Przy budowie parku w centrum Dźwierzut doszło do poważnych uchybień. Takiego zdania są obecne władze gminy, które skierowały w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Chodzi m.in. o nieprawidłowości przy przetargu, zamianę na tańsze materiałów budowlanych bez zgody projektanta oraz podrabianie dokumentów potwierdzających ich pochodzenie. Za działaniami tymi miał stać były wójt Czesław Wierzuk, podlegli mu urzędnicy oraz wykonawca inwestycji. Śledztwo w tej sprawie już się rozpoczęło.

PROKURATORSKIE ŚLEDZTWO
Budowa amfiteatru wraz z parkiem i infrastrukturą towarzyszącą w Dźwierzutach idzie jak po grudzie. Na dodatek ostatnio znalazła się pod lupą Prokuratury Rejonowej w Szczytnie. W drugiej połowie marca wszczęła ona śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy realizacji tej inwestycji. To efekt zawiadomienia złożonego przez wójt Mariannę Szydlik. – Śledztwo dotyczy przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez urzędników, a także podrabiania dokumentów i poświadczania w nich nieprawdy – informuje prokurator rejonowy Artur Choroszewski. Dodaje, że na razie toczy się ono w sprawie, a nie przeciwko konkretnym osobom. – Obecnie trwa zbieranie dowodów i przesłuchania świadków. Po wykonaniu tych czynności nieodzowne wydaje się zasięgnięcie opinii biegłego z zakresu budownictwa – mówi prokurator.
WĄTPLIWOŚCI WOKÓŁ PRZETARGU
O co konkretnie chodzi? Lista nieprawidłowości zawartych w zawiadomieniu do prokuratury jest bardzo długa. Wątpliwości budzi już sam przetarg na wyłonienie wykonawcy inwestycji.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Niedopełnienie przez członków komisji przetargowej obowiązków miało spowodować, że na etapie realizacji inwestycji firma Inwest – Serwis odmówiła wykonania części robót, a pozostałe wykonywała niezgodnie z projektem technicznym. Odmowa dotyczyła m.in. wykonania stołów wystawienniczych. Firma uzasadniała, że złożona przez nią oferta dotyczyła tylko ich montażu, a nie zakupu.
CO ROBILI BRACIA R.?
Podczas realizacji inwestycji miało dochodzić do niezgodnych z prawem praktyk polegających na zamianie na tańsze materiałów budowlanych, bez uzyskania zgody projektanta. Chodzi m.in. o kostkę brukową, co spowodowało straty gminy w wysokości blisko 22,5 tys. zł, słupów oświetleniowych (ponad 33 tys. zł), drewna do budowy kładek oraz elementów studni – pompowni. Za działania te miał odpowiadać głównie Grzegorz R., inspektor ds. inwestycji w Urzędzie Gminy Dźwierzuty. Pikanterii sprawie dodaje to, że obowiązki inspektora nadzoru inwestorskiego branży budowlanej pełnił jego rodzony brat Tomasz R. Obaj bracia, wraz z wicewójtem Karolem W. oraz właścicielem firmy Inwest-Serwis, 27 listopada 2014 r., bez uprzedniego potwierdzenia faktycznego wykonania robót i bez dostarczenia przez wykonawcę niezbędnych dokumentów potwierdzających parametry techniczne oraz wymagane normy stosowanych materiałów i urządzeń, mieli dokonać częściowego odbioru prac, sporządzając protokół. Stwierdzili w nim, że zakres wykonanych prac jest zgodny z projektem, a ich jakość dobra. Dokument ten stanowił podstawę do uzyskania przez wykonawcę wynagrodzenia w wysokości ponad 293 tys. złotych.
WYBORCZY PLAC ZABAW I PODROBIONE DOKUMENTY
W gronie osób odpowiedzialnych według obecnej wójt za naruszenie prawa jest jej poprzednik, Czesław Wierzuk. Zdaniem zawiadamiającej, to on wydał zgodę na zamianę na tańszą kostki brukowej. Miał też polecić jednej z pracownic urzędu zamontowanie zabawek dla dzieci na terenie niezabezpieczonego placu budowy, na którym trwały jeszcze prace związane z budową ścieżek komunikacyjnych, oświetlenia i mostków. Działo się to tuż przed przegranymi przez Wierzuka wyborami na wójta.
W orbicie zainteresowania śledczych znalazł się również właściciel firmy Inwest – Serwis. Obecne władze gminy zarzucają mu, że w celu udokumentowania prac budowlanych istotnie odbiegających od zatwierdzonego projektu, przedłożył w urzędzie podrobiony projekt zamienny pracowni projektowej.
OKRADANIE MIESZKAŃCÓW
Zbigniew Gontarzewski, kierownik Referatu Inwestycji i Rozwoju w Urzędzie Gminy Dźwierzuty mówi, że nieprawidłowości związane z realizacją inwestycji były widoczne gołym okiem. – Papiery nie zgadzały się z rzeczywistością – mówi Gontarzewski, jako przykład podając wykonanie drewnianych kładek na rzeczce. Zamiast wysokiej klasy materiału, do ich budowy użyto drewna gorszej jakości, z pęknięciami i sękami. Zdaniem inspektora, na działaniach osób odpowiedzialnych za realizację zadania, gmina mogła stracić nawet ponad 100 tys. złotych. –Ktoś ewidentnie okradał mieszkańców, którzy przez to nie będą mieli np. kolejnego placu zabaw czy innych ważnych rzeczy – mówi pracownik UG. Sposób realizacji zadania budzi jego zdziwienie. – Dla mnie niezrozumiałe jest, dlaczego ktoś najpierw zatwierdza projekt i jednocześnie zabezpiecza na niego pieniądze, a potem, na etapie realizacji godzi się na zastosowanie tańszych materiałów – mówi Gontarzewski. – Gdybym chciał sobie kupić mercedesa, to nie pozwoliłbym, żeby za te same pieniądze ktoś próbował mi wcisnąć poloneza – porównuje.
CZY TO ROZGRYWKI PERSONALNE?
Były wójt Czesław Wierzuk na razie nie jest zbyt rozmowny. – Nikt mnie w tej sprawie nie przesłuchiwał, nic nie wiem o żadnym śledztwie – ucina. Jak mówi, budowa parku jeszcze się nie zakończyła i dopóki trwa, nie należy wyciągać pochopnych wniosków związanych z tą inwestycją. Wojciech Grochowski, właściciel firmy Inwest – Serwis o prokuratorskim śledztwie dowiaduje się od „Kurka”. Zapowiada, że jeszcze w tym tygodniu skieruje przeciw gminie pozew o zapłatę należnych mu pieniędzy. Jego zdaniem cała sprawa to efekt personalnych rozgrywek między starą a nową władzą. Dlaczego w trakcie budowy parku zamieniano materiały? – Działania te były uzgadniane z poprzednią władzą i są na to papiery – odpowiada. Zaprzecza też, aby dopuścił się fałszowania dokumentów poświadczających pochodzenie użytego do budowy kładek drewna. – Dokumenty pochodziły od rzeczywistych dostawców. To, że rzekomo zostały sfałszowane, to zdanie pani wójt – mówi.
Grzegorz R. nie pracuje już w dźwierzuckim urzędzie gminy. W ostatnim czasie był zatrudniony w UG w Jedwabnie, ale został zwolniony. Jak tłumaczy wójt Sławomir Ambroziak, nie miało to związku z toczącym się w prokuraturze śledztwem.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
