Czy firma, która zajmie się odbiorem odpadów w Szczytnie przez najbliższe 30 miesięcy będzie dokładać do interesu? Szczycieńscy urzędnicy mają obawy, że tak, wieszcząc finał jaki spotkał „Budowlankę”. Tymczasem zwycięzca przetargu z ofertą o połowę niższą niż kalkulowało wcześniej miasto i tańszą o kilka milionów od pozostałych konkurentów uspokaja, że nie ma powodów do niepokoju. - Pani burmistrz powinna ręce zacierać, że dzięki nam zaoszczędzi tyle pieniędzy, że będzie mogła za nie wybudować nowe „orliki” – mówi dyrektor MPK Ostrołęka.

Śmieci podejrzanie tanie

WĄTPLIWOŚCI URZĘDNIKÓW

Zgodnie z tzw. ustawą śmieciową od lipca br. w Szczytnie obowiązywać ma nowy system odbioru odpadów komunalnych. Miasto ogłosiło przetarg na wyłonienie wykonawcy. Zgłosiło się pięć firm.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Najdroższą, przekracza 10 mln zł, ofertę przedstawiła spółka „ZUK Szczytno”, którą utworzyli pracownicy likwidowanego właśnie zakładu komunalnego o tej samej nazwie licząc, że będą mogli kontynuować swoją pracę. Pozostałe oferty były znacznie tańsze. „Koma” z Ełku zaproponowała 8,6 mln zł, „Błysk Bis” z Makowa Mazowieckiego – 8,1 mln zł, a „Remondis” z Olsztyna - 7,3 mln zł. Wszystkich jednak przebiło i to zdecydowanie „MPK Ostrołęka” deklarując wykonanie usługi za 4,5 mln zł, czyli 150 tys. zł miesięcznie.

Niska kwota zamiast ucieszyć, zaniepokoiła pilotujących temat urzędników. Mają wątpliwości czy wykonawcy interes będzie się opłacał i czy z dnia na dzień nie rozwiąże umowy, stawiając miasto w podobnej sytuacji jak niedawno właściciel „Budowlanki”. Krystyna Lis, zastępca naczelnika wydziału gospodarki miejskiej zapowiada, że miasto wezwie firmę z Ostrołęki do wyjaśnienia wszystkich wątpliwości. Na podpisanie umowy ma dwa miesiące.

CENA RAŻĄCO NISKA

Fachowcy z branży przyglądający się organizowanym przez poszczególne samorządy przetargom doszukują się braku logiki w ofertach składanych przez MPK Ostrołęka. W Wielbarku czy Pasymiu, jak zauważają, były one wysokie, w Świętajnie – niska, a w Szczytnie rażąco niska.

Zdziwienia nie kryje też prezes konkurencyjnego olsztyńskiego „Remondisu” Andrzej Ryński.

– Jeżeli zwycięska oferta jest o połowę niższa od tego, co szacowało miasto to jest to sprawa pod dużym znakiem zapytania – mówi prezes Ryński. Zastanawia się nad złożeniem protestu i jednocześnie liczy, że miasto zweryfikuje ofertę z Ostrołęki. Według niego zbadanie jej pod względem realności nie będzie wcale trudne. Wystarczy policzyć ceny za składowanie odpadów, koszty paliwa i transportu oraz eksploatacji pojazdów. – Według mnie ta cena jest rażąco niska – mówi Ryński.

BURMISTRZ NIECH ZACIERA RĘCE

Co na to władze przedsiębiorstwa z Ostrołęki?

- W naszą cenę wkalkulowaliśmy wszystkie składniki, które są niezbędne, aby to zadanie zgodnie z planem i na odpowiednim poziomie wykonać - uspokaja szczycieńskich urzędników Marcin Sroczyński, dyrektor ds. strategii i rozwoju w MPK Ostrołęka. - Mało tego, uwzględniliśmy jeszcze zapowiadany wzrost cen za przetwarzanie odpadów – dodaje. Zasłaniając się tajemnicą handlową nie chce jednak zdradzić gdzie zebrane śmieci w Szczytnie będą trafiać.

Sugestie jakoby jego firma miała do interesu w mieście dokładać traktuje z uśmiechem. - Pani burmistrz powinna ręce zacierać, że tyle dzięki nam pieniędzy w budżecie miasta zostanie. Może za nie drogi naprawić albo wybudować nowe obiekty sportowe – podpowiada Danucie Górskiej dyrektor. Na koniec przyznaje jednak, że są przetargi, na których jego firmie bardziej zależy, a na innych – mniej.

MPK Ostrołęka oprócz Szczytna wygrała wcześniej przetarg na odbiór odpadów w gminie Świętajno. Przegrała natomiast w gminach Wielbark i Pasym.

Andrzej Olszewski

{/akeebasubs}