Zdaniem Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie, przedwyborcza debata kandydatów na burmistrza w miejskim ratuszu nie była agitacją. I choć wątpliwości w tej sprawie mieli przełożeni szczycieńskich stróżów prawa z KWP w Olsztynie, nakazując im ponowne przeprowadzenie czynności, ci po raz drugi nie dopatrzyli się naruszenia przepisów. - Komendant policji w Szczytnie nie wykonał zaleceń komendanta wojewódzkiego – komentuje znany olsztyński prawnik, mecenas Lech Obara.

Ślepi na agitację

SKUTECZNE ZAŻALENIE

Przypomnijmy. W listopadzie, przez drugą turą wyborów na burmistrza Szczytna, w sali konferencyjnej ratusza odbyła się debata zorganizowana przez Radio Olsztyn. Z udziału w niej zrezygnował ubiegający się o tę funkcję Henryk Żuchowski, tłumacząc, że narusza ona przepisy zakazujące agitacji m.in. na terenie urzędów. To, że organizacja tego typu spotkań jest sprzeczna z prawem, niezależnie od tego, z czyjej inicjatywy się odbywają, potwierdził w rozmowie z „Kurkiem” także komisarz wyborczy sędzia Rafał Malarski. Ostatecznie w debacie wzięła udział tylko Danuta Górska, która bez ogródek prosiła wyborców o głosy. Żuchowski złożył w tej sprawie zawiadomienie do Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie. Jej funkcjonariusze badali, czy doszło w tym przypadku do wykroczenia. W lutym policja odstąpiła od skierowania do sądu wniosku o ukaranie organizatorów i uczestników debaty. Żuchowski złożył zażalenie na tę decyzję do Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. Ta uchyliła postanowienie KPP. W uzasadnieniu ówczesny zastępca komendanta wojewódzkiego stwierdził, że szczycieńscy policjanci przedwcześnie uznali, że debata przedwyborcza nie stanowi agitacji. Zarzucił im również, że czynności „przeprowadzone zostały dość powierzchownie”. W konsekwencji sprawa trafiła do ponownego zbadania.

ODMOWA PO RAZ DRUGI

Pod koniec czerwca KPP w Szczytnie ponownie odstąpiła od kierowania do sądu wniosku o ukaranie, stwierdzając, że czyn nie zawiera znamion wykroczenia.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} W uzasadnieniu tego stanowiska, zastępca komendanta powiatowego podinsp. Tomasz Michalczak powołuje się m.in. na opinię radcy prawnego, do którego miało zwrócić się Radio Olsztyn. Wynika z niej, że ... zorganizowanie przez radio publiczne debaty w Urzędzie Miejskim nie jest agitacją wyborczą w myśl kodeksu wyborczego. Zastępca komendanta podnosi jeszcze inny, zaskakujący argument. Według niego, agitacja w tym przypadku miałaby miejsce, gdyby Żuchowski nie przyjął zaproszenia do udziału w debacie, a ta pomimo to by się odbyła.

Były kandydat na burmistrza już wcześniej sugerował, że stanowisko szczycieńskiej policji może wynikać z tego, że boi się ona „podpaść” burmistrz Danucie Górskiej. Miejski samorząd od dawna bowiem wspiera miejscową komendę, współfinansując zakup nowych samochodów czy służb ponadnormatywnych. Argumentację podnoszoną przez zastępcę komendanta uważa za absurdalną i zapowiada złożenie kolejnego zażalenia do KWP.

NIE WYKONALI ZALECEŃ PRZEŁOŻONYCH

Z kolei znany m.in. z występów w programach Elżbiety Jaworowicz olsztyński adwokat Lech Obara zwraca uwagę, że odmawiając skierowania wniosku do sądu, komendant powiatowy ze Szczytna nie wykonał zaleceń komendanta wojewódzkiego. - Ten przecież, w sposób jednoznaczny, powołując się na przepisy, przypomniał mu na czym polega agitacja – mówi mecenas Obara. Według niego sytuacja ta kwalifikuje się do złożenia skargi do komendanta wojewódzkiego o ukaranie dyscyplinarne komendanta ze Szczytna. - Bo ta zabawa nie może tak długo trwać. Funkcjonariuszy wiążą wskazania przełożonych – uzasadnia prawnik.

Ewa Kułakowska, (o)


 TA ZABAWA NIE MOŻE TAK DŁUGO TRWAĆ

Mecenas Lech Obara: - Komendant policji w Szczytnie nie wykonał zaleceń komendanta wojewódzkiego. Ten przecież w sposób jednoznaczny, powołując się na przepisy, przypomniał mu, na czym polega agitacja i że w ratuszu nie można jej prowadzić. Wskazywał, że w tym duchu ma uwzględnić te dwa przepisy. Z nich jednoznacznie wynika, że nie bawimy się w to kto wynajmował salę tylko, że nie może być w ratuszu prowadzona agitacja  i że była to agitacja. Komendant w Szczytnie poszedł natomiast w jakieś boczne dróżki, że gdyby nie zgodził się kontrkandydat, to by była agitacja, a ponieważ się zgodził - to nie była. To są poboczne wątki, które pomijają podstawowy problem – w  ratuszu nie może być prowadzona agitacja, a była.
Pojawia się też u mnie wątpliwość, czy kontrkandydat pani burmistrz, odwołując się po raz kolejny, nie powinien także skierować wniosku do komendanta wojewódzkiego o ukaranie dyscyplinarne komendanta w Szczytnie. Bo ta zabawa nie może tak długo trwać. Funkcjonariuszy policji wiążą wskazania przełożonych. Obowiązuje ich przy tym podległość służbowa, a nie niezawisłość, jak w przypadku sędziów.
Pojawia się tu jeszcze jeden problem – legislacyjny, który mam zamiar poruszyć na forum ogólnopolskim. Sprawy karne czy cywilne wszelkich osób prominentnych, takich jak wójt czy burmistrz  powinny być ustawowo wyłączane spod jurysdykcji miejscowych sądów. Obecna sytuacja niepotrzebnie naraża takie osoby jak komendanta w Szczytnie na rozterki moralne. On przecież ma ciągle w pamięci, że burmistrz przekazała niedawno jego komendzie pieniądze na zakup radiowozu i niewykluczone, że wkrótce policja wystąpi o kolejne dofinansowanie. Nie nazywam tego korupcją, tylko konfliktem interesów. Podstawowym zadaniem komendanta jest bowiem dbałość o placówkę, standard pracy swoich ludzi, a z drugiej strony – poszanowanie prawa. Mamy obowiązek w państwie prawa nie stawiać takich ludzi w podobnych sytuacjach. To bowiem naraża w oczach ludzi wizerunek Rzeczpospolitej jako państwa prawa.{/akeebasubs}