Nie widać końca ciągnącego się od lat sporu między miastem a wspólnotą, która domaga się wystawienia na przetarg komunalnej nieruchomości dzierżawionej za 1,50 zł/m2 przez męża radnej Wandy Napiwodzkiej. Część mieszkańców wystosowała w tej sprawie skargę na burmistrz Danutę Górską do Rady Miejskiej.

CHCĄ PRZETARGU
Skarga podpisana przez czworo członków wspólnoty mieszkaniowej przy ul. Korczaka 1 w Szczytnie została wystosowana do urzędu 18 maja. Jej autorzy zarzucają Danucie Górskiej nienależyte wykonywanie zadań oraz przewlekłe załatwianie spraw. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Przypomnijmy, że starania mieszkańców o wystawienie nieruchomości na przetarg ciągną się od kilkunastu lat. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że pomieszczenie gospodarcze o powierzchni 34,16 m2 po byłej kotłowni miasto oddało w bezprzetargową dzierżawę mężowi koalicyjnej radnej Wandy Napiwodzkiej. Kwota opłacanego przez niego czynszu wynosi 1,50 zł/m2. Dzierżawi on od miasta również sąsiedni 18-metrowy garaż, płacąc za niego 4,74 zł/ m2. Liczne pisma członków wspólnoty w sprawie wystawienia nieruchomości na sprzedaż za każdym razem spotykały się z odmową. Miasto argumentowało, że nie może sprzedać lokalu, który fizycznie nie jest wolny. Chodzi o to, że w pomieszczeniu przyległym do kotłowni znajdowały się urządzenia wymiennikowni ciepła. Urzędnicy przypominali, że obiekt był dwa razy, w 1998 r. i 1999 r. wystawiony na sprzedaż, ale wówczas nie znaleźli się chętni. – Sam fakt, że są zainteresowani przetargiem nie obliguje nas do wystawienia lokalu na sprzedaż – mówiła kilka lat temu w rozmowie z „Kurkiem” burmistrz Danuta Górska.
NIETERMINOWE ODPOWIEDZI
Tymczasem skarżący podkreślają, że korespondencja dotycząca ewentualnej sprzedaży przez miasto byłej kotłowni obejmuje już około 40 pism. Odpowiedzi na większość z nich otrzymywaliśmy nieterminowo, wielokrotnie po ponagleniach. Zazwyczaj były one krótkie, lakoniczne i nie zawierały merytorycznych odpowiedzi na postawione w nich pytania – czytamy w skardze. W jednym przypadku burmistrz odpowiedziała, że pismo z odpowiedzią zostało doręczone „jednemu z członków wspólnoty”, nie wskazując jednak komu. Skarżący sugerują, że może chodzić o dzierżawców nieruchomości, czyli radną Napiwodzką i jej męża. Według członków wspólnoty, taka praktyka jest niedopuszczalna.
CZY RADNA SIĘ WYŁĄCZY?
Zgodnie z obowiązującą procedurą skarga trafi niebawem do komisji rewizyjnej, która ją rozpatrzy. Problem w tym, że jej przewodniczącą jest ... Wanda Napiwodzka. Czy radna wyłączy się z rozpatrywania skargi? – Na razie nic o niej nie wiem. Jeśli jednak będzie dotyczyła mojej osoby, to na pewno się wyłączę – deklaruje Wanda Napiwodzka.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
