Rów, którym oczyszczone ścieki są odprowadzane z pasymskiej oczyszczalni, w sezonie letnim mocno cuchnie. Jego zawartość trafia wprost do jeziora Kalwa. Władze Pasymia tłumaczą, że to skutek zwiększonej w tym okresie liczby osób przebywających na terenie gminy. - Nasza oczyszczalnia działa wtedy na granicy swoich mocy przerobowych – przyznaje burmistrz Cezary Łachmański.

Śmierdzący rów
Prezes pasymskiej spółki komunalnej Ireneusz Rosik przyznaje, że to, co wypływa z trzcinowiska, może być zabrudzone. Uspokaja jednak, że żadne normy nie są przekroczone

ŚCIEKI PŁYNĄ DO JEZIORA

O niepokojącej sytuacji związanej ze ściekami powiadomił nas Przemysław Dąbrowski, mieszkaniec Gdańska, który w sezonie letnim wypoczywa w Pasymiu. W okolicy jego miejsca zamieszkania, na ul. Polnej, przebiega rów, którym odprowadzane są do jeziora Kalwa nieczystości z miejscowej oczyszczalni. - Poziomy azotu i fosforu wielokrotnie przekraczają normy. W przeszłości zdarzało się, że zamykano kąpielisko z powodu występowania w wodzie bakterii coli – informuje nasz czytelnik.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Od pewnego jednak czasu sytuacja jeszcze się pogorszyła. - Prawie każdego dnia po godz. 16.00 „rzeczka” zmienia się w kanał ściekowy, którym nieoczyszczone ścieki trafiają bezpośrednio do jeziora, uprzykrzając życie mieszkańcom okolicy – skarży się pan Przemysław. Dodaje, że uciążliwości nasilają się przed weekendem, kiedy to ilość ścieków, a co za tym idzie intensywność ich zapachu, są większe. - Ta sytuacja jest bezmyślnym narażaniem mieszkańców, turystów oraz środowiska na niewyobrażalne zagrożenia – uważa nasz rozmówca.

RECEPTĄ NOWA OCZYSZCZALNIA

Władze Pasymia zapewniają, że znają problem nie od dziś. Burmistrz Cezary Łachmański tłumaczy, że pasymska oczyszczalnia ścieków ma już około 20 lat. Niedawno została zmodernizowana, a wiosną ubiegłego roku gruntowanie skontrolował ją WIOŚ. - Kontrola nie wykazała nieprawidłowości – mówi burmistrz. Mimo to przyznaje, że nie wszystko jest w porządku. - W okresie letnim mamy problemy, bo do oczyszczalni dowożonych jest bardzo dużo ścieków z terenów rekreacyjnych – tłumaczy. Tego typu nieczystości trudniej oczyścić niż te pochodzące z kanalizacji. - Nasza oczyszczalnia w sezonie działa na granicy swoich mocy przerobowych – przyznaje Łachmański. Prezes pasymskiej spółki komunalnej Ireneusz Rosik dodaje, że latem na terenie gminy przebywa dwa razy więcej osób niż ją zamieszkuje. To oznacza zwiększony pobór wody i produkcji ścieków. - Oczyszczalnia jest skonstruowana tak, że wstępnie oczyszczony ściek idzie jeszcze w trzcinowisko. Frakcje, które z niego wypływają, mogą być zabrudzone – potwierdza prezes. Zapewnia jednak, że nie ma się czym martwić, bo normy są zachowane. Zdaniem władz Pasymia, uciążliwości znikną wraz z wybudowaniem nowej oczyszczalni. Jej koszt szacowany jest na ok. 10 mln złotych. Gmina złożyła wniosek o dofinansowanie zadania w ramach RPO. - Przeszedł on już pozytywnie wstępną weryfikację – informuje prezes Rosik.

(ew){/akeebasubs}