Właściciele małych biznesów, których zakłady produkują minimalną ilość odpadków, za wywóz nieczystości muszą płacić dwa razy więcej niż przed lipcowymi zmianami. Ta podwyżka mocno ich bulwersuje i jest kompletnie dla nich niezrozumiała.
W Szczytnie istnieje sporo małych sklepów i sklepików oraz warsztatów usługowych, które
ciągle jeszcze funkcjonują na lokalnym rynku. Jeden z nich, konkretnie zakład zegarmistrzowski, położony przy ul. Odrodzenia, od lat prowadzi pan Kazimierz Sobieraj. Nim weszły w życie nowe przepisy dotyczące wywozu śmieci, płacił za tę usługę 12,21 zł miesięcznie. W wymaganym terminie, tj. jeszcze w czerwcu, złożył deklarację do Urzędu Miejskiego o wysokości dopłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi w wysokości 15 zł (śmieci niesegregowane).
Tymczasem pierwszy rachunek jaki otrzymał za wywóz nieczystości od administratora, firmy „Pro domus”, został wystawiony na kwotę dwa razy większą, czyli 30 zł.
- Należność naliczyliśmy według wytycznych UM – mówi Zbigniew Wróblewski, administrator.
- Jak to możliwe? - dziwi się zdumiony pan Kazimierz.
Abstrahując już od wielkości stawki, to zakład zegarmistrzowski, w porównaniu do innych, jak tłumaczy jego właściciel, wytwarza bardzo mało odpadków. Zużyte baterie od zegarków zabiera specjalistyczna firma zajmująca się ich utylizacją, a jedyne śmieci powstające w zakładzie to skrawki papierków i ewentualnie stary pasek od zegarka, pozostawiony przez klienta. Pan Kazimierz pokazuje nam zapełnione do połowy plastikowe wiaderko o pojemności ok. 15 litrów - to cała produkcja śmieci w jego zakładzie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Wychodzi zatem na to, że płaci za wywóz pustych pojemników.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
WSZYSTKIEMU WINNA RADA
Jak nam tłumaczą w Urzędzie Miejskim, całą tę sprawę reguluje uchwała Rady Miejskiej z grudnia 2012 r.
W regulamine utrzymania czystości i porządku na terenie Szczytna jest określona częstotliwość wywozu pojemników, w tym najmniejszych 120-litrowych, na nie rzadziej niż raz na dwa tygodnie. Nie ma jednak nic na temat wysokości stawek.
- Te wymienione są w innej części uchwały, w której zawarty jest cennik – informuje nas Ilona Bańkowska, naczelnik Wydziału Gospodarki Miejskiej.
Czytamy w niej, że stawka za pojemnik z odpadami o pojemności 120 l wywożony z posesji niezamieszkałych wynosi 15 zł. Ale, i tu uwaga, §3 mówi, że miesięczną opłatę wylicza się, mnożąc liczbę opróżnionych pojemników przez stawkę. - Jeśli na posesji jest jeden pojemnik, a musi być wywożony dwa razy w miesiącu, to i opłata musi wynosić 15 zł x 2 – tłumaczy nam Ilona Bańkowska. Urząd musi trzymać się tych ustaleń i nie ma od nich odwołania. Stawki może jedynie zmienić Rada Miejska.
REZYGNACJA NIE WCHODZI W GRĘ
Zbulwersowany takim obrotem spawy Kazimierz Sobieraj najchętniej zrezygnowałby z usługi wywozu nieczystości i rozejrzałby się za innym podmiotem.
- Nie chodzi już o pieniądze, ale o zasady i sprawiedliwe naliczanie stawek – tłumaczy
zirytowany zegarmistrz. Nonsensem jest bowiem płacenie za dwukrotny wywóz pojemnika, gdy w rzeczywistości nie zapełnia się nawet jednego. Niestety, o ile przed zmianami można było wybrać pośród firm zajmujących się wywozem śmieci, tak obecnie nie jest to możliwe.
Marek J.Plitt
{/akeebasubs}
