier zabrał mnie na Rajd Kormorana. Obstawialiśmy go, podobnie jak kolejne wyścigi. Później przez rok byłem członkiem zespołu rajdowego mistrza Polski Radosława Typy – wspomina radny. Sam też próbował sił jako kierowca wyścigowy, jadąc za sterami „malucha”. Szybko jednak zrezygnował, gdy przyszło mu dwukrotnie dachować. Bardziej odpowiada mu rola pilota. - Jesteśmy bardzo zadowoleni, tym bardziej, że jeździmy tylko dla zabawy – podsumowuje niedzielny występ. Zwraca uwagę, że w porównaniu do poprzednich zawodów, te stały na wyższym poziomie. - Marzy mi się, żeby w Szczytnie powstał tor wyścigowy, na którym można by np. organizować eliminacje Warmii i Mazur, bo zainteresowanie tym sportem, o czym, mimo niesprzyjającej pogody mogliśmy się przekonać w Szymanach, jest spore – dodaje. Zdradza też, że wstępne zainteresowanie wyrazili już organizatorzy imprezy wójt Sławomir Wojciechowski i komendant powiatowy policji Radosław Drach, a także starosta Jarosław Matłach. - Nie tylko piłką nożną, lekkoatletyką, czy sportami walki żyją w Szczytnie ludzie – podkreśla Kiersikowski.
Udziałowi ekipy ze Szczytna towarzyszyła spontaniczna akcja charytatywna. Karoseria jej samochodu została udekorowana ponad 30 naklejkami, które wcześniej sami wydrukowali i sprzedawali uczestnikom wyścigu, kibicom i nie tylko po minimum 30 zł. Nabywcy mogli napisać na nich dedykację dla zmagającego się z ciężką chorobą Adasia – młodego mieszkańca Szczytna. Zebrane pieniądze, około 2 tysiące złotych, przekazali na leczenie chłopca. Z grona osób, które okazały dobre serce wylosowano jedną, która w nagrodę w roli pilota pokonała z Marcinem Sobczukiem wyścigową pętlę. Okazała się nią sołtys Prusowego Borku Sabina Szablak.
(o){/akeebasubs}
