Konrad Bukowiecki zakończył swój start w Mistrzostwach Świata w LA w Eugene na fazie eliminacyjnej konkursu pchnięcia kulą. Do finału zabrakło… centymetra.
Tegoroczne występy Konrada Bukowieckiego to sinusoida – konkursy udane przeplata tymi, z których dumny być nie może. W tym sezonie nie wyszły mu Halowe Mistrzostwa Świata (10. miejsce), a srebrny medal Mistrzostw Polski w Suwałkach nie został poparty satysfakcjonującym wynikiem. Momenty zadowalające były – halowe mistrzostwo kraju (21.53 m) czy zbliżone wyniki podczas niektórych mityngów.
W amerykańskim Eugene osiem lat temu o Bukowieckim usłyszał wyraźnie lekkoatletyczny świat – 17-letni Konrad wywalczył tam złoty medal MŚ juniorów. W miniony weekend tak dobrze nie było. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Gdyby któryś z Polaków awansował jednak do finału, szanse na medal byłyby i tak raczej znikome. W bardzo wczesny poniedziałkowy ranek (naszego czasu) wszystkim odjechali Amerykanie, zawłaszczając podium. Pierwszy był Ryan Crouser (22.94), drugi – Joe Kovacs (22.89), a trzeci - Josh Awotunde (22. 29). Do wywalczenia choćby brązowego medalu nie wystarczyło nawet 22.08 nowozelandzkiego przyjaciela Konrada Bukowieckiego Toma Walsha.
W połowie sierpnia Bukowieckiego czeka kolejny ważny start w tym roku – Mistrzostwa Europy w Monachium.
(gp){/akeebasubs}
