W Wesołówku otwarto pierwszą fotowoltaiczną elektrownię w naszym regionie. Wytwarza ona, bez jakiegokolwiek hałasu i przykrych zapachów, ponad pół megawata czystej energii elektrycznej, wystarczającej do zasilania 120 gospodarstw domowych.
Przy udziale wojewódzkich i gminnych władz samorządowych w miniony piątek nastąpiło uroczyste otwarcie elektrowni fotowoltaicznej w Wesołówku. Jest ona własnością prywatną, należy do spółki Fotowoltaika Wesołowo. Główną częścią elektrowni jest kompleks fotoogniw słonecznych o łącznej liczbie 2 640 sztuk, zainstalowanych na nieruchomych stelażach na powierzchni ok. 1 ha. Fotoogniwa wytwarzają prąd stały, który jest zamieniany na prąd zmienny i w takiej postaci, po przejściu przez transformatory, trafia bezpośrednio do ogólnokrajowej sieci energetycznej. - Farma w Wesołówku wytwarza 673 kWp energii elektrycznej, czyli tyle, ile zużywa co najmniej 120 gospodarstw domowych – tłumaczy nam Dariusz Sarbiewski, prokurent Fotowoltaiki Wesołowo.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Jak wyjaśnia, panele słoneczne są nieruchome, ale zostały zainstalowane pod optymalnym kątem dla naszej strefy klimatycznej. Choć produkują nieco mniej prądu niż ruchome, podążające za słońcem, to są znacznie prostsze i tańsze w obsłudze. Nie posiadają elementów ruchomych wymagających konserwacji i mogących ulec awarii. Zdradza nam też ciekawostkę – paneli nawet zabrudzonych przez ptaki się nie myje. Powierzchnia ogniw zbudowana jest z mikropryzmatów, które zapewniają najlepsze wykorzystanie promieni słonecznych i podczas mechanicznego mycia ich struktura mogłaby ulec zniszczeniu. Deszcz i poranna rosa zrobią swoje, a śnieg sam spadnie ze śliskich i pochyłych powierzchni.
DROGA PRZEZ MĘKĘ
Koszt całej inwestycji to ok. 4,1 mln zł. Jak przyznaje Dariusz Sarbiewski, taka kwota była ponad możliwości spółki, ale dzięki dofinansowaniu z Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury oraz pomocy Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej udało się zrealizować przedsięwzięcie.
Na początku było jednak ciężko. Banki nie chciały udzielić kredytów, bo rodzaj inwestycji nie był im znany. Mało tego, nawet koncern Energa, której prąd miał być sprzedawany, nie był przygotowany na tego rodzaju przedsięwzięcie. Wnioski i dokumenty jakie uzyskali z Energi były niewłaściwe, dotyczyły siłowni wiatrowych. Innych jednak nie było i pracownicy koncernu dopiero mając do czynienia z projektem farmy fotowoltaicznej w Wesołówku, opracowali zupełnie nowe wzory dokumentów.
- Dziś brzmi to jak anegdota, ale tak rzeczywiście było – wspomina Dariusz Sarbiewski. Dodaje, że załatwianie formalności urzędniczych, czy rozmowy z bankami szły tak opornie, że miał momenty zwątpienia i chciał się w ogóle wycofać z biznesu.
Gdy finanse zostały zabezpieczone, od razu ruszyła budowa.
- Elektryczna farma w Wesołówku powstała w rekordowo krótkim czasie – 2,5 miesiąca – mówi Grzegorz Czornik, dyrektor Opeus Energia, firmy, która zbudowała farmę. Tak szybkie tempo pozwoliło wyprzedzić inwestycję prowadzoną w Gryźlinach, dzięki czemu Wesołówko może pochwalić się pierwszą fotowoltaiczną siłownią w województwie.
Jak dodaje wykonawca, tego rodzaju inwestycje cechują się nie tylko czystą technologią pozyskiwania energii, ale nie wytwarzając hałasu jak wiatraki, czy przykrych zapachów w przypadku biogazowni, znakomicie nadają się na tereny Warmii i Mazur z ich zachowanym w naturalnym stanie środowiskiem.
Marek J.Plitt
{/akeebasubs}
