Funkcjonowanie spółki ZGOK jest niekorzystne i ryzykowne dla tworzących ją gmin – ostrzegała uczestników zorganizowanej w szczycieńskim ratuszu debaty wiceburmistrz Pasymia Maria Cejmer. Nie potrafiła jednak wskazać jaka jest dla niej alternatywa.

HULAJ DUSZA, PIEKŁA NIE MA
Kontrowersje związane ze sposobem, w jaki zagospodarowywane są odpady z powiatu szczycieńskiego zachęciły czworo miejscowych opozycyjnych radnych do zorganizowania w tej sprawie debaty. W miejskim ratuszu w ubiegłą środę stawili się przedstawiciele obu stron konfliktu, dwaj posłowie i zainteresowani mieszkańcy.
Inspiracją do spotkania, jak informowała jedna z organizatorek radna Agnieszka Kosakowska, był brak dostatecznych informacji dotyczących funkcjonowania spółki ZGOK, którą tworzy 37 samorządów rejonu centralnego województwa warmińsko-mazurskiego. - Obszernie można było przeczytać w sponsorowanych artykułach stanowiska spółki ZGOK, a druga strona, którą my reprezentujemy, była niesłyszana - mówiła radna.
Stanowisko pięciu zbuntowanych gmin z powiatu szczycieńskiego przedstawiła wiceburmistrz Pasymia Maria Cejmer.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
To nie wszystko. Na mocy przyjętej umowy gminy zrzeszone w ZGOK są zobowiązane przez najbliższe 22 lata do dostarczania rocznie łącznie 95 tys. ton odpadów, z których ma być wyprodukowane 45 tys. ton paliwa energetycznego (RDF). Jeśli te normy nie zostaną spełnione, samorządy będą musiały płacić kary.
- Jak się ma monopol i umowę wykonawczą, z której wystąpić nie można i ma się jeszcze inne narzędzia prawne do brania pieniędzy od obywateli, to hulaj dusza, piekła nie ma – nie kryła irytacji Maria Cejmer.
POWAŻNE ZAGROŻENIE
Wątpliwości, i to poważne, budzi też stosowana w wybudowanym kosztem 240 mln zł zakładzie ZGOK-u mechaniczno-biologiczna technologia przetwarzania odpadów (MBP). Wiceburmistrz Pasymia przytaczała opinię o niej dr. hab. Grzegorza Wielgosińskiego, eksperta spółki ZGOK i olsztyńskiego MPEC-u, zamieszczoną w czasopiśmie „Nowa Europa”.
Doświadczenia eksploatacyjne instalacji MBP wskazują, że są to instalacje awaryjne, zawodne pod względem technicznym oraz uciążliwe dla otoczenia. Występują również poważne zagrożenia z zagospodarowaniem produktu po obróbce biologicznej (…) Najnowsze opracowanie Komitetu Doradczego Niemieckiego Ministerstwa Środowiska zdecydowanie odradza stosowanie MBP w gospodarce odpadami komunalnymi. Podobnie negatywne doświadczenia mają Austriacy (…) W Polsce istnieje pokaźna grupa osób zafascynowanych MBP i chcą za wszelką cenę wbrew doświadczeniom innych krajów przenieść tę technologię do naszego kraju. Byłoby bardzo źle, gdyby wycofane z rynku niemieckiego wyeksploatowane instalacje MBP trafiły do Polski - pisał już cztery lata temu naukowy ekspert.
Widząc to zagrożenie, pięć gmin powiatu szczycieńskiego i trzy jeszcze inne uznały umowę wykonawczą spółki ZGOK za bezskuteczną. - Uwolniliśmy się w ten sposób od 22-letniego okresu płacenia haraczu – tłumaczyła wiceburmistrz Cejmer.
Za tym gigantycznym i ryzykownym przedsięwzięciem ZGOK-u stoi, jak zauważała, budowa spalarni, która ma produkować ciepło dla mieszkańców Olsztyna. Jej koszt szacuje się na co najmniej 500 mln zł. - Jeżeli nie dostarczymy do niej odpowiedniej ilości odpadów, zapłacimy kary – przypominała wiceburmistrz, dodając, że w ten sposób gminy nie będą miały żadnej motywacji do recyklingu. - Czy to jest innowacyjna gospodarka, której promocję zapowiada nowy rząd? - pytała zebranych.
BRAK ALTERNATYWY
Obecna na debacie burmistrz Szczytna Danuta Górska broniła systemu przyjętego przez ZGOK. - To taki sam monopol jak w gospodarce wodno-ściekowej, ciepłowniczej, czy transporcie komunikacji miejskiej – polemizowała z przedmówczynią burmistrz Szczytna. Zapewniała, że w spółkach komunalnych, a taką jest ZGOK, włodarze kierują się przede wszystkim interesem swoich mieszkańców.
- Zorganizowaliśmy to dla ich dobra i bezpieczeństwa cenowego. Mamy wpływ na koszty działania tej spółki, mamy wpływ na wszystkie elementy – podkreślała Górska. Zagwarantowała przy okazji mieszkańcom miasta, że przez najbliższe lata cena za segregowane śmieci nie wzrośnie. - Żadnego zagrożenia tu nie widać - zapewniała.
Przyjętej przez ZGOK technologii bronił też prezes spółki Adam Sierzputowski, uznając ją za lepszą od dotychczas stosowanych. Wiceburmistrz Cejmer usłyszała od niego, że mówi nieprawdę, a od burmistrz Górskiej, że nie ma odpowiedniej wiedzy na temat funkcjonowania spółek. – Mam 12-letnie doświadczenie w prowadzeniu spółki prawa handlowego w ogromnym koncernie skandynawskim – odpowiadała Cejmer. Do kierujących pod jej adresem zarzuty dołączyła radna Wanda Napiwodzka, wytykając, że jest lobbystą „jakiejś firmy”.
Wiceburmistrz Pasymia zdecydowanie temu zaprzeczała, dodając, że kierowane pod jej adresem pomówienia dowodzą tylko, że strona przeciwna ma nieczyste intencje. Zgromadzona publiczność najwyraźniej dała temu wiarę, nagradzając wystąpienie wiceburmistrz Cejmer rzęsistymi oklaskami. Prezes Sierzputowski usłyszał z kolei gwizdy, a burmistrz Górska ostre słowa krytyki.
Chociaż wiceburmistrz wyszła zwycięsko z trzygodzinej debaty, to jednak nie potrafiła odpowiedzieć na zadane jej przez burmistrz Górską pytanie: - Jeśli nie ZGOK to co?
Recepty na powstałą sytuację nie ma też inny uczestnik debaty, poseł Antoni Gosiewski. - Trzeba działać ostrożnie i z ołówkiem w ręku, żeby nie narazić się na kary i jeszcze większe obciążenia finansowe – radzi zbuntowanym gminom. Dziwi się, że samorządy zrzeszone w ZGOK zgodziły się na monopol, który narzucił im sejmik wojewódzki. - Tam jest zamknięty układ, który niewzruszenie funkcjonuje od wielu lat – podsumowuje poseł.
Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
