- Ta rada bardzo dobrze zapisze się w historii naszej gminy. Daj Boże, żeby następna również taka była – komplementował dokonania samorządu w minionej kadencji wójt Czesław Wierzuk.

Słodkie rozstanie

W odróżnieniu od sesji w Pasymiu (o czym piszemy na stronie 12), w Dźwierzutach brzmiały tylko słodkie tony. Wójt Czesław Wierzuk przy pomocy slajdów prezentował dorobek inwestycyjny minionych czterech lat. - Ta rada bardzo dobrze zapisze się w historii gminy – prorokował Wierzuk. - Daj Boże, żeby następna również taka była. Wartość wszystkich zrealizowanych w tym czasie 126 zadań przekroczyła 24 mln zł. Ani słowem wójt, ani żaden z radnych, nie nawiązali do kłoptliwych dla nich tematów, jak chociażby zaskarżonej niedawno przez wojewodę do WSA uchwały zatwierdzającej studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Urzędnicy wojewody, o czym pisaliśmy w poprzednim numerze, podzielili szereg wątpliwości zgłaszanych wcześniej przez mieszkańców oraz działające na terenie gminy stowarzyszenia ekologiczne, uznając, że doszło do istotnego naruszenia trybu sporządzania studium.

Sesję zakończyła część artystyczna, w której, tradycyjnie już, wystąpił zespół Wrzosy. Potem był jeszcze słodki poczęstunek.

PARK Z ATRAKCJAMI

Sporo miejsca wójt poświęcił rozpoczętej właśnie budowie parku w centrum Dźwierzut, rozłożonej na trzy etapy. Pierwszy pochłonie 300 tys. zł. Drugi, którego termin wyznaczono do czerwca przyszłego roku – 500 tys. zł. Zadanie ma być dofinansowanie z ministerstwa kultury w wysokości 60%. Przewidziane są takie atrakcje jak amfiteatr, fontanna czy kładki nad rzeczką. Zgłosił się też już przedsiębiorca zainteresowany postawieniem baru gastronomicznego.

- Będzie fajne miejsce spotkań, relaksu i wypoczynku dla mieszkańców naszej gminy – zapowiadał wójt. Przyznał przy okazji, że często musi odpowiadać na pytanie dlaczego w parku przewidziano tak dużo lamp.

- Każda swoją rolę będzie spełniać, stojąc przy kładce, fontannie czy ścieżce spacerowej. Wszystko musi być widoczne w nocy, żeby ktoś sobie guzów nie ponabijał, bo później będzie miał do nas pretensje – tłumaczył. Ta argumentacja ucieszy z pewnością mieszkańców okolicznych wsi, którzy jeszcze niedawno zarzucali wójtowi, że ten w ramach oszczędności wyłącza oświetlenie w godzinach nocnych.

(o)

{/akeebasubs}