W minioną niedzielę w jednym z mieszkań na ul. Leyka znaleziono ciało starszej kobiety. Policjanci zatrzymali na miejscu dwóch nietrzeźwych mężczyzn. Sprawę badają policja i prokuratura. Według tej ostatniej, na razie nic nie wskazuje na to, by do śmierci 77-latki mogły przyczynić się inne osoby. Sąsiedzi zmarłej podejrzewają jednak, że w sprawę jest zamieszany mężczyzna, który od dłuższego czasu jej pomagał.

Śmierć ze znakami zapytania

W niedzielę 8 listopada na policję zadzwoniła zaniepokojona sąsiadka mieszkającej na ul. Leyka 77-latki. Kobieta podejrzewała, że mogło się jej stać coś złego. Kiedy na miejsce przyjechali funkcjonariusze, obawy te się potwierdziły. W mieszkaniu znaleziono ciało starszej pani. W momencie przyjazdu policji, do lokalu wchodzili dwaj nietrzeźwi mężczyźni.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Obaj na polecenie prokuratora zostali zatrzymani – informuje podkom. Aneta Choroszewska – Bobińska, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie.

Obecnie trwają czynności wyjaśniające przyczynę śmierci starszej kobiety. - Na razie nie znaleziono żadnych śladów dotyczących ingerencji innej osoby – mówi prokurator rejonowy Artur Choroszewski. We wtorek, już po oddaniu tego wydania gazety do druku, miała się odbyć sekcja zwłok 77-latki. - Oprócz klasycznych badań sekcyjnych zostaną wykonane badania histopatologiczne oraz pobrany materiał biologiczny – tłumaczy prokurator. Dodaje, że dwaj zatrzymani mężczyźni po wytrzeźwieniu złożą wyjaśnienia. - Sprawdzimy ich ewentualny związek ze śmiercią kobiety – zapowiada Artur Choroszewski.

Sąsiedzi starszej pani są przekonani, że mogła ona zostać zamordowana. Ich zdaniem w sprawę jest zamieszany młody mężczyzna, który od dłuższego czasu pomagał jej m.in. w wyprowadzaniu psa. 77-latka miała bowiem trudności z poruszaniem, a mieszkała samotnie. - Ostatnio narzekała na niego, bo nie stronił od alkoholu – mówi jedna z sąsiadek zmarłej. Kobieta od kilku lat była wdową i oprócz córki mieszkającej poza Szczytnem nie miała tu żadnej bliskiej rodziny. Inny sąsiad twierdzi, że starsza kobieta zwierzyła mu się kiedyś, że przepisała na mężczyznę mieszkanie. - Kiedy spotkałem panią Zosię kilka dni temu powiedziała mi, że żałuje tej decyzji, bo on nie jest tego wart. Skarżyła się, że ją okrada – mówi pan Ryszard mieszkający w tym samym bloku. 77-latka miała jeszcze dodać, że zastanawia się razem z córką nad cofnięciem zapisu mieszkania. Pan Ryszard dwa dni przed śmiercią kobiety widział wychodzących z jej klatki dwóch policjantów ubranych po cywilnemu. Widywał też pod blokiem podejrzane osoby, z którymi pani Zofia rozmawiała. - Wszyscy się dziwili, dlaczego przepisała temu mężczyźnie mieszkanie. Może się nad nim zlitowała, bo on był z domu dziecka – zastanawia się pan Ryszard.

(ew){/akeebasubs}