Kosz na śmieci stał się kością niezgody między miastem a prowadzącą sklep na ul. Paderewskiego Wiesławą Madrak. Straż Miejska nakazuje kobiecie postawić pojemnik na odpadki przed jej punktem handlowym. Pani Wiesława nie chce nawet o tym słyszeć, zwłaszcza że niedawno z naprzeciwka zniknął śmietnik miejski, który stał tam kilkanaście lat. - Nie mam zamiaru płacić za górę śmieci, które zaraz będą mi podrzucane – tłumaczy.

Śmietnik kością niezgody
Wiesława Madrak zapowiada, że nie postawi pod swoim sklepem kosza, za to chętnie udostępni teren, aby miasto umieściło na nim swój pojemnik

Wiesława Madrak od trzydziestu lat prowadzi niewielki sklep spożywczy na ul. Paderewskiego w Szczytnie. Ostatnio ma problem ze śmieciami, a konkretnie ze … śmietnikiem. Jego ustawienia przed sklepem domaga się od pani Wiesławy Straż Miejska. W tej sprawie już dwukrotnie ją upominała podczas patrolu. Kobieta ani myśli zastosować się do nakazu.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Śmietnik kiedyś stał pod sklepem, ale ludzie podrzucali do niego śmieci z zewnątrz. W krótkim czasie była ich cała góra, a ja musiałem za nie płacić. Więcej nie mam zamiaru tego przerabiać – mówi pani Wiesława. Zapewnia, że dla swoich klientów ma pojemnik na odpadki wewnątrz sklepu. Dodatkowo sprząta też otoczenie placówki, w tym teren, który należy do miasta. - Zbieram śmieci, które pochodzą zazwyczaj z mojego sklepu. Uważam, że tak po prostu trzeba – tłumaczy.

Naprzeciwko sklepu pani Wiesławy jeszcze do niedawna stał „miejski” kosz na odpadki. - Był tam z piętnaście lat – mówi właścicielka punktu handlowego. Ostatnio jednak zniknął. Dlaczego miasto go usunęło, pozostaje tajemnicą. To dla sklepikarki dodatkowy argument przemawiający za tym, aby nie ustawiać pojemnika pod sklepem. Obawia się, że gdyby tak zrobiła, podrzucane odpadki po prostu by ją zasypały. Na ten temat pani Wiesława próbowała osobiście rozmawiać z burmistrzem Krzysztofem Mańkowskim. - Chciałam mu zaproponować, żeby miasto postawiło swój śmietnik na mojej działce. Burmistrz kompletnie mnie zignorował. Nie wysłuchawszy do końca po prostu odwrócił się na pięcie i odszedł – relacjonuje, nie kryjąc zdenerwowania, pani Wiesława. - Tak nie postępuje się z ludźmi. Nie po to płacę podatki, żeby znosić takie zachowania – mówi, dziwiąc się, dlaczego na ul. Paderewskiego w ogóle nie ma obecnie śmietników, za to na sąsiedniej ul. Tetmajera stoi ich kilka.

Komendant Straży Miejskiej Janusz Gutowski zapewnia, że interwencje u pani Wiesławy nie wynikają z żadnej złośliwości. - Do umieszczania koszy przed placówkami handlowymi obliguje ich właścicieli uchwała Rady Miejskiej – wyjaśnia. - Nie musi to być przecież duży kosz. Można go wystawiać tylko w dzień, a na noc chować – podpowiada komendant. Dlaczego z ulicy Paderewskiego zniknął „miejski” kosz na śmieci? - Nie mam pojęcia – odpowiada Janusz Gutowski, odsyłając nas do Wydziału Gospodarki Miejskiej. W poniedziałek z pytaniem o powody usunięcia pojemnika zwróciliśmy się do naczelnik Katarzyny Hrybek – Dudek. Do czasu zamknięcia tego wydania gazety nie udzieliła nam jednak odpowiedzi.

(ew){/akeebasubs}