Z 1 zł do 180 zł wzrośnie stawka odbioru jednej tony tworzyw sztucznych, a szkła i papieru – z 1 zł do 120 zł/t. Taką gigantyczną podwyżkę zafundował samorządom Zakład Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Olsztynie. Tym razem mniejsze gminy nie zdołały jej zablokować, bo największy udziałowiec, miasto Olsztyn, zagłosował przeciw proponowanemu podczas walnego zebrania porządkowi obrad. To oznacza, że cennik z wyższymi opłatami wchodzi w życie. Włodarze z powiatu szczycieńskiego są zbulwersowani.

Śmieci znów dadzą nam po kieszeni
Drastyczną podwyżkę cen odpadów segregowanych ZGOK tłumaczy tym, że obowiązujące do tej pory stawki nawet w najmniejszym stopniu nie pokrywały kosztów ich zagospodarowania

OLSZTYN ZERWAŁ OBRADY

Mieszkańcy muszą się przygotować na kolejną, drastyczną podwyżkę opłat za odbiór śmieci. To skutek decyzji zarządu olsztyńskiego ZGOK-u, którego udziałowcami jest 37 gmin z województwa warmińsko – mazurskiego, w tym wszystkie leżące w powiecie szczycieńskim. O wprowadzenie wyższych opłat za odpady segregowane władze spółki starały się już od dawna. Na początku czerwca mniejszym udziałowcom udało się zablokować podwyżkę. Na czwartek 30 lipca zwołano kolejne walne zgromadzenie wspólników ZGOK, podczas którego temat miał wrócić. Do zebrania jednak nie doszło, a to za sprawą Olsztyna.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Największy udziałowiec spółki zagłosował przeciw porządkowi obrad. To oznacza, że zaproponowany przez zarząd ZGOK cennik z wyższymi opłatami wchodzi w życie. Najbardziej dotkliwy jest wzrost stawek za odpady segregowane. Do tej pory za tonę tworzyw sztucznych (żółty pojemnik) oraz papier i szkło (zielony i niebieski) płacono złotówkę. Teraz będzie to odpowiednio 180 i 120 zł. Wzrośnie również, choć nie tak drastycznie, stawka za śmieci zmieszane – z 465 do 489 zł/t.

OSZUKANI I ZBULWERSOWANI

Włodarze gmin powiatu szczycieńskiego są zbulwersowani postępowaniem władz Olsztyna, które, wykorzystując prawny trick, zaakceptowały podwyżkę. - To, co się zdarzyło, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Prezydent Grzymowicz spowodował, że podwyżki dotkną nie tylko mieszkańców Olsztyna, ale i pozostałych gmin skupionych w ZGOK- u – komentuje burmistrz Pasymia Cezary Łachmański. - Poczuliśmy się oszukani i zbulwersowani cynizmem największego udziałowca – dodaje. Podniesienie stawek za odpady segregowane uważa za nieporozumienie. - To zaprzecza całej idei tego systemu – przekonuje burmistrz. Zapowiada, że pozostali udziałowcy będą dążyć do zwołania kolejnego walnego zebrania, podczas którego złożą wniosek o odwołanie prezesa spółki oraz utrzymanie dotychczasowego cennika opłat za odpady segregowane. Burmistrz Łachmański zapewnia, że w tym roku na pewno nie podniesie stawek za odbiór śmieci mieszkańcom. Przypomnijmy, że pod koniec ubiegłego roku Rada Miejska uchwaliła podwyżkę o 100%.

BĘDĄ ZWRACAĆ FAKTURY

Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz (z lewej) mocno się naraził włodarzom mniejszych gmin – wspólników ZGOK. - Poczuliśmy się oszukani i zbulwersowani cynizmem największego udziałowca – nie szczędzi mu mocnych słów burmistrz Pasymia Cezary Łachmański

W poniedziałek burmistrz Łachmański wystosował do prezesa ZGOK pismo, w którym wyraża niepokój związany z działaniami spółki w zakresie kształtowania cen za świadczenie usług na terenie gmin – wspólników. Według niego są one sprzeczne z podstawowymi celami powołania spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i zasadami jej funkcjonowania przewidzianymi w Kodeksie spółek handlowych, o czym świadczyć ma sposób przeprowadzenia zgromadzenia wspólników. Działania Spółki nie mogą realizować tylko i wyłącznie interesów partykularnych Gminy Olsztyn, ale winny także honorować i respektować interesy pozostałych Gmin wspólników Spółki kierowanej przez Pana – pisze włodarz Pasymia, dodając, że problemy w ekonomicznym jej zarządzaniu nie mogą być bezrefleksyjnie przerzucane na gminy i ich mieszkańców.

Sprzeciw budzi także wprowadzenie nowego cennika już od 1 sierpnia. Według Łachmańskiego stoi to w sprzeczności z zapisami umowy wykonawczej z samorządami, na którą spółka wielokrotnie się powoływała w sytuacjach konfliktowych. Z tego m.in. powodu burmistrz zapowiada, że gmina Pasym, w przypadku otrzymania faktur za sierpień oraz ewentualnie kolejne miesiące z nowymi, wyższymi cenami, będzie je konsekwentnie zwracała lub żądała wystawienia korekty.

PRZEKROCZONO WSZELKIE GRANICE

Oburzenia nie kryje też wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak. - Zachowanie Olsztyna jest poniżej krytyki, bo w ogóle nie dopuścił możliwości rozmowy o stawkach, wykorzystując swoją dominująca pozycję – mówi wójt. - Liczę na to, że prezydent Grzymowicz, który głosił w mediach wszem i wobec ile rząd PiS zabrał mu z budżetu, teraz będzie głosił, ile Olsztyn zapłaci do ZGOK-u przez podwyżki – dodaje Ambroziak. Dla jego gminy wzrost stawek jest o tyle bolesny, że w ostatnim czasie udało się doprowadzić do znacznego zmniejszenia ilości śmieci zmieszanych. W ubiegłym roku ich udział w ogólnym strumieniu odpadów wyniósł 45%. - Prezydent Olsztyna postanowił ukarać wszystkich, którzy segregują śmieci – kwituje wójt. Nie ma złudzeń, że wprowadzane przez ZGOK podwyżki muszą się przełożyć na wzrost stawek dla mieszkańców.

Jak wylicza, w przypadku gminy Jedwabno cena dla poszczególnych gospodarstw byłaby wyższa o ok. 7 zł miesięcznie.

Żalu do władz Olsztyna nie kryje też wójt gminy Rozogi Zbigniew Kudrzycki. Przypomina, że samorządowcy w ostatnim czasie bardzo mocno podkreślają konieczność przestrzegania prawa i zwracają uwagę na przejawy jego łamania. Tymczasem zachowanie największego udziałowca spółki jest dalekie od standardów, o których tyle się mówi. - Zastosowano tu trick prawny do przeforsowania podwyżki. To nie wróży niczego dobrego, bo przekroczono wszelki granice współpracy między samorządami – ocenia wójt, dodając, że obecnie nie ma już prawnych możliwości ani czasu, by zablokować nowy cennik.

BEZ PODWYŻKI ZGOK UPADNIE

Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz nie ma jednak wątpliwości, że podwyżka jest konieczna. Według niego przy obecnych stawkach nie da się utrzymać ZGOK-u. Spółka, za dwa pierwsze kwartały tego roku wygenerowała już ponad 1 mln zł straty. Potwierdza to prezes Marek Bryszewski. - Wspólnicy nie powinni być zdziwieni, że do podwyżki na selektywne odpady doszło. W przeciwnym razie spółce groziłaby katastrofa i byłby to prawdziwy problem dla mieszkańców – powiedział w rozmowie z TVP Olsztyn.

Z kolei rzecznik ZGOK Paweł Gęsicki przypomina, że w innych zakładach w regionie stawki za odpady segregowane były nawet 100 razy wyższe, a średnia cena za przyjęcie opakowaniowych odpadów segregowanych w województwie wynosi 183 zł za tonę. Jak tłumaczy, ceny obowiązujące do tej pory w ZGOK nie pokrywały nawet w najmniejszym stopniu kosztów ich zagospodarowania. - W przypadku tworzyw sztucznych ilość odpadów zebranych selektywnie i nadających się do recyklingu wynosi zaledwie 35% - zauważa rzecznik. Pozostała część, aż 65% nie nadaje się do przetworzenia i jest przez ZGOK dodawana do paliwa alternatywnego produkowanego z odpadów. To jednak rodzi dodatkowe koszty. - ZGOK nie tylko nie może tych 65% odpadów trafiających do żółtego pojemnika sprzedać recyklerom, ale musi zapłacić za ich odbiór w formie paliwa alternatywnego 440 zł za tonę – wyjaśnia rzecznik. Kolejny problem wiąże się ze spadkiem cen na odpady u recyklerów. Na sprzedaży tworzyw sztucznych, szkła i papieru ZGOK zarabia teraz o wiele mniej niż np. w 2016 r. Jako przykład, rzecznik podaje ceny za papier. W 2017 r. olsztyńska spółka zarabiała na nim ok. 500 zł za tonę, w 2018 r. - 300 zł, natomiast w lutym 2020 r. to ZGOK musiał płacić już 200 zł za odbiór tony tej frakcji.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}